Moja największa słabość, czyli mój mentor

Istnieje takie stare indyjskie i tybetańskie przekonanie, że mistrz (guru) przychodzi do ucznia, gdy ten jest gotowy, by otrzymać naukę. I nie jest to zwykła nauka, pełna teorii i dywagacji na różne tematy, lecz wiedza, czy też zdolność, transformująca umysł i dająca uczniowi potężne narzędzie do samodoskonalenia i… bycia sobą, bycia w spokoju z samym sobą i w przyjacielskim nastawieniu do otoczenia. Guru może być zarówno osobą zewnętrzną, jak i wewnętrznym nauczycielem, z którym człowiek dzień w dzień przez całe swoje życie spotyka się w każdym momencie –także słabość (wada, niedoskonałość) pełni rolę drogocennego mentora i mistrza sztuki życia. Przeważnie jednak nawykowo podchodzimy do słabości, i robimy z nimi różne rzeczy:

  • grzebiemy się w przeszłości, by doszukiwać się  niej przyczyn naszych niedomagań: w relacji z rodzicami i z otoczeniem, w jakimś traumatycznym przeżyciu i porażce
  • usprawiedliwiamy nasze porażki i życiową stagnację
  • rezygnujemy z marzeń i wymarzonych planów zawodowych, bo “jestem do tego-i-tego niezdolny i przecież nie uda się”
  • czasem uważamy słabości za wrodzoną w naszą istotę część nas, naturalne ograniczenie, z którym i tak nic nie można zrobić, “skoro taki się już urodziłem”.

Robimy także tysiące innych rzeczy, byleby tylko nie trafić w sedno. I nie chodzi o to, by stać się “lepszą wersją siebie”, “stworzyć siebie” czy “pokonać swojego wewnętrznego demona”. W gruncie rzeczy stając twarzą w twarz ze słabością, żyjąc w wykreowanym przez nią świecie, nie ma, z czym walczyć. Siddhartha Gautama, potem nazwany Buddhą, nie walczył z rozszalałym słoniem – pokonał go spokojem umysłu i współczuciem. Nie dostrzegał w nim bowiem wroga, którego należy się bać, nienawidzić, z którym trzeba walczyć, rywalizować i w końcu pokonać (lub uciec). Swoją drogą, ciekawe jest to idealnie coachingowe imię Buddhy – Siddhartha – ten, którego cel (artha) został osiągnięty, spełniony (siddha). Wystarczyło jedynie kilka lat upartej praktyki, spokój umysłu i bezustanne dążenie do prawdy jako celu, by Siddhartha swój cel osiągnął i stał się całkowicie przebudzonym, pełnym właściwego poglądu na świat, właściwej w nim obecności jako bycia sobą, kimś, pokładającym ufność w swoje możliwości, spokojnym, szczerym, współczującym, skoncentrowanym i wyzbytym strachu. Ktoś może jednak powiedzieć, że Siddhartha pokonał przecież swojego wroga, demona ego(izmu) Marę, czyli jednak kogoś pokonał. I byłaby to słuszna uwaga, lecz Śakjamuni pokonał Marę bez walki, bez odpowiadania na jego zaczepki, obelżywe słowa i pokusy. Siddhartha potraktował bowiem Marę jako doskonały materiał do mentalnych ćwiczeń samokontroli.

pudża

I nie trzeba być nieugiętym buddystą czy joginem z wieloletni stażem w medytacji (dhjanie) i koncentracji (dharanie). Chodzi jedynie o to, by nie bać się być sobą – w tym truizmie kryje się jednak więcej prawdy niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Słabość, główna przyczyna strachu przed byciem sobą, kryje w sobie bowiem ogromny potencjał pozytywnej zmiany, który można idealnie wykorzystać w celu samodoskonalenia i samorozwoju. Każda słabość to:

  1. Wskazówka, gdzie kryje się przyćmiony potencjał, nad którym trzeba popracować. Dla przykładu, ktoś może panicznie bać się wystąpień publicznych, lecz zamiast ucieczki przed nimi czy znerwicowanej prezentacji, postanawia iść za tym wielopoziomowych uczuciem strachu (o przeróżnych fizycznych oznakach: czerwienienie na twarzy, jąkanie, efekt czarnej dziury w głowie, zażenowanie, wstyd, etc.). Postanawia  zanurzyć się w samoświadomości i obecności w danej chwili, co oznacza jedynie tyle, że wraca do siebie, do naturalnego odczuwania siebie  tu i teraz, swojego jestestwa i oddechu. Odsuwa na bok cały arsenał ograniczających myśli o swojej niedoskonałości i oceniających świecie. Stara się wrócić do siebie i swej naturalnej ekspresji. Oczywiście nie jest to jednorazowy i szybki proces, jak każda zdolność wymaga praktyki. A słabość jest doskonałym materiałem do praktyki.
  2. Nauczyciel empatii, gdy odkrywamy, że inni mają podobne problemy, więc nie warto pozostawać na nie głuchym i zamykać się w małym światku przez tę słabość wytworzonym.
  3. Guru, który uczy wytrwałości, cierpliwości, szczerości z samym sobą, samoświadomości własnych emocji oraz potrzeb i samouważności, czyli obserwacji własnych reakcji na przeróżne bodźce: stresujące sytuacje, strach, ból, zrezygnowanie, rozpacz, smutek, wstyd etc.
  4. Trener kontroli umysłu, w którym toczy się bezustanny dialog wewnętrzny (jedna myśl po drugiej, z przyklejonymi do nich emocjami i nawykowymi reakcjami – czyli zaklęte koło schematów emocjonalno-mentalnych)
  5. Mentor jak żyć zgodnie z sobą, jak ze swojego życia tworzyć sztukę, a z własnego umysłu i jego słabości atelier.

Siddhartha nie walczył ze słoniem, nie walczył z Marą, bo nie byli oni w gruncie rzeczy wrogami. By coś lub ktoś stał się wrogiem, musimy uznać go za takiego.

Bodhgaja

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s