Global dexterity, czyli powrót do Indii… ponowny

DSCN3223

Do kolejnego wyjazdu do Indii pozostało jedynie kilka dni. Dość często jestem pytana o to, dlaczego właśnie Indie. Nie odpowiadam: joga, sanskryt, kuchnia, praca, filozofia – przy nich zawsze jest jakieś “ale”. Indie, ponieważ… to są Indie! Tout court. Po prostu. Nie wiem, czy Indie są trudną miłością, jednak z pewnością warte są tego, by (po)kochać je z całym dobrodziejstwem inwentarza, który razem ze sobą wnoszą w ludzkie wnętrze. A jest to inwentarz o przeogromnej palecie barw, smaków, emocji i wiedzy.  Indie warte są także tych wszystkich uczuć i doznań, która sprawiają, że niekiedy tak ciężko w Bharata-warszy wytrzymać. To boli głowa, to brzuch, jest za tłoczno, za brudno, za głośno, a potem za cicho, nadmiernie czysto, jakoś nie-indyjsko.

20170226_123425

Indie zmieniają, nie tylko ducha, ale także mózg i układ pokarmowy. Zmieniają kubki smakowe, uwrażliwiają je, nadają sublimacji smaku. W końcu indyjskie masale, mieszanki przypraw, są chyba najróżnorodniejsze na całym świecie. Mózg, początkowo porażony napierającą na niego zewsząd wszystkością, i to z siłą, która bez pardonu atakuje wszystkie układy w ciele, a przede wszystkim sieć neuronalną, musi się zaadaptować. Pokochać albo uciec.

Dalekie podróże mają to do siebie, że przywozi się z nich zupełnie coś innego niż to, po co się przyjechało. Jadąc daleko, spotkacie ludzi zupełnie innych, a tak bardzo podobnych.” – Nicolas Bouvier

20170226_125545

Indie uczą przede wszystkim tolerancji, otwartości i pokory, ale w głębszym wymiarze niż ten ogólnie przyjęty. W meta-fizyczny sposób Indie przenoszą człowieka, tego biednego turystę, w tereny jego własnej duszy (ducha, serca czy po prostu umysłu), których istnienia jedynie domniemywał na podstawie jakichś niejasnych przeczuć czy nie do końca uświadomionych myśli. To nie jest zwykła tolerancja dla innego: innej kultury, religii, obyczajowości czy mentalności. To jest dosłowne spotkanie z Innym, jednak ten Inny nie jest kimś z zewnątrz, ale naszym wewnętrznym Innym, teraz powoli powoływanym do życia. Profesor Andy Molinsky zdolność do dostosowania swojego zachowania do obcej kultury bez – zarazem – utraty siebie nazywa global dexterity (globalna zręczność? – czuję ogromną niezręczność w tłumaczeniu tego terminu Puszczam oczko). Nauka reguł nowej kultury oraz praktyczne używanie właśnie nabywanej wiedzy jest procesem, który angażuje sferę nie tylko mentalną. Także emocje – strach, złość, frustracja, swoista niewygoda – biorą silny udział w kształtowaniu nowego sposobu działania w obcym miejscu. Tylko czy nadal obcym…? Mnie Indie uczą przede wszystkim wolności, spowolnienia i zatrzymywania aktywności mentalno-emocjonalnej… Nigdzie nie czuję się tak swobodnie wolna, jak czuję się w Indii. Nie o zwykła codzienną wolność chodzi, taką praktycznie czuję wszędzie, gdzie prawo funkcjonuje, ale o swobodę. Dopiero w Indii czuję, jak bardzo człowiek Zachodu, człowiek cywilizacji skoncentrowanej na kulcie materialności, jest krępowany mniejszymi i większymi konwenansami (głównie prawnymi) oraz tym, co mu w głowie-sercu siedzi, zasiane tam już w dzieciństwie.

DSCN3211

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s