Welcome to India, czyli energetyczne bindi od pudźarich

DSCN0143

Przylot do Dilli (Delhi), jak się okazało, najsmaczniejszymi liniami świata, czyli Swiss Air, po północy okazał się bardzo tapasowym* przeżyciem. Ponad 40C i ogromna duchota, zmieszana z bardzo specyficznym zapachem Indii, w żaden sposób nas nie zaskoczyła. Za to widok ogromnych mudr** znad okien kontroli paszportowej na lotnisku był wzięciem nas z zaskoczenia. Jak uzgodniłam z Hindusem obok mnie akurat idącym – mudry są szczególnie ważne przy wszelkich pranajamach, czyli jogicznych oddechach! Satjam (prawda)! Indie w końcu zaczynają doceniać swoją duchową spuściznę i czynić z niej wartość pierwszorzędną:

DSCN0078

Pojutrze wyruszamy w Himalaje, zatem dobrze jest poprosić (np. guru) o wzmocnienie wewnętrzne energii. Dziś właśnie takimi słowami pudźari (kapłan opiekujący się daną świątynią) w Bala Shri świątyni na Chandani Chowk zdefiniował rolę bindi (znaku przeważnie w kropko-podobnym kształcie), który wypowiadając odpowiednią mantrę, pudźari nakłada na czoło danej osoby. Oprócz bindi dostałam także banana – mogłam go albo zjeść, albo ofiarować podczas osobistej pudży (domowego rytuału ku  danemu bogu) – wybrałam pierwszą opcję. W drugiej świątyni, pięknej i okazałej Gauri Shankar Temple, pudźari wręczył mi trzy słodkości i kwiatek:

DSCN0131.1

U wejścia do świątyni Gauri H/hinduska (na zdjęciu poniżej) składa ofiarę ku: Śiwie, zarazem absolutowi (znak OM) oraz bogu istniejącemu w przejawionej formie (trójząb, zwany triśula), oraz ku jego żonie, tutaj pod postacią Durgi-Gauri (co widać po lwie). Durga jest groźną manifestacją małżonki-energii Śiwy, podczas gdy Gauri to bardziej przyjemny aspekt boskiej energii (ale też nie do końca…). Byk Nandin (pod triśulą), wierzchowiec Śiwy i Gauri, uważnie przygląda się światu, które dobył się niegdyś z absolutu…

DSCN0122

W hinduizmie zło nigdy nie jest złe ontologicznie, czyli nie jest złe z natury. Durga nie jest zła, podobnie do jej przerażającego, często ociekającego krwią (!) aspektu – Kali. Durga-Kali zabija jedynie demoniczne energie. A demoniczne oznacza ni mniej, ni więcej – jak jedynie skoncentrowane na egoistycznych pobudkach próby narzucenia swojej woli wszechświatowi. Współczucie, karun[j]a, jak kilkakrotnie dziś słyszałam – ono jest najważniejsze. Nie tylko w buddyzmie, w hinduizmie także, podobnie w sikhizmie.

Do gurudwary, przepiękniej, kolorowej, wypełnionej śpiewną recytacją Adi Granth Sahib (świętej księgi sikhizmu) dzisiaj także weszliśmy. Tam jednak robienie zdjęć jest religijnie zabronione… Czy hindusi odwiedzają świątynie sikhijskie, dżinijskie, buddyjskie i muzułmańskie? – tak. Czy indyjscy asceci są w nich obecni, tu i tam siedząc, rozmawiając i medytując? – tak. Ik Onkar (sikhijskie) – Bóg/absolut jest jeden!

A w trakcie… bon appétit!

DSCN0096

Więcej zdjęć: https://ateliermysli.wordpress.com/2017/03/13/delhi/

* Tapas: żar jogiczny wytwarzający się joginie wskutek niezwykle intensywnej praktyki, głównie oddechowej (pranajamy).

** Mudry: w indyjskiej sztuce wizualnej oraz jodze są to specyficzne gesty rąk, które mają za zadanie wyrazić pewną emocję, czy nawet opisać sytuację sceniczną (teatr, sztuka, taniec), oraz pobudzić odpowiednią część ciała (w jodze).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s