Murczczha i plawini pranajama

yogi

Te dwie pranajamy, murczczha (मूर्च्छा) i plawini (प्लाविनि), należą do bardziej niszowych i mniej praktykowanych, niemniej jednak są bardzo ważne dla każdego jogina, pragnącego poznać różne sposoby kierowania i uspokajania prany w ciele. Co by tu wiele pisać o pranie? – pomijając jej metafizyczny aspekt, czy raczej – ponad-zwyczajny (to znaczy, wymykający się zwykłemu codziennemu doświadczeniu), prana to siła oddechu, jego energia, moc, zasada, bez niej nie ma ani oddechu, ani ruchu we wszechświecie, to ona jest odżywczą mocą napędzająco, a oddech jest jej fizycznym aspektem. Prana jest związkiem, pomostem, połączeniem między ciałem (mózgiem) a umysłem/świadomością. Na niej, niczym na wierzchowcu, podróżuje umysł, warto więc, by ten rumak był spokojny i ułożony, a zarazem by jeździec (człowiek) posiadał pogłębioną świadomość/znajomość swojego rumaka, i nie traktował go jedynie jako zwyczajną, codzienną rzecz, ot oddech… Nie, oddech nie jest tylko oddechem!

Ranjit Sen Gupta w swojej bardzo dobrej i szczegółowej książce poświęconej praktyce jogicznego oddechu, tym dwóm pranajamommurchcha i plawini – poświęca niewiele miejsca, zaledwie kilka linijek. Murczczha w swej metodzie bardzo przypomina z udżdżaji-pranajamę, ale jej wyznacznikiem jest niezwykle długie wstrzymanie oddechu, stąd nazwa murczczha, czyli… omdlenie, bo bardzo długie wstrzymanie oddechu może prowadzić do niegroźnego omdlenia (lepiej jest jednak, by nie doprowadzać siebie na taki kres). W plawini pranajamie, o której nie wiele wiemy, powietrze połyka się do wnętrza brzucha, w niezwykle zaawansowanej praktyce plawini jogin może nawet unosić się na wodzie, czyli być tym, który się unosi lub dryfuje – plawinem.

Śri Swami Śiwananda w swojej książce The Science of Pranayama delikatnie uchyla rąbka tajemnicy, i daje wstępne wskazówki dla tych dwóch pranajam. W pranajamie murczczha należy usiąść w wygodnej i stabilniej asanie, nabrać spokojnie powietrze i wstrzymywać je aż do pierwszych oznak zemdlenia, a następnie spokojnie wypuścić powietrze, oczywiście wszystko zgodnie z oddechem udżdżaji (“trudność czwarta”). W przeciwnym razie wyjdzie nam bardzo nieskoordynowane i pospieszne oddychanie, które nic dobrego nie wniesie). Swami zaznacza jednak, że nie jest to pranajama przeznaczona dla wszystkich. Sprawia ona, że umysł staje się odcięty od zmysłów, co daje silne poczucie szczęścia… Plawini natomiast wymaga stopniowej praktyki i pomocy osoby bardziej zaawansowanej w tej praktyce. Jako jeden z jej rezultatów wymieniane jest wielogodzinne dryfowanie na wodzie, a także odżywianie się powietrzem nawet przez wiele dni (bez potrzeby spożywania innego posiłku). Plawini polega na piciu/połykaniu powietrza niczym wody, aż po zapełnienie się nim brzucha…

No cóż, tutaj wchodzimy na tajemniczy, okraszony licznymi legendami teren jogicznych mocy, którymi niegdyś świat Zachodu z wielką pasją się fascynował…

Reklamy

One thought on “Murczczha i plawini pranajama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s