Pranajama w ciemnej nocy duszy

Ciemne noce duszy – znacie je doskonale, prawda? Czy są złe? – to zależy od naszego podejścia i siły, która albo nas pokona, albo pobudzi do nieustraszoności. Simon Haas w swej książce pt. Joga z ciemność duszy. Podróż duchowa ku świętej miłości (Wyd. Manendra, 2021) sugeruje, by ciemną noc duszy potraktować jako rytuał inicjacji, nie tyle niebezpieczne doświadczenie, które chce zniszczyć człowieka, lecz naturalny proces, niejako konieczny, bo dokonała się wewnętrzna przemiana. „Wejdź w samo centrum trudności!”, niczym Ardźuna na rydwanie kierowanym przez swego czcigodnego mistrza i przyjaciela Krysznę, wjechał w samo epicentrum walki (książka odwołuje się do Bhagawadgity). Praktyka oddechowa, pranajama jest tutaj wspaniałym narzędziem.

Joga uczy nas, jak cierpliwie znosić dyskomfort, bez podejmowania działania czy reagowania wynikającego z naszych ludzkich historii. Pozostając na polu bitwy, Ardźuna rezygnuje z potrzeby kontrolowania życia. Poddaje swoją rozbitą tożsamość, której tak kurczowo się trzymał, i przyjmuje schronienie w naukach jogi otrzymanych od swego drogiego przyjaciela Kryszny. (s. 73)

Klasyczna pranajama – kumbhaka

Podobnie oddech – jako naturalny proces jest świetnym materiałem do praktyki. Joga indyjska zna wiele praktyk oddechowych (wiele pranajam), stosowanych w celu uspokajania umysłu, koncentracji, pogłębienia praktyki asanicznej, wprowadzenia w medytację, czy też – mówiąc ogólnie – oczyszczenia ciała i sfery mentalno-emocjonalnej. Dziś proponuję Wam najbardziej klasyczną pranajamę, często zwaną kumkbhakę (dosł. garnek w sanskrycie), polegającą na dostosowaniu fazy wdech-zatrzymanie-wydech-zatrzymanie do proporcji 1-4-2-1, czyli jeśli bierzemy wdech na 4 sekundy, to zatrzymujemy oddech na 16 sekund, robimy wydech na 8 sekund i zatrzymanie po wydechu na 4 sekundy. Serię powtarzamy np. 18 razy lub przez dowolnie wybrane przez nas minuty. Jeśli wdech bierzemy na 3 sekundy, to proporcja wynosi: wdech 3 sekundy – zatrzymanie 12 sekund – wydech 6 sekund – zatrzymanie 3 sekundy. Jeśli bierzemy wdech na 6 sekund, to proporcja wynosi: wdech 6 sekund – zatrzymanie 24 sekundy – wydech 12 sekund – zatrzymanie 6 sekund.

Cały proces winien przebiegać spokojnie, z uważnością nakierowaną na oddech i jego rozprzestrzenianie się w naszym ciele, bez reagowania na myśli i impulsy wynurzające się z meandrów świadomości.

Tapas – żar jogicznej ascezy

Zastanawialiście się, dlaczego podniesiona temperatura ciała podczas praktyki jogi (asanicznej i pranajamy) jest tak ważna? Nie ulega bowiem wątpliwości, że jest istotna. W komentarzu do Jogasutr czytamy:

Kto nie uprawia ascezy (tapas), nie osiąga jogi. Zanieczyszczenia (aśuddhi), pstre od wasan [podświadomościowych treści], karmana i uciążliwości (kleśa), które nie mają początku i zastawiają sieć przedmiotów świadomościowych, bez ascezy nie ulegają rozbiciu – oto pożytek ascezy. Ostrzega się również, że należy ją stosować na tyle, na ile nie zakłóca uciszenia świadomości (citta). –Jogabhaszja 2.1 (tłum. Leon Cyboran)

Tapas ma jednak wiele znaczeń, a pośród nich najważniejszym pozostaje – żar, ciepło, rozgrzanie, w domyśle rozgrzanie cielesne. Ów wewnętrzne ogień, wzniecany praktyką asan oraz silniejszymi pranajamami (np. bhastrika), ma silnie oczyszczającą moc, a w konsekwencji transformującą – nie tylko ciało. Chociaż podniesiona temperatura ciała wpływa dobroczynnie na układ powięziowy, to na meta-fizycznym planie niejako spala uciążliwości mentalno-emocjonalne. Ciepłota ciała dobywa się bowiem nie tylko ze wzmożonej inhalacji (przyspieszenia oddechu), lecz także z pracy mentalnej wynikającej z prób koncentracji – jakby z wewnętrznej walki z samym sobą, by nie poddać się przeróżnym poruszeniom świadomościowym (w tym także emocjonalnym wirom). Jednak praktyka tapasu wymaga czegoś więcej aniżeli tylko podniesienia ciepłoty cielesnej.

Tapas oznacza również ascezę, czyli całościową aktywność zajmujący określony czas. Zakłada posty, regularną praktykę (asanicznp-medytacyjną) oraz silnie etyczny sposób życia. Bez etycznej postawy nie ma jogi – a tapas jest jogą:

Człowiek mądry dąży do panowania nad sobą, wykazuje się cierpliwością, tapasem, skromnością, szczerością, prostolijnością, spokojem, trwa w dharmie (prawości), uważny, wyzbyty obezwładniającego pragnienia, nadmiernej egzaltacji, strachu i gniewu, pochłonięty studiowaniem świętych nauk. Poprzez owe cnoty wzrasta jego tedźas, wewnętrzny blask, spalający wszelkie nieczystości. Ów mędrzec winien być wstrzemięźliwy w jedzeniu, o powściągniętych zmysłach, unikać wszelkiego rodzaju złej mowy i adharmicznych zachowań, o zdyscyplinowanym sercu i czysty, oddając się poszukiwaniom dźniany, najwyższej tajemnej wiedzy. Nigdy [ale to nigdy!] nie poddaje się niewłaściwym uczuciom: pragnienia, gniewu, zazdrości, smutku i strachu – te bowiem są najgorszymi truciznami i pętami w świecie cierpienia. –Mokszadharma-parwan 227.007-030 (moje tłumaczenie)

Lecz pamiętajmy – wszystko z moderacją, także asceza. Warto wykorzystać oczyszczającą moc poszczenia i potliwość cielesną, jednak tapas nie może niszczyć ciała i życia. Owszem, istnieje tak zwany surowy tapas, praktykowany w ekstremalnych warunkach, ale on odbywa się po odpowiednich preparacjach, w czasowym odcięciu od spraw świata i ma ściśle określony przebieg (mistrz jest tutaj niezbędny).

Joga – definicje zaczerpnięte z literatury jogicznej

Jogaś-ćitta-wrytti-nirodhah, joga jest zatrzymaniem poruszeń umysłu – tak brzmi początek enigmatycznej definicji jogi w datowanej na początek naszej ery wykładni Patańdźalijogaśastry (Jogasutr wraz z komentarzem do nich, czyli Jogabhaszją). Pierwsze definicje jogi obecne były w literaturze poprzedzającej skodyfikowanie nauki Patańdźalego, wyznaczając jej etyczno-medytacyjny kierunek, oraz w późniejsze tradycje tantry oraz hathajogi… a także we współczesnej modyfikacji jogi rozumianej jako medycyna alternatywna, czyli prozdrowotna i terapeutyczna praktyka. Prześledźmy zatem historię definicji jogi od jej starożytności po indyjski protokół jogi wydany w 2017 z okazji Międzynarodowego Dnia Jogi.

Najwcześniejsze definicje jogi obecne są w upaniszadach (najstarsze ok. VIII w. p.n.e). Maitri Upaniszada (VI.18) podaje sześć części składowych jogi stanowiących całość: dyscyplina oddechu (pranajamy), powstrzymywanie zmysłów (pratjahara), medytacja (dhjana), koncentracja (dharana), pragnienie/wnioskowanie (tarka) oraz wchłonięcie medytacyjne (samadhi). Następnie upaniszada jogą zwie jedność oddechu, jedność umysłu i zmysłów (Maitri Upaniszada VI,25). Katha Upaniszada (VI.10-11) ścieżkę najwyższej jogi upatruje w zatrzymaniu pięci zmysłów poznania, umysłu (manasu), oraz inteligencji (buddhi) – owa utwierdzona i utrwalona dharana (koncentracja) zmysłów jest najistotniejsza. W Mokszadharmaparwanie pewien guru poucza, iż człowiek winien żywić pragnienie ostatecznego uspokojenia, panować nad zmysłami poprzez prawdę (satję), czystość, szczerość, wyrzeczenie, piękno (jaśas), siłę, cierpliwość, zadowolenie, inteligencję oraz tapas. Nie ma bowiem wiedzy (dźniany) równiej sankhji (podstawie teoretycznej dla filozofii jogi), nie ma siły równej jodze – obydwie one są tym samym zachowaniem.

Bhagawadgita uczy: joga jest sprawnością we wszelkich czynnościach (II,50), joga jest nieporuszoną buddhi przebywającą w samadhi (II.53). W szóstej księdze owej upaniszady (pełna nazwa Bhagawadgity brzmi bowiem Bhagawadgitopaniszadah, czyli Tajemne pouczenia wyśpiewane przez Czcigodnego), zwanej księgą medytacji, zawarte zostały pouczenia dotyczące praktyki jogicznej rozumianej jako długa i nieprzerwana koncentracja, przechodzącą w medytację (tłumaczenie prof. Joanny Sachse Bhagawadgita, czyli Pieśń Pana, 1988):

Joginem, tym, kto porzucił czyn, nie jest ten, kto nie podtrzymuje ognia i nie podejmuje swego obowiązku, lecz ten, kto spełnia czyn należny, ale nie lgnie ku owocom czynu. (VI,1)

Czy to w chłodzie, czy upale, szczęściu czy nieszczęściu, sławie czy niesławie, ten, kto zwyciężył swą niższą naturę i kogo wypełnia cisza, pozostaje w zespoleniu z atmanem. O tym, kogo syci poznanie i doświadczenie prawdy, i kto, nieporuszony, powściągnął swoje zmysły, mówi się, że osiągnął jogę, i zwie się go joginem, dla którego grudka ziemi, kamień i złoto przedstawiają jednakową wartość. (VI,7-8)

Jogin trwać winien stale w medytacji, przebywając samotny w odosobnieniu, panując nad swym ciałem i myślą, wolny od pragnień i [chęci posiadania] majątku. W schludnym miejscu winien obrać swą stałą siedzibę, ani zbyt wysoką, ani zbyt niską, okrytą suknem, skórą lub trawą. Tam, skupiwszy umysł na jednym [przedmiocie], zapanowawszy nad czynnościami zmysłów i nad myślą, niech zajmie miejsce i pogrąża się w medytacji dla oczyszczenia samego siebie. Trzymając plecy, szyję i głowę nieruchowo i w jednej linii, patrząc na czubek nosa, nie rozglądając się na boki, wewnętrznie cichy, wolny od lęku, wierny ślubom czystości, panujący nad swym umysłem, zwrócony ku mnie [atmanie] całym sercem niech trwa pogrążony w jodze (…). Wciąż w ten sposób opanowując samego siebie, zawładnąwszy swym umysłem, jogin zagłębia się w ciszy, której najwyższym stopniem jest nirwana (…). Jogi nie zazna ten, kto jadą zbyt wiele, ani ten, kto nie jadą w ogóle, ani ten, kto przywykł sypiać zbyt długo, ani też ten, o Ardżuno [najwspanialszy Wojowniku], kto stale czuwa. (VI,10-16)

Stan, w którym ucisza się myśl ujarzmiona spełnieniem jogi, w którym [jogin] cieszy się atmanem oglądając atmana umysłem, w którym poznaje to, co jest bezgranicznym, dostępnym dzięki przebudzonemu rozumowi, wykraczającym poza zmysły szczęściem, a znalazły się w nim nie zbacza już ze ścieżki prawdy; [stan], co do którego wie, że gdy go raz osiągnie, nie może już osiągnąć niczego ponadto, a znalazłszy się w nim nie drży pod wpływem największego nawet nieszczęścia, niech wie, że jogą zwie się owo wyzwolenie z więzów nieszczęścia. Jogę tę zdobyć można stanowczością i nieulękłym sercem. (VI,20-23)

Chwiejny jest umysł, o Waleczny, i niewątpliwie trudno go poskromić. Ale jednak daje się poskromić dzięki ćwiczeniu [abhjasie] i dzięki oderwaniu [od spraw tego świata] [wairagji]. (VI,35)

Wairagję oraz abhjasę Patańdźali umieści na samym początku praktyki jogicznej, jeszcze przed jamami i nijamami (dziesięcioma zasadami etycznymi), po których nastąpują: asany, pranajama, pratjahara, dharana, dhjana i samadhi. Ośmiostopniowa jogę Patańdźalego można zatem podzielić na trzy następujące po sobie stadia:

  • podstawa etyczna
  • trening cielesno-oddechowy
  • praktyka medytacyjna

Późniejsza literatura hathajogi w pełni uznając zalecenia Patańdźalego, zwane klasycznymi, zajmie się cielesną stroną praktyki jogicznej. Doprecyzuje asany, pranajamy, subtelną budową człowieka.

Nie ma więzów równych maji [iluzyjności świata], nie ma siły równej jodze, nie ma potężniejszego przyjaciela nad dżnianę, nie ma wroga gorszego od ahankary (ego). Samādhi to najwyższa joga, zdobywana/e jest wskutek dobrego losu i łagodności, a także opieki mistrza-nauczyciela. (Gherandasamhita I,4 oraz VII,1)

Jak wskazuje Common Yoga Protocol (2017), w jodze nie o same ćwiczenia chodzi, lecz o odkrycie poczucia jedności z sobą oraz Naturą.

Podanie wyczerpującej i całościowej definicji terminu joga jest niemożliwe, można jedynie odnosić się do historii tego terminu i samej praktyki, powołując się na wybrane dzieła i tradycje przekazu. Ponadto, jeśli jesteśmy joginami, to definicje jogi odnosić musi także do siebie, odbierać poprzez siebie i własne życie, łączność z sobą oraz Naturą. Wydaje mi się jednak, że rozkład sił idzie pół na pół – wielowiekowa tradycja jogiczna oraz jogiczna praktyka własna. Nie ma jogi bez joginów, bez literatury jogicznej i bez wartości, jakie joga w sobie niesie: dobroć, szczerość, prawda, sprawiedliwość i prawość (dharma), wysiłek, życzliwość, studia nad sobą i światem, dyscyplina, panowanie nad sobą, wspólna próba wcielania nauk w życie.

Yoga Therapy in Troubled World – online speech (International Day of Yoga 2020)

11th June 2020 I gave an online lecture „Yoga Therapy in Troubled World” as part of the „International Yoga Festival – Yoga Mantrana”. The festival is organised by the Department of Physical Education & Sports Sciences (University of New Delhi) in cooperation with Deshbandhu College (New Delhi). Due to the current epidemiological situation, the promotion of Yoga is carried out by a series of online lectures for 21 days (01/06/2020–21/06/2020 – 21st June was declared to be the International Yoga Day). Specialists researching in the field of yoga take part in the webinars.

YOGA AND YOGACIKITSĀ

We are living in very exigent times: biological issues, social requirements, workplaces of pressure, civilisation of consumption and haste, and now – lockdown experienced in an external way and internal feelings – our own emotional seclusion. By „troubled world” I understand every situation which is stressful and painful, where we need to insert or to reestablish yoga – harmony, union, connection. This harmony should be present in every level of our internal reality: within society, with Nature (prakṛti), and within the realm. As we all know, yoga is a complex system of lifestyle which has at least 4 levels: darśana – one of the oldest Indian traditions, soteriology or mokṣavidyā – a quest of mokṣa, Mind-Body Interventions (MBIs) – a sort of complementary medicine, and ātmābhyāsa or sadhāna – one’s own practice under the guidance of a master. 

For this reason, the so-called therapy of yoga, yogacikitsā, is also a multi-layered process that embraces several activities on human structure and on one’s environment. As I wrote in my recent book called „The Himalayas. In search of the yogis” (Himalaje. W poszukiwaniu joginów): 

Yoga is not a religion, neither it is a type of fitness routine or sport. Yoga is spirituality: a slow embedding and deepening of your everyday consciousness within something that we can call, for lack of a better word, a sacrum, which according to the Indian understanding of the universe is omnipresent. 

Darśana or a special experience

In general, it is philosophy or wisdom of how the universe is functioning. It is also a vision or a special perception and experience – a vivid and authentic experience of life in its visible and invisible forms (vyakta and avyakta). This is a quest for wisdom, or jñāna/vidyā, which is gained through one’s body and mind practice. It is also very unique anthropology based on the rule of bandhu – the connection or even the identity between micro and macro-cosmos: between the universe and the human beings – the prakṛti comprises both the external world and the internal human realm. However, there is a little particle – an amśa of extra-divine: ātmā hṛdaye sthitaḥ (ātman is within the heart). The Gheraṇḍasaṃhitā 1,4 explains:

nāsti māyāsamaḥ pāśo nāsti yogātparaṃ balam |

nāstijñānātparo bandhurnāhaṃkārāt paro ripuḥ ||

There is no fetter like those of illusion, no strength like that of yoga; there is no friend higher than jñāna, and no greater enemy than ego-sense.

Zrzut ekranu 2020-02-13 o 20.20.03

Mokṣa or the final liberation and bliss

It is an act of getting the mastery over prakṛti, or kṣetra (field or body), understood as a world of experience as well as one’s body-mind structure, to become kṣetra-jña – the possessor of jñāna or the knower of body/field. It is realised through calming one’s citta (one’s mind) and prāṇa (energy of breathing) through abhyāsa or tapas, breath extension, āsana, dhāraṇā, and guru blessings. Eventually, it is an experience of the ultimate bliss, freedom, and happiness or mokṣa. So it is not about the words but about practice – constant and regular tapas or abhyāsa. 

Cikitsā or a therapy

Before analysing yoga as a cikitsā we should ask: Therapy of what? What can be ill and damaged? What can die? What can be strong and healthy? What can be cured? And what is out of saṃsāra? And finally, what is an illness, mala in Sanskrit? I propose these answers: it is the body that can be ill and damaged, for this reason, the body with one’s mind can be cured, but also the possessor of body-mind structure – śarīrin or dehin – can be treated. Ātman is out of saṃsāra, the world of suffering and death. According to Indian teachings, illness or mala in Sanskrit is twofold: mala of body and mala of mind. They are not totally separated, in fact – they are in constant interaction. The mala of mind is subdivided on: emotional troubles, moha or pramāda (as lack of concentration, of ekatvā – unity of body-breath-mind in the pure state of sattva), energetic (breath, vāsanā as subconscious residue), and caused by bhūtas (ghosts) or under influence of nakṣatras (planets and stars). Thus we have trayividyā or threefold wisdom: āyurveda – yoga – jyotiṣa (astrology).

Mala is caused by bad management of vāyu/prāṇa. This situation results in indigestion or blockages – agni (internal fire) is blocked so that tapas (internal heat of practice) can’t be activated. All is based on: 1) avidyā or lack of jñāna („through avidyā one believes that this material creation is the only thing that substantially exists, forgetting that this material world is substantially nothing and is a mere play of ideas of the Eternal Spirit” – śri Yukteshvar The Holy Science, p. 47), and 2) lack of niścala (stillness and calmness) of breath-mind-body.

CALMING OF THE PRĀṆA OR VĀYU

The answer is clear: on the level of mind – by breath control eventually aiming at kumbhaka or parama prāṇāyāma; on the level of the body and internal agni – by fasting; on the level of manas or citta – by both within the process of aṣṭāṅgayoga according to the classical rules of mahāṛṣi Patañjali. 

However, what is important, yoga can be seen also as:

The Maitrī Upaniṣad 6,18

Such is said to be the sixfold yoga: restraint of the breath (prāṇāyāma), withdrawal of the senses (pratyāhāra), meditation (dhyāṇa), concentration (dhāraṇā), contemplation or right reasoning (tarka), and absorption (samādhi).

The Bhagavadgītā

समत्वं योग उच्यते || 2,48

Yoga is samatva – an equal attitude towards every experience.

समाधावचला बुद्धिस्तदा योगमवाप्स्यसि || 2,53

When buddhi (intelligence) is immovable in samādhi, you attain Yoga.

निःस्पृहः निर्ममो निरहंकारः स शांतिमधिगच्छति || 2,71

Not touched by anything, without the feeling of „miness” and without the „ego” one attains the ultimate peace.

The GheraṇḍaSaṃhitā VII,1

Samādhiśca paro yogo bahubhāgyena labhyate |

guroḥ kṛpāprasādena prāpyate gurubhaktitaḥ ||

Samādhi is the highest yoga, it is acquired by the great fortune, obtained through the grace and kindness of the guru, and by intense devotion to him.

And finally the Yogasūtra 1,2-1,4 and 1,51 describing the nirbīja-samādhi, extremely difficult to attain

योगश्चित्तवृत्तिनिरोधः ||

Yoga is a suppression of the mind modifications.

तदा द्रष्टुः स्वरूपे ऽवस्थानम्||

The seer abides in itself.

वृत्तिसारूप्यमितरत्र ||

At other times, the seer appears to have the form of the mental modifications.

तस्यापि निरोधे सर्वनिरोधान्निर्वीजः समाधिः ||

In the absolute suppression, nirbīja samādhi (objectless concentration) takes place through suppression of all modifications.

Zrzut ekranu 2020-06-12 o 13.38.49

Or another version of Yoga – the kriyā-yoga (the Yogasūtra 2,1):

तपः स्वाध्यायेश्वरप्रणिधानानि क्रियायोगः ||

Tapas (austerity or study self-discipline – on mental, moral and physical levels), svādhyāya (repetition of sacred mantras or study of sacred words) and Īśvarapraṇidhāna (complete surrender to God) – they are kriyā-yoga (yoga of action).

Kriyā-yoga is the attenuation of kleśas, or impurities, is kriyā-yoga. A man without discipline cannot attain perfection in yoga. Lack of discipline is caused by mental impurities called kleśas. The impurities in the mind arising out of the traps of objects, both external and internal – thoughts, feelings, etc. They are activated by the vāsanās from one’s previous actions (and even lives), and still, they cannot be dissipated without the practice of austerities or tapas – to get rid of them one’s has to practice stronger tapas: internal silence, breath-control, and surrender the fruits of action to God, etc. Tapas restrains everything which is harmful and painful. When kleśas became thin, they become ready for extinction by discriminative knowledge, samprajñāta or viveka. Kleśa reduced an unproductive state that does not give rise to modifications of the mind or vṛtti. For example, I am the body. I am my feelings and thoughts. I am my pain and suffering – it is an erroneous belief based on nescience. When samādhi is realised, it is correctly felt by a yogi that I am not the body and citta. The impression I am the body is born form kleśas, while the impression I am not the body is born of true knowledge, and thus, one’s mind becomes inactive through supreme detachment. 

yoga-153436_1280

EVERYDAY PRACTICE

How to live by these rules of transcendence which are not always possible to apply in daily situations? I propose a complex lifestyle path: self-discipline (dama) which leads to the pureness of mind-body (regular and steady practice or abhyāsa through āsana, dhyāṇa and guru blessings) and strong ethical behavior or hṛd-śauca (purity of heart): 10 yamas and niyamas and the mokṣadharmas or duties leading to the final freedom. In the Mokṣadharma 154,15-16 we read: 

क्षमा धृतिर अहिंसा च समता सत्यम आर्जवम |
इन्द्रियाक्षमावजयॊ दाक्ष्यं मार्दवं हरीर अचापलम ||

अकार्पण्यम असंरम्भः संतॊषः परियवादिता |
अविवित्सानसूया चाप्य एषां समुदयॊ दमः ||

Patience/forbearance, constancy, ahiṃsā, sameness, satya, honesty, overcoming the senses, cleverness, softness, modesty, stillness, strength, calm, satisfaction, sweet talk, desire of knowing, freedom from envy – they are a set of dama.

Moreover, yoga adds two cardinal rules: maitrī (friendship) and karuṇā (compassion) connected to ātmāvidyā or the study of the transcendence. 

LOWER CIKITSĀ

In this perspective, mokṣa is the ultimate health and yogacikitsā is a way to attain this state. Moreover, there is also a lower cikitsā, medicine, or – more precisely – complementary medicine as a Mind-Body Intervention (MBI) – where yoga is limited to: postures, breath technics, and methods of meditation. Is it still yoga? – we can ask. Can we call it „yoga” in the classical sense? Kuvalayananda answers “yes”, Krishnamacharya and his pupils, too, and daily practice agrees with it. Spirituality (ātman) is our own business but body-mind health is our common effort, our common yoga. Stress, depression, lack of concentration, pain, lack of satisfaction, fear, anger, void… they all are more or less complex vṛttis, mental modifications. We can recall to the „subtle body” with its subtler level of Īśvara or we can simply stop ourselves on the level of MBIs practice – concentrate in āsanas, prāṇāyāma and dhāraṇā in openness to dhyāṇa.

Complementary and Alternative Medicine (CAM) 

Yoga is a healing system of theory and practice, it is a combination of breathing exercises, physical postures, and meditation practiced for over 5,000 years (See here). A survey released in 2004 by the National Center for Complementary and Alternative Medicine focused on complementary and alternative medicine (CAM), called yoga one of the most popular CAM therapy. Yoga is considered a mind-body intervention that is used to reduce the health effects of generalized stress. 

Mind-body interventions utilise the mind’s capacity to affect the body and its physiological responses. Mind-body medicine focuses on the communication between mind and body and the powerful ways in which emotional, mental, social, and spiritual factors can directly affect health. Mind-body interventions include relaxation, imagery, biofeedback, meditation, hypnosis, tai chi, yoga, and others. They often help patients experience healing for their illnesses in new and different ways. (See here)

Yoga is believed to calm the nervous system (more precisely: sympathetic nervous system) and balance the body, mind, and spirit. It is thought by its practitioners to prevent specific diseases and maladies by keeping the energy meridians open and life energy flowing. Yoga has been used to lower blood pressure, reduce stress, and improve coordination, flexibility, concentration, sleep, and digestion.

Uncontrolled Energy 

Emotions and thoughts are a form of uncontrolled energy. By yoga we transform it into a material to burn in the fire of tapas – It becomes araṇi, a piece of wood, as we can read in the Ānugītā 34,3:

अरणीं बराह्मणीं विद्धि गुरुर अस्यॊत्तरारणिः |

तपः शरुते ऽभिमथ्नीतॊ जञानाग्निर जायते ततः ||

Know the devotee of brahman as a lower arani and guru as a higher arani; tapas and sacred texts provide the friction – thus the fire of knowledge is generated.

WHOLENESS OF LIFE

By applying yogacikitsā, one becomes sweet, happy, beautiful, free from duḥkha, loved by everybody: humans, gods, and siddhas. To be healthy a human being needs fresh air, clear water, Nature, exercises, deep relationships (love, friends, family, coworkers), intellectual satisfaction, spiritual experience, and beauty of life and art. A human being is a holistic entity composed of body, mind, and heart (ātman, kṣetrajña, dehin or by whatever notion we want to express the transcendence), for good health one should feed the wholeness, not only one’s body. 

The webinar is available here and on the Facebook page of Deshbandhu College, Delhi University here.

Moja praktyka własna jogi

Przyszedł czas na podsumowanie mojej już trochę ponad 4-letniej praktyki jogi. Zaczęło się niewinnie – chciałam poznać asany, a dokładniej, jak się czujemy, wykonując asany. Filozofie Indii i sanskryt poznawałam już od 10 lat, a naczytawszy się tyle o mocy medytacji i dharmicznego (etycznego) działania, zapragnęłam poznać te „siedziska” do medytacji, czyli asany. Nie było łatwo, bo coś w środku mówiło mi, że nie jestem ani zwinna, ani wysportowana, ani giętka, ale – z drugiej strony – to właśnie było powodem, ze względu na który przemogłam lenistwo i wyruszyłam do szkoły jogi Manomani we Wrocławiu. I mogę powiedzieć tylko jedno – pokochałam badanie siebie i studiowanie jogi także poprzez medium ciała. Ciało to nie tylko ozdoba, nośnik, to część nas – nasz nauczyciel, który często wskazuje na te przestrzenie w nas, do których bezpośrednio nie mamy świadomego dostępu.

kailash

Na przykład zahamowania…

… czy różne niemożliwości, które w sobie odczuwamy – szybko zorientowałam się, że one są mocno osadzone w ciele. Gdy jestem rozdrażniona, zdenerwowana, gdy nie mogę się skoncentrować, bo czuję rodzaj ucisku, to… wykonuję uttana-asanę. Długo w niej trwam na prostych plecach schodząc coraz głębiej. Schodzi napięcie z mięśni ud, mięśni pośladkowych, prostownika grzbietu…

Poznałam różne style jogi…

… i za wszystkie jestem wdzięczna: Iyengar, hathajoga, yin joga, i mój wymysł drążek-joga 😊 – ćwiczenia na profesjonalnym drążku stały się dla mnie prawie codzienną praktyką (5 razy na tydzień bywałam na siłowni), pojawił się taniec smoka oraz ashtanga joga, która stała się dla mnie fascynacją. Tyle w temacie asan, czy też jogi posturalnej. Joga to oczywiście nie tylko asany. Joga styl życia, filozofia, sztuka życia o podstawie etycznej (jamy i nijamy) oraz dyscyplina cielesno-oddechowa przenosząca w silne stany koncentracyjno-medytacyjne. Joga to sposób istnienia w świecie i czynienie tego świata lepszym dla istot go zamieszkujących.

Czego uczy mnie mata?

Są dni gorsze i lepsze, gdy mamy zły humor, jesteśmy zmęczeni, wszystko jest nie tak – ale to nic, bo nie ma to znaczenia. Ważna jest regularność, coś w rodzaju uporu i poddanie się temu momentowi tu-i-teraz. Asana to nie zawody gimnastyczne, to oddech i coraz głębsze schodzenie w… błogość. Sthira-sukham asanam – asana ma być stała (pewna/utwierdzona/niechwiejna) i szczęśliwa/wygodna we właściwej przestrzeni – tak uczy Patańdźali, tak uczy mnie mata. Pamiętajcie – nikt Was nie rozumie tak, jak rozumie Was mata. 😊😋

Trening ciała i umysłu poprzez jogę

Każdy z nas oczywiście w mniejszym lub większym stopniu zgadza się ze zdaniem, że joga to nie tylko asany (ćwiczenia), ale także: 🔥 pranajama (dyscyplina oddechowa) 🔥 medytacja 🔥 specyficzna postawa życiowa (etyka, dieta, życzliwa obecność w świecie i wystrzeganie się wielu złych zachowań: kłamstwa, pozoranctwa, głupoty, wykorzystywania innych, złodziejstwa, negatywnych emocje i słów) – tout court joga to sztuka życia wyrażana od starożytności w filozoficznych pismach indyjskich. Dla mnie  joga jest joga-darśaną, czyli filozofią, do której kluczem jest sanskryt, ale… uwielbiam tę jej część, która dotyczy dbałości o nasze ciało pod względem jego sprawności: wytrzymałości, motoryki, siły i gibkości (fleksybilności). Nie nazwę jogi sportem (choć bardzo go szanuję), ale ćwiczenia asan (złączone z pranajamą) nazwę treningiem, a nawet neurotreningiem.

kailash

Neurotrening jogą w dwóch podejściach

Neurotrening jogą angażuje bowiem całość naszej struktury psycho-biologicznej: strukturę mięśniowo-powięziową oraz świadomość-uważność przy użyciu oddechu oraz medytacyjnego wyciszania. Możliwe są dwa podstawowe podejścia treningowe.

🔥 W pierwszym podejściu oddech angażujemy w trakcie praktyki na macie: odpowiednio kontrolując oddech (wdech-wydech), wchodzimy w asany, utrzymujemy je i przechodzimy do kolejnych, wszystko pod kontrolą uważności – świadomej kontroli ruchów i oddechu. Tu nie odbywa się nic z przymusu – ponieważ tak każe instruktor lub ponieważ osoby z boku „robią lepiej”. Tutaj jesteśmy tylko my: nasze ciało, mądrość, spokojne przechodzenie z jednego ruchu w drugi. Jeśli chodzi o mnie, to nie zawsze wykonuję dynamiczne układy (np. powitania słońca) w takim rytmie, jaki proponuje osoba prowadząca zajęcia, czasem wolniej, czasem szybciej „płynę”. I to właśnie o to chodzi – naturalne, swobodne, dbające o nasze ciało i poczucie swobody i satysfakcji płynięcie.

🔥 W drugim podejściu nie kończymy praktyki, schodząc z maty, lecz przenosimy trening w inną przestrzeń. W ten sposób mamy do czynienia z neurotreningiem: wyznaczamy czas na rano lub wieczór (czy jakąkolwiek dogodną dla nas porę), by zasiąść w wygodnej pozycji i pogrążyć się medytacji (dhjanie), połączonej z pranajamą. Technik pranajamy jest wiele i trudno zalecić jedną dobrą sekwencję.

lis

Moja pranajama otwierająca medytację – propozycja techniki

🔥 Zaczynam od naturalnego uspokojenia oddechu, przez ok. 2 minuty. Potem wykonuję intensywną nadi śodhanę – naprzemienne czyszczenie dziurek nosa poprzez zatkanie palcem przeciwnej dziurki do tej czyszczonej. 😃

🔥 Potem wykonuję sekwencję wdech-zatrzymanie-wydech-zatrzymanie w proporcji 1:4:2:1 (dla przykładu: 8 sekund wdech, 32 sekundy zatrzymanie, 16 sekund wydech, 8 sekund zatrzymanie; można tę proporcję zmniejszyć o połowę: 4 sekundy wdech – 16 sekund wstrzymanie – 8 sekund wydech – 4 sekundy zatrzymanie, itp.) powtarzane 18 razy (pomyślą indyjska liczba).

🔥 Następnie przechodzę czynności oczyszczającej umysł, czyli do (pranajamy) kapalabhati (50-100 razy), a potem do pranajamy bhastrika (8-18 razy).

🔥 I zatrzymuję się w stanie błogości, który naturalnie wyłonił się z meandrów świadomości… tutaj zaczyna się medytacja. Nie ma ustalonego czasu w niej trwania.

I teraz, naładowawszy baterię mego umysłu, mogę wracać do życia – pracy, siłowni i… 🥰

🔥 🔥 🔥  

Medytacja w czystej świadomości

ocean

Czasem zastanawiam się, co jeśli nasze życie, nasz stan świadomości, jest czymś jakby treningiem, czymś w rodzaju czasowego wchodzenia na matę? Odcinamy się od nieskończoności, od naszej – powiedzmy – esencji (czystej świadomości), i wchodzimy na pewien czas na ograniczony przestrzennie teren. Nie myślimy już o tym, co jest poza nim. Działamy zgodnie z tym, co aktualnie mamy do zrobienia. Wykonujemy z pozoru bezsensowne ruchy (asany i przejścia między nimi), świadomie odcinając świadomość od dnia codziennego, pracy, obowiązków i marzeń. Godzina mija, a my wracamy do życia, ale jacyś tacy inni…

Efemeryczność świadomości

Podobnie rzecz wygląda z naszym życiem – na pewien okres czasu (ok. 100 lat), na określonej przestrzeni (Ziemia, szerzej Droga Mleczna, jeszcze szerzej czasoprzestrzeń postrzegana zmysłowo), zapominając o potencjalnym źródle naszego pochodzenia, wypełniamy zadania z punktu widzenia wieczności zbyteczne. W oczach wieczności konsumpcjonizm jest nieważny, nasze codzienne walki w pracy również zdają się nieistotne. To, co teraz robimy, zaraz przestanie istnieć, podobnie przyjemności, radości i smutki. A jednak do czegoś ta efemeryczność naszego istnienia jest potrzebna… na macie.

Uświadamiająca moc efemeryczności (na macie)

Doznanie przyjemności wywołane pięknym zapachem, Matka Natura, spacer w parku malowanym kolorami jesieni, zapach liści, promienie słońca przebijające się przez chmury, smak jedzenia, film, katharsis wywołane muzyką, magiczne rozmowy, pisanie, malowanie, taniec, dzieci, miłość, filozofia… z punktu widzenia wieczności są nicością. Ale wieczność nie jest odizolowanym bytem, nicość (pustość) w medytacji jest ważna, nasza wieczność przejawia się poprzez przemijalność ulotnych, efemerycznych momentów zanurzonych w czasoprzestrzeni wyboru. Nie nazwę tego świata terenem walki dobra ze złem, terenem przyjemności i cierpienia, depresji i satysfakcji. Postrzegam nasz wszechświat jako czasoprzestrzeń wyborów, czasoprzestrzeń fenomenalizacji wieczności w efemerycznych momentach, takich jak: myśli, oddechy, doznania, ruchy ciała, uderzenia serca – czynności podlegające naszej kontroli, jak i te, które wymykają się jej, tak w naszym intymnym świecie wewnętrznym (naszej psychice), jak i otoczeniu (ciało, natura, społeczeństwo, a szerzej: kultura i cywilizacja).

Droga Mleczna i góry

To jest jak przechodzenie z pozycji do pozycji na macie, wdech-wydech lub wdech-zatrzymanie-wydech(-zatrzymanie), czasem wysiłek walki z oporem cielesnym, czasem przyjemność trwania w asanę i przebywania w niej… Za chwilę to i tak nie będzie mieć znaczenia, ale w tym teraz momencie jest bardzo ważne. I czy rzeczywiście to znaczenie zaraz utraci? Nie… Bez tego nas nie ma, nie takich, jakimi się czujemy – na macie tworzymy siebie poprzez całościowy proces autoanalizy i doświadczania siebie takimi, jakimi jesteśmy na danym etapie naszego życia. Doświadczamy naszych blokad (anatomicznych i emocjonalnych), wprowadzamy w nie oddech (dajemy przestrzeń), uwalniamy ich zablokowaną energię, doświadczamy tego, co kryło się „za” blokadą. Wydarzenia może i są nieważne, ale proces doświadczania jest konstytutywny.

Jak trafnie zauważył Tomasz Stawiszyński (Nauka o nieistnieniu ja):

Medytacja, a zarazem w każdym razie regularna, uważna obserwacja wszystkich myśli, emocji i postrzeżeń, które pojawiają się w umyśle, prędzej czy później pozwala takiej świadomości bezpośrednio doświadczyć.

Medytacja w czystej świadomości

Efemeryczność naszego istnienia może wydawać się czymś przygnębiającym, ale jeśli poddać ją głębszemu namysłowi, to ukazuje nam swoje drugie oblicze. Częste są przecież doświadczenia medytacyjne, gdy czujemy się – w pewien sposób – wolni od naszego „ja”, czujemy się kimś jakby-z-boku, obserwatorem, czystym doznaniem, które nie identyfikuje się już z wydarzeniami codzienności. I sam powrót z medytacji do codzienności jest niejako doznaniem przebudzenia, olśnienia. Wracamy inny, szczęśliwsi, naładowani nową mocą i energią do życia. Wracając do artykułu Tomasza Stawiszyńskiego czytamy, iż:

nasze osobowe „ja” jest swoistym… złudzeniem. Czy raczej – jak mówił mi rok temu wybitny amerykański filozof Daniel Dennett w wywiadzie opublikowanym na stronie internetowej „Przekroju” – czymś na kształt komputerowego interfejsu użytkownika. Na ekranach laptopów widzimy wprawdzie rozmaite ikony i narzędzia, ale wiemy zarazem, że jest to wyłącznie produkt aktywności różnych podzespołów. I że tak naprawdę żaden folder – w takiej postaci, w jakiej się nam jawi, nie istnieje. 

Otóż podobnie rzecz się ma z naszym indywidualnym „ja”, które choć wydaje się czymś najintymniejszym i najbardziej realnym spośród tego, co nam dostępne – w gruncie rzeczy jest tylko wypadkową bardzo wielu procesów rozgrywających się w różnych obszarach mózgu. Tłem, na którym i dzięki któremu może pojawić się ono jako osobna struktura, jest czysta, niedualna, czyli pozbawiona podziału na podmiot i przedmiot, obserwatora i obserwującego, świadomość. (…) 

Coś w tym jest – nasza czysta świadomość, czyli doświadczenie bliżej niedefiniowanej metafizycznej wolności i szczęścia, wyłania się, przebija przez luki kurczowego trzymaniu się swoich pragnień, utożsamień, smutków, dążeń. Warto na chwilę puścić siebie i zanurzyć się w doświadczeniu medytacyjnym. Już 30 minut rano i 30 minut medytacji wystarcza. Medytacja nie tylko nas oczyszcza, ale i naładowuje energetycznie. 

Rozwój i poznawanie siebie w jodze – rozmowa z Anią Bereś z YogaLab

Mistrz Iyengar podczas pewnego wykładu powiedział, że jeśli chcemy mówić o „purwa jodze”, pierwotnej i czystej jodze, to rozdrabnianie się na poszczególne systemy nie ma sensu. Joga to dhjana i swadhjaja poprzez medium ciała (asan i pranajamy). Medytacja i studia nad sobą (poznawanie swej esencji, czyli samopoznanie) jest jogą. Zapraszam do rozmowy z Anią Bereś z YogaLab.

AB1

Joga… co dla Ciebie oznacza?

„Joga jest zatrzymaniem poruszeń świadomości.” – Regularnie czytam tę definicję z Jogasutr 1,2 zapisaną na ścianie w sali szkoły, gdzie uczę się jogi. Oswajam to. Joga jest ścieżką rozwoju, która koniec końców doprowadza do celu, jakim jest wyzwolenie. 

Jak według Ciebie poprzez asany można zatrzymać poruszenia świadomości?

Na podstawowym poziomie, jeśli osoba przez godzinę przebywa świadomie z ciałem, bo ustawia odpowiednio poszczególne części, to mózg odpoczywa, nie ma miejsca na planowanie ani wspominanie – jest tylko tu i teraz. To jest początek zatrzymania.

Później, jeśli będziesz przebywać wygodnie w skłonie albo odwróconej pozycji przez dłuższy czas, np. w halasanie, i tuż po tym usłyszysz jakąś niepomyślną wiadomość, to Twoja reakcja będzie zupełnie inna – znacznie słabsza niż gdybyś ją usłyszała w trakcie zwariowanego dnia w pracy. Więc asany działają na poziomie fizjologicznym i biochemicznym. Mogą działać w kierunku może nie od razu zatrzymania, ale zmniejszenia liczby poruszeń świadomości.

Czym jest przed chwilą wspomniany przez Ciebie rozwój rozumiany jogicznie?

Rozwój oznacza po prostu stawanie się lepszym sobą, głównie poprzez jamy i nijamy [kodeks etyczny jogi], które są dosłownym zadaniem do wykonania. Rozwój przebiega przez dojrzewanie do wyższych stanów świadomości, ale to tylko środek. Mózg z pozycji ego nie może wyjść poza ego. Trzeba tutaj jakiegoś środka ekstra. 

Jak rozumiesz „ego”?

To konstrukt, który polega na instynktach, pierwotnych mechanizmach reakcji. Ale jakaś część nas chce wolności od tych instynktów, od samych siebie.

AB3

W takim razie do czego służą Ci asany?

Bo jestem od Iyengara 😊 W tej metodzie chodzi o połączenie ciało-umysł – chodzi o bardzo precyzyjne kontrolowanie ruchów ciała, by następnie spowolnić umysł, wyciszyć go.  Wychodzimy od pracy z ciałem, która poprzez odpowiednie ułożenia wpływa na określone działanie mózgu. Ciało jest bardzo wdzięcznym przedmiotem koncentracji, pierwszym, podstawowym, jaki mamy. Żyjąc w głowie, zapominamy o nim. Precyzyjne ustawianie ciała prowadzi do wyciszenia natłoku myśli. To bardzo duża ulga 😊

A dlaczego akurat metoda Iyengara? Obecnie to jedno z najbardziej popularnych podejść do jogi, chyba na równi z ashtanga jogą. Każda metoda jogi przecież stara się wpłynąć na umysł poprzez zapanowanie nad ciałem. Owszem metoda opracowywana przez B.K.S. Iyengara jest precyzyjna, jednak właściwie przeprowadzona hatha czy winjasa również dba o dokładność ruchów: wchodzenie w pozycję, trwanie w niej i przechodzenie do kolejnej.

Chyba właśnie ta łatwość dostępu na początku przesądziła. Potem urzekła mnie precyzja ruchu i wskazówek. U Iyengara wszystko jest jasne. Wiadomo, jaki kolejny ruch wykonać, co poprawić, jak pokierować czyimś ruchem. To buduje zaufanie do nauczyciela, tym bardziej, że ten system operuje jasnym systemem weryfikacji umiejętności nauczycielskich. A jednocześnie liczba  możliwych sekwencji jest ogromna. I są pomoce ułatwiające właściwe ustawienia ciała.

Co joga zmieniła w Twoim życiu?

Tutaj kryje się pewna historia. Przyszła do mnie koleżanka, chciała iść na jogę, miałam wolne popołudnie, więc poszłyśmy razem. Bolały mnie plecy, chciałam coś z tym zrobić. Nie przypomnę sobie teraz stylu. Potem zaczęłam chodzić na zajęcia body art, gdzie przede wszystkim podobały mi się elementy jogi. Nagle trafiłam na stronę Stowarzyszenia jogi Iyengara. Niedługo później zapisałam się na egzamin na kurs nauczycielski, na który kompletnie nie byłam wtedy przygotowana. Przekonałam się jednak co do jednego – to jest ta praktyka i metoda, którą chcę bliżej poznać. Trudno powiedzieć mi, co dokładnie przez 9 lat obcowania z jogą zmieniła ona w moim życiu, bo nie wiem, jakie byłoby moje życie bez jogi. Na pewno dodała mi odwagi do podejmowania własnych decyzji. Dała mi też możliwość poznania wielu bardzo ciekawych osób. Doświadczenie jogi pokazało mi, jak można cieszyć z małych rzeczy czy sytuacji.

Skąd czerpiesz wiedzę o jodze? 

Źródłem inspiracji są dla mnie moi nauczyciele i… doświadczenie własne. Też studia na Uniwersytecie Wrocławskim, artykuły w sieci o hatha-jodze i jej historii, np. Jima Mallinsona i jego współpracowników.

Jakie joga sprawia Ci trudności?

„Joga Iyengara jest doskonała, ale ludzie, którzy ją realizują, tacy nie są.” – to słowa Faeq’a Birii. To samo można odnieść do całości jogi. Trudności nie mam więc z jogą, ale z sobą w jodze. Jednak jeśli już pytasz o jogę, to najwięcej trudności mam z… samadhi. 

Hmm… z samadhi?! A czy mogłabyś podzielić się kilkoma wskazówkami dla osób, które dopiero zaczynają praktykę jogi?

Kiedy już zaczniesz, to nie przestawaj. Nawet jeśli jakieś asany nie będą dla ciebie dostępne, to rób pranajamy. Bo postęp albo przełom często może przyjść, gdy nie poddasz się pozornie obezwładniającemu zniechęceniu czy wątpliwościom.

Jakie joga niesie dla Ciebie w sobie wartości?

To trudne pytanie i nie wiem, co mam na nie odpowiedzieć. Wartością jogi, tak jak jest praktykowana teraz na Zachodzie, jest w moim oglądzie, wprowadzenie równowagi w życie człowieka.

Joga wymaga wygospodarowania czasu, więc mniej   go poświęcamy na niepotrzebne czynności, wymaga zatroszenia się o siebie – o to co jemy, z kim spędzamy czas, ile pracujemy. Joga uwrażliwia nas na duchowe aspekty życia. 

Widzę ludzi, którzy przychodzą na zajęcia i to jak szybko następują w nich zmiany. Jeśli osoba, staje się bardziej pogodna, otwarta, pewna, spokojna, zmienia się też jej otoczenie, jej relacje, rodzina. To bardzo dobre zmiany. Wartością jogi jest więc wrażliwość na siebie, poznawanie siebie, by potem móc otworzyć się na innych.

Dziękuję za rozmowę 😊


AB2

Anna Bereś – socjolog, studentka Jogi klasycznej na UWr, w trakcie kursu nauczycielskiego w ramach Stowarzyszenia Jogi Iyengara. Czerpie wiedzę od najwyżej wykwalifikowanych nauczycieli tego nurtu, pozostaje pod szczególnym wpływem Faeq’a Birii, do którego jeździ corocznie na wakacyjne intensivy. Pod szyldem YogaLab uczy jogi we Wrocławiu.

Regularna praktyka asan wymaga medytacji

yoga-1971545_1920

Już 25-minutowa praktyka hathajogi i medytacji uważnościowej poprawia aktywność mózgu i podnosi poziom energii organizmu, zgodnie z badaniami opublikowanymi w 2017 przez Uniwersytet w Waterloo (Ontario).

31 kobiet w przedziale wieku 18-48 lat, rekrutowanych przez ogłoszenia umieszczane w szkołach jogi, kawiarniach i kampusie uniwersyteckim, posiadających doświadczenie w praktyce jogi od 4 miesięcy do 5 lat, wzięło udział w badaniu na Uniwersytecie w Waterloo. [1] Badanie nad połączeniem praktyki hathajogi z praktyką medytacji (np. mindfulness) zostało podjęte ze względu na dotychczasowe obiecujące rezultaty poprzednich badań, w których joga i medytacja wykazały duży potencjał poprawy funkcji poznawczych (uwaga, pamięć i funkcje wykonawcze). Funkcje wykonawcze są zbiorem zdolności pozwalających na autoregulację emocji, myśli i zachowania, często wymagających mentalnej elastyczności i dobrej kontroli emocjonalnej. [2]

Badani praktykujący hathajogę w połączeniu z medytacją wykonywali kontrolowaną praktykę w następujący sposób [3]:

  1. medytacja mindfulness przez 9 początkowych minut (nieoceniająca obserwacja, koncentracja na oddechu, obserwacja emocji, obserwacja myśli, obserwacja ciała)
  2. hathajoga od 9 do 25 minuty (z zaznaczeniem, iż badani mają unikać nadmiernego wysiłku i niewygody w asanach: kot, powitania słońca A podwójnie wykonane, powitania słońca B, wojownik II, drzewo, mostek, skręt, śawasana)
Wyniki badań

Zgodnie z wynikiem badań, 25-minutowa praktyka hathajogi wpływa korzystnie na wzrost koncentracji i redukuje proces tzw. szumu informacyjnego. Mózg uczy się koncentrować uwagę na jednym zadaniu, nie reagując na rozpraszające bodźce. Ponadto spowodowane hathajogą wzrost poziomu endorfin i wzmożony przepływ krwi do mózgu wpływają korzystnie na podniesienie ogólnego poziomu energii, skoro nie jest ona wydatkowana na zbędne aktywności (np. towarzyszące nam na codzień rozproszenie uwagi).

avenue.jpg

Hathajoga

Joga jest starożytną indyjską praktyką, nakierowaną na utrzymywanie uważności ciało-umysł w celu urzeczywistnienia wyższych stanów świadomości. [4] Hathajoga jest najczęściej ćwiczonym stylem jogi, łączy w sobie świadome wchodzenie i utrzymywanie asany, praktyki oddechowe oraz medytację. [5] Oprócz hathajogi popularne są obecnie style ashtanga jogi, jogi Iyengara, winjasy i Śivanandy. Problem z hathą jest jednak taki, że właściwie oznaczać może wszystko, a przez to może być nauczana przez zupełnie do tego nieprzygotowane osoby. Historycznie nazwa „hathajoga” odnosi się do nowożytnej postaci jogi spisywanej od XV wieku, kładącej nacisk na integrację asan z pranajamą, mudrami, bandhami i technikami oczyszczającymi, krijami. Literatura hathajogi zwie ją dopełnieniem radźajogi, jogi królewskiej, obecnej w Jogasutrach Patańdźalego (ok. II w.). Obecnie jednak mało który hathajogin odwołuje się do wykładu nauk obecnego w Hathajogapradipice Swatmaramy i Gherandasanhicie. Często taki samozwańczy hathajogin wypracowuje sobie pewien zestaw asan i przejść między nimi, by następnie nazwać ten zestaw ćwiczeń hathajogą. Nie ma nic złego w samodzielnym konstruowaniu praktyki jogicznej, w Indiach jest podobnie, ale w ojczyźnie jogi to nie asany uchodzą za jogę. Tradycyjnie joga to połączenie praktyki cielesnej z oddechową i medytacyjną w celu uwolnienia zablokowanej wewnętrznej energii mentalno-emocjonalnej, uwolnienia blokad cielesnych (skurczy) i wprowadzenia harmonii do ducha/serca jogina. Zestaw opracowanych ćwiczeń bez zrozumienia filozoficznej głębi przesłania jogi oraz bez regularnej praktyki medytacji jest tylko kolejną postacią gimnastyki. Regularna praktyka jest dosłownie taka – codzienna.

Nie jestem jednak pewna, czy 25 minut połączonej praktyki jogi i medytacji jest wystarczające, by poczuć się lepiej na ciele i umyśle. Według mnie godzina stanowi minimum, bo dopiero po kilkunastu minutach ciało się otwiera, umysł koncentruje, serce nabiera ochoty na praktykę. Najlepiej jeśli ta godzina jest wygospodarowana codziennie, bo wtedy energia się oczyszcza, umysł łagodnieje (uspokaja się), a ciało – zwłaszcza na poziomie powięziowym – zaczyna reagować. Oczywiście nie zawsze mamy godzinę w ciągu dnia, ale warto czasem specjalnie tak zaplanować weekend (czy inny czas wolny), by przeznaczyć godzinę na medytację. To działa – nasz mózg, ba! – całe nasze ciało, pokocha nas za ten czas sam na sam z naszą uwagą. 🥰

Medytacja

Medytacja staje się coraz popularniejszym narzędziem uspokajania siebie [6]. Można ją zdefiniować jako trening mentalny, w którym narzędziem jest uważna regulacja emocji poprzez koncentrację uwagi na wybranym przedmiocie (intencji, zewnętrznym lub wewnętrznym krajobrazie itp.). [7] Medytacja mindfulness ogniskuje się przede wszystkim na nieoceniającej obserwacji aktualnych myśli, emocji i doznań cielesnych, co wykształca otwartość oraz akceptację. [8] Generuje wdzięczność i zdolność szybkiej adaptacji do zmieniających się warunków. Pusty umysł i puste ręce złożone w geście medytacyjnej otwartości i współczucia stwarzają przestrzeń, oczyszczają ducha, dodają ciału siły…

meditation


1. Yoga, meditation improve brain function and energy levels, study shows (tutaj) na bazie: Luu Kimberley, Hall Peter A., “Examining the Acute Effects of Hatha Yoga and Mindulness Meditation on Executive Function and Mood”, Mindfulness 8/2017, pp. 873-880. (tutaj)

2. Miyake A. and Friedman N.P. et al., “The unity and diversity of executive functions and their contributons to complex frontal lobe task: a latent variable analysis”, Cognitive Psychology, 41/2012, pp. 49-100; Luu K. and Hall P.A., “Hatha yoga and executive function: a systematic review”, Journal of Alternative and Complementary Medicine, 22/2016, pp. 125-133; Chiesa A. et al., “Does mindfulness training iprove cognitive abilitie? A systematic review of neuropsychological findings”, Clinical Psychology Review, 31/2011, pp. 449-464.

3. Luu K., Hall P., Examining the Acute Effects of Hatha Yoga and Mindulness…, p. 875.

4. Bryant E.F., The Yogasutras of Patañjali: a new edition, translation, and commentary, North Point Press, New York 2009.

5. Swami Muktubodhananda, Hatha Yoga Pradipika, Sri Satguru Publications, New Delhi 2012.

6. Clarke H. et al., “Trends in the use of complementary health approaches among adults”, National health Statistic Reports, 79/2015, pp. 1-15.

7. Raffone A. and Srinivasan N., “The exploration of meditation in the neuroscience of attention and consciousness”, Cognitive Processing, 11/2010, pp. 1-7; Tang Y. et al., “The neuroscience of mindfulness meditation”, Nature Review Neuroscience, 16/2015, pp. 213-225.

8. Bishop S.R. et al., “Mindfulness: a proposed operational definition”, Clinical Psychology: Science and Practice, 11/2004, pp. 230-241.

Praktykuj. Praktykuj. Praktykuj…

boy-1822614_640

W dzień narodzin Kriszny, czyli dziś, przyszło mi na myśl, by zebrać w jednym miejscu etyczne, czy też ogółem życiowe, zalecenia jogi. Jednak jak w kilku słowach streścić Bhagawadgitę, w której każda śloka (dwuwers) jest wypełniony tak ogromną wiedzą, że dzieło to nadal jest duchem jogi?

Jak streścić obszerną, pełną filozoficznej i jogicznej wiedzy Mokszadharmę (część XII. ks. Mahabharaty) i trochę krótszą, lecz nadal etycznie doniosłą Anugitę (część XIV. ks. Mahabharaty)? Jak streścić patańdźalową Jogaśastrę (Jogasutry z komentarzem), skoro każda sutra jest maleńkim nasionkiem, które jogin zasiewa w swoim sercu i codziennie o nie dba, by wyrosło jako piękne drzewo bodhi – drzewo oświecenie?

Jak w końcu streścić literaturę hatha jogi (z naczelną jej trójcą: Hathajogapradipikę, Gherandasanhitę i Śiwasanhitę)? – tutaj nie tylko pojawiają się powtórzenia poprzednich nauk jogi, ale i rozległe, wypełnione praktyczną wiedzą passusy o pranajamie, koncentracji, oczyszczaniu ciała, asanach, innej perspektywie samadhi niż ta patańdźalowa.

man-489744_640

A jednak jest pewne maleńko dzieło Indii, Sanatsudźatija (część V ks. Mahabharaty), które streścić można. I choć jego przesłanie obecne jest w innych dziełach literatury jogicznej, tutaj jednak zajmuje jedną ślokę i nie jest otoczone puszczą innych przecennych nauk (MBh V.043.035):

Poprzez wytężoną praktykę w ciszy, a nie przebywanie w lesie,
[on/a] staje się mędrcem.
Najznakomitszym mędrcem zwany zaś jest ten,
kto [roz]poznał owo niezniszczalne.*

I tutaj przypominają mi się słowa mego mistrza z Haridwaru (tutaj), który w trzech słowach podsumował swoje zalecenia:

Praktykuj! Praktykuj! Praktykuj!
A wtedy, powoli, bardzo powoli, powolutku…

Dla ciekawskich: więcej o cechach jogina z Mokszadharmy pisałam na portalu joga-abc w Przeklasycznym joginie i etyce jogi.


Więcej: Nina Budziszewska, „Muni – asceta i mędrzec, którego milczenie jest poznaniem Najwyższego. Sanatsudżatija (Sanatsujātīya) i Brihadaranjaka Upaniszada (Bṛhadāraṇyaka Upaniṣad) o milczeniu (mauna)”, Studia Indologiczne 2012 (tutaj).

%d blogerów lubi to: