Umysł w stanie wedyjskiego Śiwy…

dmuchawiec

Joga pojawiła się w Indiach jakby nagle, ok. VII wieku przed naszą erą. W każdym razie pierwsze pisane świadectwa w eksplicytny sposób wzmiankujące o tej przedziwnej praktyce ascetyczno-medytacyjnej jako drodze do absolutnego wyzwolenia (a nie jedynie ku boskim niebiosom) mniej więcej w tym okresie zaczynają się ujawniać. Upaniszady wtenczas powstające jako specjalistyczne nauki o świecie, istocie człowieka, wyzwoleniu i jodze, przekazywane z ust zrealizowanego jogina-mistrza ku swoim uczniom, stały się podstawą indyjskich poszukiwań jogicznego spełnienia, samadhi, czyli urzeczywistnienia natury człowieka, istniejącej poza czasem i przestrzenią, poza cierpieniem i śmiercią, a nawet poza ciałem (słynne jogiczne siddhi, czyli moce magiczne). Lecz Upaniszady to nie wszystko, jeśli chodzi o starożytne źródła jogi…

Przed nimi pojawiła się w Indiach przewspaniała nauka ofiarna, religijna, oczyszczająca, warunek sine qua non indyjskiej mentalności i tożsamości. Cztery Wedy, czyli objawiona świętym mędrcom znajdującym się w stanie medytacyjnego wchłonięcia Wiedza Najwyższa, nie wspomina o jodze, nie wymienia imienia Wielkiego Mistrza-Guru, Śiwy. Owszem, pojawia się tam bóstwo, bardzo ważne, ale jednak nie pierwszoplanowe, zwane imieniem Rudry, które potem stanie się Śiwą, pojawia się nauka o ludzie magicznych ascetów wratjów, żyjących na obrzeżach wedyjskiej społeczności, praktykujących tajemne techniki oddychania, mających swoje własne rytuały, pojawia się nauka o pewnych ascetach niczym w transie pogrążonych, o rozwianych włosach, których rumakiem jest wiatr… Lecz jogi nie ma.

Jednak pewien ślad, pewna piękna i niezwykle dobroczynnie wpływająca na uspokojenie umysłu formuła pojawia się w Białej Jadżurwedzie, czyli Wiedzy o jadżus – świętych formułach liturgii wedyjskiej. A ów przepiękny fragment brzmi:

Vajasaneyi Yajurveda 34.6

Niech mój umysł będzie w stanie spokojnej, łagodnej i dobroczynnej (tak bowiem rozbudowane jest znaczenie przymiotnika “śiwa”) sankalpy (myśli, intencji, woli, chęci, koncepcji, fantazji, emocji…).

tan-me manah śiwa-sankalpam-astu!

Czy nie jest to piękna intencja, którą można podtrzymywać bezustannie w umyśle, a rozwijać w medytacji?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s