RISHIKESH_1, czyli stolica jogi tout court

20160804_143023

Pamiętam jeden poranek w aśramie Paramarth Niketan w Rishikeshu. Bardzo wyraźnie. A nawet dwa poranki, bo podobne były do siebie. Pewnie zdarzyło się ich i więcej, ale nie zwróciłam na nie uwagi – było za wcześnie, a Indie były jeszcze nazbyt głośne i nękające mój spokój. Nazbyt obce, mówiąc krótko. Drugi tydzień pobytu, czego więc się spodziewać? – tym bardziej, że ciało jeszcze nie słuchało woli, a zajęcia jogi o 6:00 rano dopiero się zaczynały.

20160729_15460420160729_15461620160729_15480620160729_15482220160730_08005320160730_11362020160730_12000020160730_13032820160803_150155

6:00 rano jest idealną porą na jogę, bo wszystko dopiero budzi się do życia, jest rześkie, ciche, świat jeszcze nie zaczął swojej gonitwy, a żołądek jest na czczo – taka delikatna asceza jest energetyczna.

20160803_183148

A potem człowiek z radością biegnie do aśramowej stołówki, by jeść śniadanie i pić czaj (10 rupii, czyli jakieś 60 gr), co u mnie oznaczało – zagryzać czaj gulab jamunem (10 rupii), kocham! Niczego nie kocham po jodze (i nie po jodze) tak mocno jak jedzenie – gotowanie i konsumowanie! No dobra, kocham jeszcze filozofię (w tym muzykę) i sanskryt (hiszpański i francuski też).

20160731_075025

20160803_090718

20160804_155403

20160803_133712

Przed świtem wszystko jest lepsze! Warto więc czasem zerwać się skoro przed-świt i spojrzeć na świat i siebie z innej perspektywy. Powąchać świat o poranku, to inny zapach. Posłuchać jego odgłosów, które za dnia nie są już obecne. Pójść na jogę na czczo. Pomedytować, patrząc w głębię swojego serca i dostrzegając, co w danej chwili tam się wydarza, bo wydarza się co innego niż za dnia się objawia.

20160804_131301

20160804_150432

20160731_111719

Krowy są cudowne, trochę jak psy. Lubią być głaskane i ogólnie – traktowane z czułością.

20160802_114439

Śri Ganga-ji

Bonjour, India!

20170206_012014

Ostatni mój zapis z notatek sporządzonych w Delhi brzmiał: „w istocie nie ma żadnego guru jako osobny byt, a tylko gurutattva – rzeczywistość/przestrzeń guru”. Nie były to moje słowa, ale Przyjaciela, z którym długie rozmowy w upalne dni w Indiach prowadziłam. O jodze, o tantrze, o Bogu, wyzwoleniu, mistrzach, a nawet życiu. Na kilka godzin przed wylotem do Indii ponownie patrzę w te niedokończone zapiski i zastanawiam się nadal, na ile prawdziwy guru jest realny. Kim on/a jest, jak go/ją rozpoznać?

20170206_004647

Ktoś ponownie gra na fortepianie na lotnisku Chopina. Melodia szybka i dynamiczna. A ja doceniam wartość przyjaźni, która jest jednym ze składników jogi. Dobrzy przyjaciel to skarb, a kilku dobrych przyjaciół to skarbiec, to ochrona (chociaż Przyjaciel powiedział, że jedynym Ochroniarzem jest Śiwa, mistrz jogi). Maitri (przyjacielskość), karuna-ahinsa (współczucie-niekrzywdzenie) i dżniana (mądrość) – trzy cechy jogi – trzy schronienia dobrego jogina. „Wszystko jest możliwe, ale serio!” – tak Przyjaciel zakończył rozmowę.

20170206_055810

Da się zapakować plecak do Indii w 9,5 kg. Da się dostać super t-shirt od kumpla, który próbuje dokonać czegoś wspaniałego. Da się ponownie szukać joginów. Tym razem Mumbai i bardziej południowe niż północne Indie, choć też nie do końca…

Himalaje i ich mistrzowie

Himalaje są nie tylko siedzibą śniegu, ale od setek lat są domem jogicznej mądrości i duchowości otwartej dla milionów ludzi, niezależnie od ich wyznania i pochodzenia. – swami Rama

2

Jeszcze tylko kilka dni i kilkanaście godzin zostało do naszego wylotu w Himalaje, a dokładniej do Chota Char Dham. Lecimy do Delhi, a potem wyruszamy do Haridwaru, dosł. Brama/Drzwi (do) Hariego (przydomek Kriszny), a szerzej – brama w Himalaje. Wracamy przez Rishikesh (mapa trasy na zdjęciu poniżej). Mniej więcej wszystko jest zaplanowane – mniej więcej, bo z uwagi na ochoczo aktywną porę deszczową, jesteśmy otwarte na wszelkie modyfikacje i nieprzewidziane spotkania, które po drodze się wydarzą. Jedną z moich ulubionych tradycji filozoficznych była zawsze filozofia dialogu. Lecz nie byle jakiego dialogu, bo dialogu w pełni tego słowa znaczeniu, czyli dialogu jako sytuacji egzystencjalnej, w której Prawda ujawnia się jakby–pośrodku między rozmówcami, całkowicie otwartymi na tę rozmowę… Zresztą w tym chyba leży istota jogi – przekazie prosto z umysłu mistrza (niekiedy nawet bez medium słowa) wprost do serca ucznia pewnych treści, które transformują umysł ucznia…

Ale po kolei, wyruszamy w ten oto poniżej przedstawiony sposób, a naszymi głównymi celami są oczywiście cztery miasta Chota Char Dham, czyli: Yamunotri, Gangotri, Kedarnath i Badrinath, oraz dwie bramy ku nim prowadzące, czyli Haridvar i Rishikesh. Ten ostatni zwany światową stolicą jogi! Część trasy pokonamy autobusami, a część pieszo (albo wpław Uśmiech ):

route map (strzałki)

Uttarkhand pilgrim mapp

Niedawno skończyłam czytać świetną książkę o himalajskich mistrzach spod pióra swamiego Ramy pt. Living with the Himalayan Masters (tutaj za darmo dostępny pdf), która utwierdziła mnie w przekonaniu, że nasza wyprawa ma jak najbardziej duchowy sens. Przeważnie możemy spotkać się z albo turystycznymi relacjami z pobytu w Himalajach, albo materiałem przedstawiającym jedynie powierzchowną stronę jogi i praktyki hinduizmu. W tej książce, bardzo osobistym pamiętniku, swami Rama opisuje swoje doświadczenia, nauki i różne przedziwne sytuacje, których doznawał, dorastając w Himalajach i pobierając nauki u joginów pochodzących z różnorodnych tradycji ascezy, praktyki, a nawet wiary hinduskiej (i tybetańskiej). Kilka cytatów:

Istotne jest to, by uczynić swoje życie twórczym i pomocnym innym, niemniej jednak zanim się to uczyni, trzeba wejść w bliższy kontakt ze swoją głębszą naturą i zdobyć kontrolę nad własnym umysłem, mową i czynami.

Wairagja (nie-przywiązanie) i abhjasa (praktyka jogi, uważność) oto skrzydła ptaka, który z łatwością wzlatuje ponad śmiertelny świat i zdąża w stronę nieśmiertelności. Wiele osób myli jednak przywiązanie z miłością. Jednak w przywiązaniu człowiek staje się samolubny i zainteresowany jedynie własną przyjemnością, używając miłości do złych celów. Przywiązanie buduje więzy, podczas gdy miłość tworzy największa wolność. Kiedy jogin mówi o nieprzywiązywaniu się, nie uczy wtedy obojętności, przeciwnie, chce przekazać naukę o szczerej i nieegoistycznej miłości do innych. Nieprzywiązywanie się – jeśli właściwie rozumiane – oznacza właśnie miłość.

Próbuj z całych sił! Lecz jeśli kiedykolwiek uczynisz coś, by pożywić własne ego, jeśli kiedykolwiek uczynisz  w sposób egoistyczny, spotka cię niepowodzenie. Oto moja klątwa!

Obudź w sobie silne pragnienie doświadczenia Prawdy. Jednak nie żyw w sobie egoistycznie pobudki do zdobywania rzeczy dla siebie. Pokonaj gniew, smutek i przywiązanie i praktykuj regularnie medytacje. Jedynie wtedy, gdy podejmiesz się sumiennego wykonywania tych czterech rzeczy, staniesz się doskonały.

Ludzki umysł jest potężnym magikiem. Za każdym razem, gdy tylko tego zapragnie, może przybierać podwójna formę – być zarówno demonem, jak i świetlistą istotą. Może być wspaniałym przyjacielem, jak i najstraszliwszym wrogiem, tworząc zarazem niebiosa i piekła. W nieświadomej części umysłu znajdują się tendencje-dyspozycje (samskary), które muszą być odkryte, którym należy stawić czoło, by – w końcu – je przekroczyć. Jedynie wtenczas oświecenie stanie się możliwe.

Pamiętaj, że ahinsa (niekrzywdzenie nikogo w myśli, słowie i czynie) jest najważniejszą zasadą i powinnością!

Chociaż Paul Deussen, Max Müller i Johann Wolfgang von Goethe oraz kilku innych pisarzy stworzyło książki o jodze i indyjskich systemach filozoficznych, to niezrozumienie i pomieszanie nadal panuje wśród zachodnich czytelników. Przed Annie Besant i sir Johnem Woodroffem ani jedna dobra książka nie została napisana przez badacza z Zachodu… [a można powiedzieć, że i po nich nie wiele dobrych książek na temat jogi się pojawiło].

Joga jest całkowitą re-integracją wszystkich poziomów mentalnych, zmysłu, emocji, instynktów i wszystkich wymiarów osobowości. Jest to proce stawania się pełnią.

DSC_0779

Niedawno trafiłam także na niezwykle frapujący artykuł prof. Piotra Augustyniaka dotyczący nowej możliwości interpretacji duszy w platońskim Fedonie. Dzieło to obiegowo uchodzi za – ustami Sokratesa – udawadniające nieśmiertelność duszy w jej tzw. metafizycznym rozumieniu jako będącej indywidualnym, myślącym i odrębnym od otoczenia podmiotem, można powiedzieć – ukonkretnieniem uniwersalnej (zdolności do posiadania) świadomości w danym ciele. A gdyby tak, co prof. Augustyniak proponuje, spróbować na słowa i intencje Mistrza (Sokratesa) spojrzeć inaczej? – A wtenczas dusza ukazałoby siebie jako: (1) życie, które ożywia każdą istotę, czyli jest samą li tylko zasadą życia, a nie istotą żyjącą (świadomą) – indywidualnie ukonkretyzowanym podmiotem; oraz (2) jako phronesis, czyli czysty ogląd, i tutaj prof. Augustyniak podaje piękną definicję roztropności:

(…) czysty ogląd tego, co wieczne, który osiąga się przez skupienie duszy w sobie samej (sama w sobie jest bowiem tym oglądem!)

Ad rem zatem! Jak to się ma do Himalajów i jogi? Wbrew pozorom, psychologia jogi nie zakłada istnienia istoty-podmiotu, który istniałby niezależnie od otoczenia i który przechodziłby do kolejnego życia. Owszem, joga klasyczna (Jogasutry) i przedklasyczna (Bhagawadgita) głosi teorię reinkarnacji, czyli ponownych narodzin, jednak to nie konkretna osoba się odradza, a dokładnie – przywdziewa nowe ciało. Przechodzi natomiast tzw. dżiwa, a to pojęcie w sanskrycie oznacza albo życie, albo zasadę życia, albo istotę żyjącą, lecz nigdy konkretny podmiot doświadczenia. Owszem, dżiwa przenosi w sobie zapis pamięciowy i dyspozycje emocjonalne (czyli tzw. karmana), lecz uświadomienie sobie, przypomnienie, tego zapisu dla zwykłego człowieka jest relatywnie niemożliwe. Innymi słowy – tym, co przechodzi do kolejnego życia zgodnie z teorią jogi, jest sama zasada życia, która posiada w sobie odpowiedni ładunek emocjonalno-wolicjonalny, to wszystko, wszelka konkretyzacja zanika. Podobnie z ową Sokratejską roztropnością (phronesis) coś podobnego jest obecnego i w jodze – najwyższa medytacja (dhjana), wychodząca poza doświadczenie ja-indywidualnego, jest samym tylko oglądem i zanurzaniem się w tej błogości… Na razie tyle z używania słów.

I tak oto zrodziło we mnie pewne wewnętrzne rozmyślanie: co jest moim głównym jogicznym, czy też soteriologicznym**, pytaniem, z którym jadę do Chota Char Dham? Nie jest nim ani zrozumienie jogi (chociaż to jest również bardzo interesujące), nie jest nim istota wyzwolenia (mokszy, nirwany, samadhi), nie jest nawet doświadczenie piękna i ogromu Himalajów, tego świętego dla każdego jogina miejsca. W pamięci ciągle rozbrzmienia mi pytanie, które Pani Profesor Joanna Sachse (indolog i tłumacz Bhagawadgity z sanskrytu na język polski) mi kilkakrotnie zadawała: co jest tym, co się wyzwala – co w człowieku jako istocie świadomej i zniewolonej w świecie sansary dokonuje aktu wyzwolenia? Coś w joginie, ale czym to owe coś jest? – voilà la question!

DSC_0534

*Piotr Augustyniak, „Fedon i „inna nowoczesność”. Między filozofią a lękiem przed śmiercią”, Kronos („Orfeusz. Hölderlin”), 4/2011, s. 174-183.

**Soteriologia to nauka o wyzwoleniu, o tym, czym ono jest, jakimi środkami można je osiągnąć, a także kto jest tą osobą, która osiąga wyzwolenie.

Gajatri mantra – formuła doskonałości duchowej

Gayatri

Jak czytamy w Wikipedii, i to całkiem słusznie: “Mantra (dewanagari मन्त्र; od rdzenia man- myśleć, z przyrostkiem -tra wznieść lub ochraniać) – w buddyzmie, hinduizmie i ezoteryce formuła, werset lub sylaba, która jest elementem praktyki duchowej. Jej powtarzanie ma pomóc w opanowaniu umysłu, zaktywizowaniu określonej energii, uspokojeniu, oczyszczeniu go ze splamień. Szczególnie istotną sprawą jest bezpośredni przekaz z ust wykwalifikowanego nauczyciela (guru), gdyż tylko wtedy mantra uzyskuje właściwą moc.” (tu). Właściwie dobrana mantra jest bowiem darem od mistrza-guru, on to bowiem ma zdolność właściwego wyczucia stanu mentalno-emocjonalnego ucznia, początkującego jogina, i dobrania odpowiedniej formuły, by ta jak najskuteczniej pomogła w praktyce dyscyplinowania niesfornego umysłu. Ilość mantr jest właściwie nieograniczona, jednak jedna mantra, takie nawet zaklęcie, jest najsłynniejsza, najświętsza i najdoskonalsza, a jej rodowód sięga do samych początków cywilizacji wedyjskiej, czyli do samej Rigwedy, najstarszej spośród czterech Wed, świętych objawionych pism hinduizmu. W Rigwedzie III.62.10 pojawia się piękna Gajatri Mantra, czyli formuła-prośba o oświecającą moc boga Sawitara, boga Słońca i blasku poznania (na górnym obrazku zapisana w dewanagari):

Gayatri2

Poza pierwszym wersem, który stanowi magiczną formułę, wyznaczającą absolutną moc mantry (jej panowanie we wszystkich trzech światach, trzech czasach, trzech stanach świadomości…), w tłumaczeniu na język polski możemy przełożyć ją na przykład tak:

Om bhur bhuwah swah, obyśmy otrzymali  najcudowniejsze światło (blask) tego boskiego Sawitara; niech on naszą myśl (umysł) pobudza!

Mantra ta od tysięcy lat powtarzana jest codziennie podczas rytuałów, zwłaszcza tych, które rozpoczynają dzień. Ma ona na celu pobudzić umysł i uzyskać boską łaskę oświecenia, poznania i mądrości, które kierują myśl ku właściwym celom i czynom. Gajatri to nazwa metrum, w jakim zapisano tę mantrę. Uważa się, że została ona objawiona przewspaniałemu Wiśwamitrze, kapłanowi bogów.

Sawitar jako bóstwo słoneczne, odpędzające mroki i niebezpieczeństwa nocy, strzeże ludzi przed mrokami niewiedzy i różnymi niebezpiecznymi istotami. Udziela on bowiem swojego blasku i mocy panowania nad niebezpieczeństwami, także tymi w formie destrukcyjnych myśli i emocji, tzw. truciznami mentalnymi: gniew, zawiść, rozpacz, lenistwo, głupota, duma…

Starożytna nauka leśna i jaśminowa herbata

kwiat

Kilka dni temu ponownie wpadł w moje ręce, tym razem jednak w oryginale (w sanskrycie), bardzo krótki fragment pewnego starożytnego dzieła o tajemnych pouczeniach (upaniszadach), które uczeń otrzymywał od mistrza w leśnej pustelni, podczas leśnej praktyki. Dlaczego leśnej? – bo las w Indiach był doskonałym, naturalnym, pełnym duchowej obecności i uspokajającej energii miejscem medytacyjnej praktyki.

Wielkie Ja, złożone z umysłu, przebywa między oddechami.

Jest to fragment Brihadaranjaka Upaniszady, czyli Wielkiej Upaniszady Leśnej, który wyjaśnia, czym jest to <<ja>>, które przekracza ograniczenia cielesne i przestaje się być identyfikowane z tym, co czego doświadcza się poprzez zmysły. To <<ja>> jest niezwykle subtelnym poziomem świadomości (bo joga w wielkiej mierze to nauka o stopniach świadomości), w którym człowiek przestaje identyfikować siebie z ciałem, a staje się doświadczeniem czegoś znacznie szerszego, doskonalszego, naturalniejszego i bardziej spontanicznego, swobodniejszego, czegoś, co…. znajduje się między oddechami. To <<ja>> obecne jest w tej bez-czynności, bezruchu między jednym oddechem a drugim, w zatrzymaniu świadomości między wdechem a wydechem, w tej nieruchomej ciszy i błogim spokoju…

Pewien uczeń, a zarazem naukowiec, próbował zrozumieć kiedyś Naturę, zrozumieć świat, ale nawet herbaty nie umiał wypić w spokoju. Mistrz nalał mi jednak czarkę dobrej chińskiej zielonej herbaty, parzonej w długim rytuale, spowitym zapachem jaśminu. Jednak tak długo lał i lał, że herbata zaczęła się wylewać. Uczeń spytał, dlaczego mistrz tak robi, przecież to nie ma sensu?!

Aby umysł mógł poznać nowe, najpierw musi pozbyć się starych nawyków i przekonań.

Jaśminowa, długo parzona zielona herbata, w spokojnej i błogiej przestrzeni między oddechami spożywana… Może być też kawa… arabska, chai indyjski i sencha japońska… Najlepiej o poranku, przy śpiewie ptaków.

Udżdżaji pranajama, czyli oddech zwycięzcy

linga

Każda z pranajam ma jakąś sobie właściwą cechę, która sprawia, że pranajama jest unikatowa i daje inne cielesne doświadczenie. Duchowe na pewno też. Nazwa tej pranajamy wzięła się z faktu, że podczas jej wykonywania niczym u zwycięskiego wojownika wnosi się i napina klatka piersiowa. Jednak to nie wszystko, ponieważ jej praktyka wymaga specyficznego ułożenia głośni – lekkiego jej zwężenia – podczas wdechu i wydechu, bo skutecznie pozwala kontrolować powietrze napływające przez nozdrza oraz wypływające z brzucha (przepony). Poza oczyszczającym zatoki, dotleniających mózg oraz uspokajającym umysł (serce) wpływem udżdżaji pranajama poprawia zdolności foniczne (głosowe), jest zatem doskonała dla wszelkiej maści mówców, którzy chcą panować nad siłą, głośnością oraz natężeniem głosu.

Oddech udżdżaji jest charakterystycznym ustawieniem krtani: delikatnie ściśnij krtań, tak by powietrze mogło przepływać, ale w lekko utrudniony sposób – wdech i wydech są słyszalne. Takie ustawienie krtani, lekko zaciśniętej, używane jest we wszystkich typach udżdżaji pranajamy. Kontrola powietrza poprzez zwężenie krtani pozwala na wydłużenie wdechu oraz wydechu, ponieważ powietrze nie dostaje się i nie ulatuje z płuc w sposób niekontrolowany i nazbyt szybki.

Ranjit Sen Gupta udżdżaji pranajamę dzieli na 5 grup: bez kontroli nozdrzy, oddech naprzemienny, anuloma, pratiloma oraz wiloma. W skrótowy sposób można przedstawić jest tak, że:

anuloma: wdech udżdżaji, wydech naprzemiennie lewym lub prawym nozdrzem

wiloma: wdech naprzemiennie lewym lub prawym nozdrzem, wydech udżdżaji

pratiloma: wdech udżdżaji – lewy wydech – lewy wdech – wydech udżdżaji – wdech udżdżaji – prawy wydech – prawy wdech – wydech udżdżaji (może wydawać się to skomplikowane, ale przetestowanie na własnym nosi pokazuje, że jest zupełnie proste: przeplatania oddechu lewym i prawym nozdrzem przez oddech udżdżaji)

Tutaj opisane są udżdżaji pranajamy wszystkie poza wiloma pranajamą:

Udżdżaji pranajama bez kontroli nozdrzy

W tej odmianie oddechu zwycięzcy wdychane i wydychane powietrze przechodzi przez oba nozdrza bez potrzeby zatykanie palcami (głównie prana mudra) lewego lub prawego nozdrza. Tę pranajamę można stosować ze wstrzymaniem oddechu, kumbhaką, lub bez niego.

Bez kumbhaki:

Przybierz wygodną pozycję siedzącą ze skrzyżowanymi nogami i wyprostowanym kręgosłupem. Przez chwilę oddychaj spokojnie, wyciszając powoli umysł, skupiając się na oddechu oraz po prostu byciu tu i teraz. Zastosuj prana mudrę (palec serdeczny i wskazujący kładziemy na czole, kciuk przy prawym nozdrzu, a palec serdeczny i mały na lewym). Zrób spokojny wydłużony wydech oraz ustaw krtań do oddechu udżdżaji. Nabieraj spokojnie powietrze poprzez oba nozdrza aż do maksimum, a następnie wypuść powietrze lewym nozdrzem.

Z kumbhaką

Podobnie jak powyżej, tyle że po wdechu zatrzymaj oddech na tak długo, jak umiesz, następnie wypuść powietrze lewym nozdrzem.

Oddech naprzemienny

Nazwa oddechu pochodzi z naprzemiennych różnych form oddechu, i dzieli się ta technika na 3 rodzaje wszystkie przy prana mudrze:

– sekwencja lewy wdech (6 sek.) – lewy wydech (12 sek.) wykonywana 15 razy, a następnie sekwencja prawy wdech – prawy wydech wykonywana również 15 razy

– lewy wdech (6 sek.) – prawy wydech (12 sek.) – prawy wdech (6 sek.) – lewy wydech (12 sek.) – 15 powtórzeń

– lewy wdech (6 sek.) – wstrzymanie oddechu (12 sek.) – prawy wydech (12 sek.) – prawy wdech (6 sek.) – wstrzymanie oddechu (12 sek.) – lewy wydech (12 sek.) – 15 powtórzeń

Anuloma pranajama

Anuloma charakteryzuje się wdechem udżdżaji oraz wydechem naprzemiennie przez lewe lub prawe nozdrze. Tutaj opisane są dwa rodzaje anulomy:

– wdech i wydech: wydech udżdżaji przez oba nozdrza (12 sek.), wdech przez oba nozdrza (6 sek.) i rozpoczęcie anulomy – lewy wydech (12 sek.), wdech udżdżaji (6 sek.), prawy wydech (12 sek.) – 15 powtórzeń

– ze wstrzymaniem oddechu: głęboki wydech oraz głęboki wdech (6 sek.), wstrzymanie oddechu (12 sek.), wydech (12 sek.), wdech (6 sek.), wstrzymanie oddechu (12 sek.), lewy wydech (12 sek.), wstrzymanie oddechu (6 sek.), wdech przez oba nozdrza (6 sek.), wstrzymanie oddechu (12 sek.), prawy wydech (12 sek.), wstrzymanie oddechu (6 sek.)

Pratiloma pranajama

Można powiedzieć, że pratiloma jest odwrotnością anulomy, poniżej opisane są 3 jej rodzaje:

– bez wstrzymania oddechu: – wdech LP (12 sek.) – wydech LP (6 sek.)  – wdech P (12 sek.)  – wydech LP (6 sek.)  – wdech L (12 sek.) – wydech LP (6 sek.)  -> 5 cykli

– ze wstrzymaniem oddechu po wdechu (wewnętrzna kumbhaka): wdech LP (12 sek.) – wstrzymanie (12 sek.) – wydech LP (6 sek.) – wdech P (12 sek.) – wstrzymanie (12 sek.) – wydech LP (6 sek.) – wdech L (12 sek.)  – wstrzymanie (12 sek.) – wydech LP (6 sek.) –> 5 cykli

– ze wstrzymaniem oddechu po wdechu i po wydechu (zewnętrzna kumbhaka): – wdech LP (12 sek.) – wstrzymanie (12 sek.) – wydech LP (6 sek.) – wstrzymanie (6 sek.) – wdech P (12 sek.) – wstrzymanie (12 sek.) – wydech LP (6 sek.) – wstrzymanie (6 sek.) – wdech L (12 sek.) – wstrzymanie (12 sek.) – wydech LP (6 sek.) – wstrzymanie (6 sek.) –> 5 cykli

Pranajama to największy sekret jogi.

Kapalabhati i bhramari pranajama

udaipur

Oddech blasku głowy (kapalabhati, कपालभाती) oraz pszczoły (bharamari, भ्रमरी) są kolejnymi dwiema pranajamami przeznaczonymi dla bardziej zaawansowanych joginów, ale także u początkujących adeptów pranajamy mogą one spowodować bardzo przyjemne i niecodzienne doświadczenie czystości i jasności umysłu, a nawet błogości na poziomie czoła (adźnia czakra). Ich trudność nie polega na technice wykonywania poszczególnych sekwencji, ale wytrzymałości organizmu, którą trzeba stopniowo wykształcać. Niemniej jednak należy pamiętać, że jeśli w trakcie ich wykonywania, głównie przy kapalabhati, pojawią się nieprzyjemny wrażenia fizyczne, pranajamę należy od razu przerwać.

Kapalabhati, czyli blask i jasność głowy

Kapalabhati w HathaJogaPradipice (HJP), klasycznym podręczniku praktyki jogicznej, zaliczana jest do 6 oczyszczających sekretnych czynności (szatkarma), z tego względu istnieją zdania, że nie jest ona pranajamą. Jednak nic przecież nie stoi na przeszkodzie temu, by pranajamę uznać ze technikę oczyszczającą, czym w swej istocie przecież jest… W skutek pranajamy oczyszczeniu ulegają przecież drogi oddechowe, nozdrza, a przede wszystkim umysł. Pozostałymi 5 oczyszczającymi technikami są (HJP 2.23-2.35): neti (नेटी fizyczne oczyszczanie nosa specjalnie przygotowaną słona wodą lub innymi sposobami), dhauti (धौती oczyszczanie ciała, głównie przewodu pokarmowego), nauli (नौली oczyszczanie jelit itp.), basti (बस्ति oczyszczenie okrężnicy) i trataka (त्राटक skoncentrowane spojrzenie/wzrok na jednym przedmiocie, np. blasku świecy). Kapalabhati nieco przypomina bhastrika pranajamę (zarówno wydechy, jak i wdechy są bardzo energiczne). Według Ranjita Sen Gupty kapalabhati stanowi przygotowanie do bhastriki.

HJP 2.35 stwierdza, że wdech i wydech w kapalabhati należy wykonywać szybko i energicznie niczym kowal, który nabiera i wydmuchuje powietrze poprzez miech. W ten sposób wszelka wydzielina w płucach i nozdrzach ulega usunięciu. Gheranda Sanhita, drugi niezwykle ważny jogiczny podręcznik, razem z HJP oraz Śiwa Sanhitą stanowiący trójcę dzieł hatha jogi, dzieli kapalabhati na 3 rodzaje:

  • watakrama: aktywny wydech dolną partią brzucha i raczej pasywny wdech
  • wjutkrama: nabieranie wody nozdrzami i wyrzucanie jej ustami
  • śitkrama: nabieranie wody ustami i wyrzucanie jej nosem

Kapalabhati wpływa korzystnie na drożność dróg oddechowych, wzmacnia mięśnie przepony (jest więc doskonała dla mówców i tych osób, które pracują z głosem), pobudza narządy brzuszne, a także umożliwia swobodny przepływ prany… Wzmacnia energię splotu słonecznego (manipura czakra).

Metoda wykonywania kapalabhati nie jest skomplikowana i stanowi doskonałe przygotowanie płuc i nozdrzy do bardziej zaawansowanych pranajam. Aktywną rolę odgrywa energiczny wydech (reczaka) poprzez oba nozdrza, wykonywany dolną partią brzucha przez gwałtowne skurczenie jego mięśni; wdech (puraka) jest pasywny, długi i powolny, służy do poluzowania mięśni brzucha (Swami Siwananda). W każdej z 3 serii wykonuje się 10-15 wyrzutów. Z biegiem praktyki zwiększa się liczbę serii (do 10) i wyrzutów (nawet do 100).

Bhramari, czyli bzyczenie pszczoły

Swami Siwananda zapewnia, że sumienne wykonywanie tej pranajamy zapewnia osiągnięcie samadhi w dość szybkim tempie. Jest to spowodowane tym, że wstrzymanie oddechu (kumbhaka) po wdechu (a niektórzy zalecają po wydechu) w bhramari nie jest regulowana czasem, a zależy od możliwości jogina. Długość kumbhaki jest właśnie tym, co zbliża jogina do samadhi: im dłuższa kumbhaka, tym lepsze panowanie nad oddechem, a co za tym idzie…

Wdech dokonywany jest metodą udżdżaji, czyli przy zwężonej krtani, a przy wydechu jogin wydobywa z siebie dźwięk przypominający brzęczenie pszczoły, najlepiej zbliżony do świętej sylaby OM, czyli pranawy. Szanmukhi mudra jest tutaj zalecana: 6-cio twarzowa mudra ma na celu zamknięcie palcami 6 otworów głowy: kciukami – zatkanie uszu, palcami serdecznymi – przymknięcie nozdrzy, wskazującymi i środkowymi palcami – zakrycie oczu oraz małymi palcami – zakrycie ust. Ważne jest tutaj, by nie dociskać palców na oczach czy nozdrzach.

Technika bhramari jest bardzo łatwa. Należy usiąść w wygodnej (i stałej) asanie i wykonać szanmukhi mudrę. Następnie zrobić głęboki i spokojny wdech (puraka) przez oba nozdrza, trwający 6-10 sekund, oraz wydech (reczaka) także przez oba nozdrza, trwający 12-20 sekund, wydając zarazem dźwięk przypominający brzęczenie lub OM. Powtarzamy 10-15 serii.

W bhramari pranajamie najważniejsza jest koncentracja uwagi na wydawanym dźwięku oraz możliwych efektach świetlnych, które mogą pojawić się wskutek delikatnego ucisku palcami wskazującymi i środkowymi na oczy. To odcięcie uwagi z zewnętrznych zmysłów jest w stanie wprowadzić bardzo szybko w stan medytacji.