Tajemna nauka Indii i jej wszechobecne podróbki

20160730_171320-1

Kolejny wpis zaczyna się zdjęciem patrona jogi, Wielkiego Jogina, Śiwy-Mahadewy… powodem jest chyba zbliżające się święto Sawan Śiwaratri (Sawan Shivratri)…

DSCN0404

Dziś napiszę trochę być może za mocno, może za bardzo zachodnim okiem oceniając, a może właśnie przeciwnie.

DSCN0353

Niedawno bowiem, pewnej pięknej i cieplej nocy, w parku otoczonym palmami, rozmawiałam z przyjacielem, żyjącym w Delhi. Jego guru jest cudowną kobietą (być może uda nam się spotkać, ale to istny cud). Tematem ten później pogawędki była oczywiście joga, lecz przede wszystkim tantra (kiedyś coś napiszę) i te ogromne ilości oszukujących ascetów i sadhu (świętych mędrców), których można na każdym rogu w Indiach spotkać. Dosłownie wszędzie, nawet w świątyni sikhijskiej. Trzeba mieć naprawdę wprawne oko, chyba nawet trzecie oko, by przecedzić ascetyczną prawdę od fake babów (fałszywych mędrców). Zapytałam więc przyjaciela, po czym można odróżnić? Nie po ubraniu, nie po wyposażeniu (miseczka, kij, male…), wszystko to może być zarazem prawdą, jak i pozorem. Oto odpowiedź, parafrazując, jaką otrzymałam: bardzo trudno jest odróżnić prawdziwego ascetę, któremu chce się żyć w mieście, czy też przez miasto przechodzić, ale nie można też zakładać, że każdy jest oszustem –

Patrz w oczy i zobacz, co w nich jest: głębia czy pustka, nicość. Większość jednak z tych ludzi udaje, bo chce pieniędzy, to ich sposób na życie i jest to bardzo, bardzo smutne, bo przez to szkodzą indyjskiej duchowości (spirituality).

DSCN0373

Pewnie zatem i zręczność w odróżnieniu sadhu od fake baby wymaga praktyki. Zresztą tak to już jest z tym trzecim okiem, że nim się otworzy, to jogin (czy tantryk) najpierw spędza lata w nabieraniu sprawności w bycia panem (iśwarą… kiedyś o tym także będzie) we własnym domu, czyli ciele, oddechu i umyśle.

DSCN0362

Dziś miałam przyjemność, serio przyjemność, potargowania się co nieco o spodnie. Niby nic takiego, odruchowo człowiek targuje się w Indiach, więc kilkadziesiąt rupii więcej zostało w mej kieszeni…

DSCN0365

Potem poszłam do Wieży Milczenia/Wyciszenia/Ciszy/Spokoju, jak komu podoba się tłumaczyć termin śanti, który jest synonimem wyzwolenia (mokszy) czy nirwany:

20160730_130434

Zdjęcie zrobione, co oczywiście wzbudziło uwagę wszystkich, nawet osób, w owej wieży zażywających spokoju. Pewnien raczej-nie-sadhu, jak mi moje trzecie oko podpowiadało, postanowił skorzystać z okazji i wyszedł do mnie:

20160730_130444

A następnie usiadł w tak pięknej pozie naprzeciw mnie:

20160730_130529

Cóż mogłam? Zrobiłam zdjęcie (gratis gołąb w locie). I nigdy, ale to nigdy, nie przyszłoby mi na myśl, że będę targować się z „sadhu” o opłatę za pozowanie do zdjęcia! Chciał at least (przynajmniej) 100 rupii, dostał 20, co i tak myślę, że jest dużo.

20160730_155818

Wstęp do dziś kupionej Gheranda Sanhity, tak oto mówi:

Oby udało ci się dotrzeć do duchowej głębi starożytnych riszich i joginów poprzez ich sekretne nauki!

A oto, co pozostało z pięknego posągu Śiwy, znajdującego się naprzeciw Wieży Ciszy. Cóż, być może taka jest reakcja Mistrza Joginów na poczynania za bardzo zaopatrzonych w potrzeby ciała (fake) sadhu…:

DSCN0343

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s