Mistrz i uczeń, czyli o tym, jak źle się dzieje w polskiej szkole

Tipaza4

Od kilku miesięcy wśród różnych coachów [tu, tu i tu] i edukatorów w nurcie nowoczesnej psychologii (sic!) [tu] obserwuję silne zainteresowanie reformą szkoły: metod nauczania i treści programowej. Wszystkiemu temu przyświeca przekonanie, że w szkole dzieje się źle, bardzo źle, właściwie to najgorzej! Dzieci są wyniszczane nadmiarem wiedzy, którą na siłę wkłada się w ich głowy, dokonując tym samym niemal gwałtu na ich niewinnej, pełnej ciekawości i spontaniczności naturze (czego to wiedza z człowiekiem nie robi!). Za dużo wiedzy, za dużo dat, za dużo wzorów matematyczno-logicznych, a przede wszystkich za dużo siedzenia w ławce, za mało natomiast kompetencji miękkich i umiejętności szukania właściwych informacji, które praktycznie są dostępne wszędzie. Głównym źródłem wiedzy jest oczywiście Internet, ale zaraz za nim idą tysiące zajęć pozalekcyjnych, na które dzieci często z powodu ambitnej nadgorliwości rodziców są posyłane, dzień w dzień, a nawet w weekend: taniec, śpiew, rysunek, konie, słonie, karate, skrzypce… a medytacja? Znam niewielu rodziców, którzy uznają, że uczenie dziecka wyciszania siebie, koncentracji i spokojnego przebywania w świecie-teraźniejszości, jest czymś wartym kultywowania w młodym duchu; ale nie o to chodzi.

Główną przyczyną tego, że w szkole dzieje się coraz gorzej, okazuje się być: (1) przepełnienie informacją (daty, wzory, przeterminowane lektury – po co komu czytać Pana Tadeusza, Dziady, Hamleta czy Lalkę?), (2) żmudne uczenie na pamięć zgodnie z zasadą zakuć-zdać-zapomnieć (a sieć neuronalna, wytwarzająca nowe “połączenia informacyjne”, nie ma nic do rzeczy), (3) bezemocjonalne przekazywanie informacji bez wzbudzania ciekawości dziecka, i (4) ten okrutny gwałt na naturze ludzkiej, ta krzywda psychiczna i fizyczna, wskutek której dziecko tak okrutnie cierpi – to paskudne siedzenie w ławce (to ono jest chyba wszystkiemu winne!). Wniosek jest zatem prosty i nie ma sensu dalsza dyskusja: wyrzućmy ławki i krzesła ze szkół, wyrzućmy przestarzałe lektury (zastanawia mnie jednak, czy np. Szymborska nie jest już zdezaktualizowana), koniec z wzorami, z uczeniem się o łańcuchu DNA, koniec z tablicą chemiczną, z wkuwaniem słówek z niemieckiego, angielskiego, francuskiego! Są różne kursy online i programy coachingowe szybkiej nauki języków (i nie tylko), tam nie uczą zbędnych słówek i reguł, tam uczą mówienia: błędnie czy nie, ale dziecko mówić będzie, co prawda jak Kali i nie napisze dobrze maila, listu, eseju, rozprawki, nie przeczyta Murakamiego w oryginale, Tołstoja, Sartre’a czy Owidiusza (bo i po co to komu?), ale 10 języków komunikatywnie znać będzie! Kupi lody zagranicą i zamówi pizzę, starczy. Dobrze, że łacina przestała być w przeważającej większości szkół uczona, przecież nikt jej nie używa, pracy dzięki łacinie się nie dostanie, na co komu accusativus cum infinitivo czy inne podobne twory gramatyczne i językowe (a to, że łacina stanowi świetną podstawę do nauki innych języków romańskich: francuski, włoski, hiszpański, portugalki, ba, jest także świetną podstawą do nauki indyjskiego sanskrytu, dzięki znajomości którego bardzo szybko można opanować inne języki Indii – to już jest poboczne). Kompetencje miękkie – tego trzeba uczyć: skuteczna sprzedaż produktu, komunikatywność, zarządzanie czasem, praca w zespole, odporność na stres… jakoś tak dziwnie podpada mi to pod zespół cech nie człowieka mądrego i szczęśliwego, ale idealnego pracownika korporacji. Do tego dochodzi jest skuteczne szukanie informacji, ich filtrowanie i właściwe wyciąganie wnioski, tylko kto oceni, co jest właściwe, a co nie? A co z inteligencją, tak ogólnie rozumianą bez rozdrabniania się na inteligencję emocjonalną, IQ, społeczną – inteligencja jest jedna, ale jakoś tutaj w tych nowoczesnych propozycja jej nie widać? Co z mądrością? Co ze sztuką koncentracji i twórczością?

Proste jednak pytanie: owszem, umiejętność wyszukiwania informacji, analizy i wyciągania wniosków jest jedną z najważniejszych zdolności. Wniosek trzeba jednak na podstawie czegoś wyciągnąć, głównie na podstawie wiedzy zapamiętanej albo potencjalnie zapamiętanej, czyli takiej, której treści nie pamiętamy dokładnie, ale wiemy, że coś takiego jest, i wiemy, gdzie szukać tego czegoś, bo wcześniej coś o tym na fizyce, biologii, na polskim, na historii, na matematyce słyszeliśmy, kiedyś zdaliśmy egzamin, jakoś ta potencjalna wiedza żyje w nas i… kształtuje naszego ducha, inteligencję i tę niezwykle ważną zdolność niepodlegania manipulacji medialnej, która żywi się ludzką niewiedzą. Historia to coś więcej niż daty, one są jedynie punktem oparcia, to inteligencja dziejowa, która osadza dziecko w mądrości dziejów. Literatura to coś więcej niż zbiór lektur – to próba zrozumienia własnego ducha, próba wykształcenia wrażliwości i otwartości na drugiego człowieka. Matematyka, fizyka i logika to coś więcej niż zbiór wzorów i schematów – to sztuka racjonalnego, spokojnego i analitycznego myślenia – to jest dopiero kompetencja! Biologia i chemia to więcej niż wkuwanie aminokwasów i pierwiastków, to umiejętność… dbania o zdrowie, zwłaszcza w obecnej erze konsumpcji i przepełnienia rynku produktami o bardzo szkodliwym składzie biologiczno-chemicznym. A siedzenie w ławce – to sztuka koncentracji, mentalnego wysiedzenia w jednym miejscu, a nie ciągłego biegania i przeskakiwania z jednej myśli na drugą, z jednej emocji w drugą. Tak jogicznie.

I na koniec: nie, nie uważam, że polska szkoła jest idealna, że nie ma skazy. W tym świecie dwójni we wszystkim jest po trochę przeciwieństwa, lecz nie w ławkach i wiedzy tkwi problem. Jeśli nauczyciel-mistrz jest osobą cudowną, obdarzoną wielką charyzmą, mądrością i empatią, to i uczeń takim się stanie. Zmiany programowe czy wyrzucenie ławek nie sprawi, że dziecko stanie się ciekawe świata i rozwinie swoją samoświadomość, talenty i pasje, bo szkoła to nie budynek, nie treść programowa, lecz interakcja nauczyciel-uczeń. Tutaj dokonuje się przekaz mądrości, pasji naukowej i ciekawości świata.

One thought on “Mistrz i uczeń, czyli o tym, jak źle się dzieje w polskiej szkole

  1. marek Pera 26/04/2016 / 08:20

    Bardzo mądra konkluzja. Pozdrawiam

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s