Dżniana, czyli kilka słów o wiedzy jogicznej

Joga to nie tylko praktyka, to także pokaźna i pełna energii wiedza, dźniania. Jogin jest osobą, która poświęca ogromną część swojego życia na zaawansowane praktyki cielesno-oddechowe, ale także zdobywa i pogłębia wiedzę na temat funkcjonowania wszechświata, umysłu, ciała, oddechu jako połączenia między ciałem a umysłem, na temat wyższych poziomów świadomości (wychodzących poza świadomość-ja – ahankara lub asmita), tzw. ciała subtelnego (sukszma-śarira) i subtelnych kanałów energii (nadi). Jogin to osoba, która używając jogi, stara się wyjść poza własny umysł i jego cielesne uwarunkowania. W tym celu zdobywa wiedzę z bardzo ważnych dzieł jogicznej literatury Indii, a wśród nich: Upaniszady, Bhagawadgita, Jogasutry, Hathajoga-pradipika, moja ulubiona Mokszadharma (prawdopodobnie najdłuższy wykład o jodze, w którym nie znajdziemy pouczeń o asanach ani o poszczególnych stopniach jogi, ale rozczytamy się w mentalno-emocjonalnym aspekcie praktyki jogicznej).

Lecz ta wiedza, dżniana, nie jest jedynie znajomością ważnych jogicznych tekstów, stworzonych przez indyjską umysłowość i jogiczną praktykę. Jest to także wiedza czy też przekaz przechodzący z umysłu guru do umysłu (i serca) ucznia. To jednak także za mało.

Dżniana to także świadomość, ale nie taka zwykła świadomość, którą mamy na co dzień, związana z pracą pięciu zmysłów i “ja”. Dżniana to tak zwana świadomość wyzwalająca, czyli ta która obudzona i wzmożona, wykształcona, mocą i wysiłkiem jogicznym, pozwala na właściwą identyfikację jogina. To bowiem dżniana odpowiada za wyzwolenie, którego dokonuje jogin w momencie, gdy uświadamia sobie swoją rzeczywistą tożsamość, wolną od codziennej, pełnej mentalnych i emocjonalnych fluktuacji aktywności umysłu. W momencie wyzwolenia dokonywanym mocą dżniany jogin przestaje utożsamiać się z ahankarą/asmitą a identyfikuje się z atmanem, czystą świadomością, wolną od wszelkiej skazy, cierpienia, przemijania, czystą błogością, poznaniem, dobrocią i radością, będącą także świadomością-źródłem dla każdej innej świadomości codziennie doświadczanej przez człowieka. Jednak taka świadomość i ten aspekt jogi jest już wyższą szkołą jazdy i wymaga poznania i zgłębienia filozofii indyjskiej, joga to przecież jeden z sześciu klasycznych systemów myśli indyjskiej, wpisanych w tradycję wedyjską… Oto powód, dla którego jogin studiuje święte i pełne filozoficznej (metafizycznej można nawet tak powiedzieć) wiedzy teksty indyjskie. To dzięki dżnianie jogin z buddhjamany (z będącego w procesie przebudzania czy też nabywającego świadomość) staje się buddhą, czyli o przebudzonej świadomości (buddha jest terminem nie tylko buddyjskim…)

To dzięki nim i dzięki interpretacji zasłyszanej od swojego guru jogin zaczyna rozumieć, co dzieje się w nim samym, a zarazem do czego i w jaki sposób dąży. Co prawda, w tych tekstach niewiele możemy znaleźć dokładnych opisów atmana czy też samadhi albo wyzwolenia (moksza, kaiwalja), to subtelny a zarazem drogocenny przekaz jogiczny o silnie etycznym walorze, można odnaleźć, a potem w życie wcielać. Joga to bowiem sztuka życia, dobrego, szczęśliwego i wartościowego, gdzie holistyczne dbanie o siebie połączone z silną samodyscypliną staje się sensem życia.

W Mokszadharmie czytamy, że joga to siła (wysiłek), a sankhja (teoretyczna wykładnia jogi) to dżniana – wspólnie obie prowadzą do wyzwolenia. W Joga-tattwa Upaniszadzie znajduje się pouczenie, według którego jogin nie może osiągnąć samadhi bez dżniany, a znawcza czy też posiadacz dżniany nie może dokonać aktu wyzwolenia bez jogi. Obie są niezbędne, by znaleźć się w stanie stałego i nieuwarunkowanego samadhi

W jodze nie tylko sama joga – starożytny system samo-dyscypliny cielesno-oddecho-mentalnej, jest ważna, ale także zgłębianie wiedzy, i to nie byle jakiej wiedzy, bo wiedzy w najwyższym stopniu, jakby to Arystoteles powiedział – wiedzy o zasadach boskich, o niezmiennych, warunkujących świat i nadających mu taki a nie inny wygląd prawidłach. W Indiach, podobnie jak i w starożytnej Grecji, ta boska wiedza obejmuje zarówno pytania o wszechświat, o człowieka, a w szczególności jego boską cząstkę, czyli umysł, a także tę sferę, która przekracza zwyczajne doświadczenie zmysłowe, tak zwaną sferę ekstra-zmysłową (ponadzmysłową), bo dostępną jedynie w oglądzie wewnętrznym – intelektualnym, intuicyjnym, głęboko medytacyjnym… Taka wiedza, w sanskrycie zwana dżniana lub widja, niesie w sobie jeszcze jeden walor – ma status wiedzy/świadomości wyzwalającej z przemijalnego, podległego śmierci i cierpieniu świata ku… wyższej, najsubtelniejszej sferze doświadczenia. Jakiej? – znakomita badaczka myśli indyjskiej prof. Madeleine Biardeau tak oto powiedziała: by zrozumieć etapy mentalne, poprzez jakie w czasie swej wytężonej praktyki przechodzi jogin, trzeba stać się joginem i poddać się tej praktyce. Inaczej będzie to tylko opisem słownym, za którym nie idzie rzeczywista treść i doświadczenie rzeczywistości (tak zewnętrznej, jak i wewnętrznej).

Wszystkie jogiczne ćwiczenia cielesno-oddechowo mają bowiem tylko jeden cel, nie jest nim gibkość czy też tężyzna fizyczna, właściwe dotlenienie mózgu, w jodze nie chodzi o ciało, lecz o czystość umysłu

Dlaczego oddech (jogiczny) czasem nie działa, czyli o początkowych trudnościach w pranajamie

5

Często w praktyce pranajamy napotykamy na różne trudności, które zniechęcają do kontynuacji. I nie ma w tym nic dziwnego, tym bardziej nie ma potrzeby poddawać się chwilowym wątpliwościom i niechęciom. Kilka głównych trudności można przedstawić mniej więcej tak:

Pierwsza trudność: nie chce mi się albo jutro, bo dziś nie mam czasu, jestem nazbyt zmęczona/y. I to jest chyba jedyna trudność, bo na niej zasadzają się inne, a gdy ona jest opanowana, to inne nie powstają. Owszem, możemy na początku nie potrafić właściwie oddychać (trudność druga), możemy nie wiedzieć, po co, dlaczego, co i jak (trudność trzecia), ale pierwszy problemat (nie używam słowa problem*) wymaga praktyki, a drugi wiedzy, którą można nabyć z dobrych książek, filmików instruktażowych, warsztatów itp. Wszystko bowiem zasadza się na woli, silnej dobrej woli bycia nieugiętym joginem Open-mouthed smile W bardzo ważnym dziele jogicznym zwanym Nauką o wyzwoleniu (Moksza-dharma मोक्षधर्म), joga zwana jest siłą (bala बल), a teoretyczna podstawa jogi, czyli sankhja, to wiedza/mądrość/świadomość (dżniana ज्ञान), która prowadzi do wyzwolenia (moksza मोक्ष). I jedna, i druga pochodzi ma swoje źródło w joginie, który uparcie, walcząc niekiedy sam ze sobą kontynuuje swój jogiczny ślub codziennej systematycznej praktyki, tak oddechowej, jak cielesnej i etycznej. Dobry jogin to taki jogin, który kieruje takimi zasadami:

  • abhjasa: ćwiczenia oddechowo-cielesne
  • ahinsa: zakaz krzywdzenia żadnej istoty
  • karuna: współczucie
  • maitri: życzliwości i przyjaźń

Jogin nie jest bowiem osobą, która tylko ćwiczy skomplikowane i wymagające pozycje cielesne, umie wykonywać różne sztuczki, np. trzymać słonia na swej klatce piersiowej czy lewitować (legendarne jogiczne siddhi), ale prawdziwy jogin jest silnie etyczną osobą.

12

Trudność druga: nie potrafię oddychać jogicznie i nie wychodzi mi. Jak każda inna nauka i zdolność pranajama wymaga praktyki i systematyczności. W momencie, gdy wybierzemy sobie odpowiednią technikę, dobierzemy długość oddechu i systematycznie będziemy ją wykonywać, to w końcu zdobędziemy upragnioną biegłość. Tutaj do dyspozycji mamy prostą technikę oraz bardziej zaawansowane, jak np. bhastrika pranajama. Oczywiście można je połączyć i wykonywać:

  • zwykłą sekwencję 1:4:2:1 (oddech-zatrzymanie oddechu-wydech-zatrzymanie) 15 razy (pod te 1:4:2:1 podstawiamy ilość sekund, na początek najlepiej zacząć od 4 lub 5 sekund, i mamy odpowiednio: 4:16:8:4 lub 5:20:10:5, czyli dla 4 sekund: 4 sekundy wdech – 20 sekund wstrzymanie oddechu – 8 sekund wydech – 4 sekund wstrzymanie)
  • potem bhakstrikę 10 razy z zatrzymaniem oddechu po tych 10 razach (ile czasu damy radę swobodnie wytrzymać oddech)
  • a na zakończenie znów zwykłą sekwencją 1:4:2:1 15 razy.

Trudność trzecia: brak właściwej wiedzy, bo często pranajama, jak i joga, wydaje się być jakąś tajemną i mistyczną mocą czy tez praktyką, której rezultatem jest kontakt z jakimiś ponadludzkimi światami (krążą nawet plotki, że joga to forma okultyzmu i nakłaniania do złego). Nic bardziej mylnego. Skąd więc czerpać dobrą wiedzę, jeśli nie mamy przy sobie dobrego guru, czyli mistrza duchowego (ważne, by nie mylić guru z szarlatanem!)? Indie stworzyły wiele drogocennych i pełnych cennej wiedzy dzieł o jodze, wiele z nich zostało przetłumaczone na języki zachodnie (Jogasutry, Bhagawadgita, HathaJogaPradipika, Upaniszady, Mokszadharma itp.). Warto więc w nie zaglądnąć, zanim zdecydujemy się na bardziej pogłębione praktyki.

Trudność czwarta: oddech: jak mam oddychać, by dobrze oddychać jogicznie? – oto jest pytanie. Wdech i wydech w pranajamie nie polega na tym, że w nieskontrolowany sposób nabieramy i wypuszczamy oddech: najpierw łapczywie go nabierając, a potem niczym wodospad wyrzucając z siebie. Dobrze jest nauczyć się pewnej dość prostej techniki oddechu zwanej udżdżaji, czyli lekkie zwężenie głośni, dzięki temu możemy swobodnie i powoli nabierać i wypuszczać oddech, delikatnie kontrolując jego przebieg. W udżdżaji chodzi dokładnie i jedynie o to, by nieznacznie zacisnąć krtań przy wdechu i wydechu i w takiej pozycji nabierać i wypuszczać powietrze.

Trudność piąta: nie mam czasu. Jak w każdym innym przypadku, tak i w tym “nie mam czasu” oznacza, nie chce mi się, a dokładniej – nie wiem, jak to dobrze zorganizować i nie wiem, czy jest potrzeba tej organizacji (trudność pierwsza). Czas jest zawsze. Rano chwila i wieczorem chwila, to minimum, a rezultaty przyjdą szybko. Nie będą nimi co prawda jogiczne moce czy zdolność lewitowania i czytania w myślach (takimi mocami dobry jogin ma zakaz chwalenia się!), ale:

  • zdolność koncentracji wzrośnie
  • drogi oddechowe będą bardziej drożne
  • mózg bardziej dotleniony
  • siła woli bardziej pod naszą kontrolą
  • stan błogości powoli zacznie wchodzi w nasze życie (i umysł).

Trudność ostatnia, choć już nie tak oczywista: joga, a w tym także pranajama, nie jest jedynie kilkuminutową praktyką, po wykonaniu której po prostu wracamy do codziennych czynności. Joga to całościowa sztuka i sposób życia, która opiera się na kilku bardzo ważnych zaleceniach etycznych, a pośród nich na czystości (śaucza). Czystość jogiczna obejmuje nie tylko dbanie o czystość i gibkość ciała, ale także o etyczną i mentalną czystość myśli oraz intencji… To specyficzny sposób odżywiania się (słynna indyjska ajurweda**) oraz dbania o własne ciało (redukcja alkoholu, używek, papierosów itp.). Kilkunastominutowa praktyka fizyczno-oddechowa nie przyniesie żadnych rezultatów, jeśli nie zadbamy o siebie holistycznie, pod tą opieką rozumiejąc także etyczny aspekt naszej osobowości, czyli czystość intencji i zachowania.

*Problemat tym różni się od problemu, że ten pierwszy jest jest niczym negatywnym, a potrzebuje jedynie głębszej refleksji i zadumy nad zaistniałą sytuacją, by wydobyć z niej i znaleźć nowe rozwiązania, w nowy sposób ją rozumieć i reagować na nią, a problem to… cóż, każdy wie, nic przyjemnego, czego raczej się unika niż pożąda. Wszystko jest kwestią interpretacji: to, co jeden uznaje za problem, dla drugiego jest problematem, i odwrotnie…

** Kilka dobrych książek o ajurwedzie: Partap Chauhan Ajurweda. Jak dbać o siebie i być zdrowym; Agnieszka i Maciek Wielobób Ajurweda w praktyce. Jak współcześnie stosować starożytną sztukę leczenia; Deepak Chopra Ajurweda. Tajemnice medycyny holistycznej; Morningstar Amadea i Desai Urmila Ajurwedyjska książka kucharska.

Bhastrika pranajama

canyon

Pranajama miechu, czyli bhastrika pranajama, jest jedną z najpopularniejszych pranajam (czym jest pranajama tutaj i tutaj). Polega ona na bardzo silnym wdechu i wydechu poprzez oba nozdrza. W ten sposób płuca napełniają się powietrzem do maximum, a temperatura ciała rośnie bardzo szybko (jest to zatem pranajama bardzo użyteczna w zimie Uśmiech ). Wprawny jogin odpowie, że wskutek takiego tapasu (nagrzania) niczym w piecu spala się z trzewiach nadmiar złej energii…

Jednak prostota bhastriki nie oznacza, że jest to zwykła pranajama, wprost przeciwnie. Niektórzy nazywają ją bardzo prostą, początkową pranajamą, inni pod żadnym pozorem nie uczą jej na początku… Wszystko zależy od intensywności, z jaką ciało jest zaangażowane w jej praktykę. Mnie mój nauczyciel w aśramie w Haridwarze (co nieco impresji tutaj) bhastriki uczył mnie stopniowo:

DSCN1601

Z uwagi na to, że do hiperwentylacji mózgu dochodzi bardzo szybko, to jeśli pojawiają się zawroty głowy lub inne niedogodności (np. mroczki), trzeba od razu zrobić przerwę! Zresztą gdy zaczynamy bhastrika pranajamę, to wybieramy bardzo krótką ilość powtórzeń (10-15) i stopniowo zwiększamy powtórzenia, w miarę jak organizm się przyzwyczaja.

Nazwa bhastrika oznacza “miech”, czyli narzędzie do tłoczenia powietrza np. w piecu kowala, i odnosi się do silnego dźwięku, który pojawia się w trakcie jej wykonywania. Ranjit Sen Gupta (Joga oddechu. Pranajama, 2004: 121) tak oto opisuje tę technikę oddechu:

Dynamiczna metoda bhastriki pobudza wydolność układów fizjologicznych (naczyniowego, nerwowego oraz krwiobieg) dzięki zwiększonej ilości pobieranego tlenu. Tak więc również mózg pobudzony jest do działania na wyższym poziomie świadomości. Zdecydowanie uaktywnia się energia praniczna.

Jest to intensywna i szybko przynosząca korzystne skutki pranajama, zwłaszcza w problemach z zatokami i niedotlenieniem mózgu. Dobrze jest, jeśli przed rozpoczęciem jej praktykowania, opanujemy kapalabhati (niezwykle silny wydech) i udźdźaji pranajamę (kontrolę przepływu powietrza przez zwężenie krtani, co powoduje wydobycie się delikatnego dźwięku „ha” na poziomie gardła).

Wykonywanie:

  • w pozycji padmasany lub sukhasany (zwykły siad ze skrzyżowanymi nogami), plecy wyprostowane, ręce na kolanach z dłońmi skierowanymi ku górze, usta zamknięte – kilka chwil siedzimy w relaksie, powoli koncentrując uwagę na oddechu
  • dłonie wierzchem kładziemy na kolanach, delikatnie je zaciskając
  • energiczny i długi wdech przez oba nozdrza
  • jeszcze bardziej energiczny, długi wydech przez oba nozdrza
  • 5-10 powtórzeń energicznych wdechów i wydechów
  • wstrzymanie oddechu (kumbhaka) po ostatnim wydechu w danej serii – kumbhaka trwa tak długo, jak jest to dla jogina możliwe
  • odpoczynek na zwykłym oddechu przy wyprostowanych plecach po serii 5–10 powtórzeń
  • 5-10 powtórzeń w 3 seriach
  • pranajamę oczywiście najlepiej jest wykonywać o poranku, przed wschodem słońca, gdy energie świata są odnowione, równie dobroczynne energie pojawiają się o zachodzie słońca i nocą – najważniejsze w wyborze pory do praktyki jest ten czas, gdy w przyrodzie panuje spokój, a jedna pora przechodzi w drugą

DSCN1759

I na koniec piękne słowa o joginie z Bhagawadgity VI.10-14 i 35 (Joanna Sachse, Bhagawadgita, czyli Pieśn Pana, 1988: 71-72):

Jogin trwać winien stale w medytacji, przebywając, samotny, w odosobnieniu, panując nad swym ciałem i myślą, wolny od pragnień i (chęci posiadania) majątku.

W schludnym miejscu winien obrać swą stałą siedzibę […] Tam, skupiwszy umysł w jednym (przedmiocie), zapanowawszy nad czynnościami zmysłów i nad myślą, niech zajmie swe miejsce i pogrąża się w medytacji dla oczyszczenia samego siebie.

Trzymając plecy, szyję i głowę nieruchomo i w jednej linii, patrząc na czubek nosa, nie rozglądając się na boki, wewnętrznie cichy, wolny od lęku, wierny ślubom czystości, panujący nad swym umysłem […].

Powściągnięcie oddechu, czyli pranajama (klasyczna definicja z Jogasutr)

20170829_164107

Jogasutry (tutaj nowe polskie wydanie w prześwietnym tłumaczeniu śp. jogina i sanskrytologa Leona Cyborana), powstałe ok. II w. n.e., podają bardzo techniczne definicje pranajamy, uznając ją za wrota ku medytacji. Termin pranajama (prāṇāyāma, प्राणायाम) zawiera w sobie dwa człony: prana oraz ajama (w niektórych wyjaśnieniach tego terminu jako drugi człon błędnie pojawia się “jama”, ale złączenie prāṇa + yāma dałoby prāṇayāma, a nie prāṇāyāma):

  • prana (prāṇa, प्राण): wieloznaczne pojęcie pochodzące z ontologii indyjskiej – oznacza: 1. oddech, oddychanie i życie, 2. energię, siłę, dynamizm; jest to ta moc, która odpowiada we wszechświecie za wszelki ruch (morza, wiatru, gwiazd…): ruch życia (witalność, żywotność, rozmnażanie, odżywianie, trawienie, układ krążenia), ruch mentalno-emocjonalny (aktywność umysłu), a także wszelkie siły fizyczne (ruch przestrzenny); w istocie świadomej prana przejawia się na poziomie materialnym jako oddech, a na poziomie subtelnym jako aktywność mentalno-emocjonalna, która zgodne z literaturą hatha jogi przebiega przez tzw. subtelny system kanałów (sukszma nadi);
  • ajama (āyāma, आयाम): powściągniecie, opanowanie, kontrola i zatrzymanie; a także: rozprzestrzenienie, rozciągnięcie i rozszerzenie (uspokojenie, wyciszenie).

Pranajama jest więc zarazem powściągnięciem, czyli spowalnianiem oddechu,  oraz rozszerzaniem, czyli uspokajaniem umysłu poprzez oddech. Co ciekawe, to właśnie zatrzym(yw)anie oddechu – kumbhaka (कुम्भक) jest w pranajamie najważniejsze, a wydłużanie kumbhaki jest głównym zadaniem jogina powściągającego oddech. Ze względu na to, że oddech jest nierozerwalnie związany z umysłem, to kontrola procesu oddychania jest zarazem powściągnięcie aktywności mentalno-emocjonalnej.

Gdy kumbhaka jest realizowana, bardziej zaawansowane stopnie jogi są dostępne dla praktykującego: koncentracja (dharana,  धारणा) i medytacja (dhjana, ध्यान).

foxy

W swoim bardzo ciekawym i merytorycznym opracowaniu pranajamy (w formie pdf dostępnym darmowo tutaj) Maciek Wielobób tak określa pranajamę:

pranajama nie jest w swojej istocie ćwiczeniem oddechowym, lecz ćwiczeniem medytacyjnym. To miał na myśli Adi Śankara, podkreślając w Aparokśanubhuti, że manipulacja palcami przy nosie to pranajama dla głupich.

Przyjrzyjmy się zatem dokładnej treści Jogasutr:

Js. I.34 प्रच्छर्दनविधारणाभ्यं वा प्राणस्य

praććhardana-widharanabhjam wa pranasja

Również przez wydychanie lub powściągnięcie prany [oczyszcza się lub ucisza świadomość].

Począwszy od I.29 Jogasutry ukazują środki zaradcze przeciwko czynnikom rozproszenia  (wikszepa) umysłu-świadomości (ćitta), czyli przeszkodom (antaraja) w osiągnięciu oświecenia – absolutnego skupienia (samadhi). Te czynniki to: choroba, otępienie, niezdecydowanie (samśaja), nieskupianie się (pramada), brak energii (alasja), niepowściągliwość (awirati), błędne poznanie (bhranti-darśana), nieosiągnięcie stopnia, nieumocnienie się (Js. I.30). Jako symptomy (sahabhu) czynników rozproszenia pojawiają się (Js. I.31): cierpienie, złe samopoczucie, drżenie ciała, wdech (śwasa) i wydech (praśwasa)! Świadomość oczyszcza się poprzez (Js. I.33):

  • pielęgnowanie uczucia życzliwości (maitri)
  • współczucia (karuna)
  • zadowolenia (mudita)
  • i tolerancji (upeksza)

Wtenczas umysł-świadomość staje się czysty i uciszony, uwaga jest jednolita o bardzo wysokim stopniu stałości (czyli koncentracji). Także poprzez wydychanie powietrza pochodzącego z brzucha przy pomocy odpowiedniej praktyki pranajamy oraz wstrzymanie oddechu jogin osiąga stałość umysłu.

Js. II.49 तस्मिन्सति श्वासप्रश्वासयोर्गतिविच्छेदः प्राणायामः

tasmin sati śwasa-praśwasajor gati-viććhedah pranajamah

Gdy asana została opanowana, wtedy stosuje się przerywanie [wiććheda] wdechu [śwasa] i wydechu [praśwasa], czyli powściągnięcie prany.

W tym momencie pojawia się definicja pranajamy znajdując się w stabilnej postawie, (za)hamowanie śwasy, czyli wdechu (wchłaniania zewnętrznego wiatru),  oraz praśwasy, czyli wydechu (wypuszczania wewnętrznego, brzusznego [kausthja] wiatru).

Js. II.50 बाह्याभ्यन्तरस्तम्भवृत्तिर्देशकालसंख्याभिः परिदृष्टो दीर्घसूक्ष्मः

bahja-abhjantara-stambha-writtir deśa-kala-samkhjabhih paridriszto dirgha-sukszmah

Powściągnięcie prany ma stany [zjawiska]: zewnętrzny [bahja], wewnętrzny [abahjantara] i stłumiony [stambha]; ćwiczenie za pomocą miejsca [deśa], czasu [kala] o liczby [sankhja], powinno być długotrwałe i subtelne.

Z związku z powyższą definicją pranajama ma trzy postaci:

  • zewnętrzna: zahamowanie biegu prany po wydechu
  • wewnętrzna: zahamowanie prany po wdechu
  • będąca stłumieniem obu

Te trzy pranajamy ćwiczy się poprzez:

  • miejsce (deśa): przedmiot świadomości i uwagi (oddech, dźwięk, mantra, wizualizacja, intencja itp.), cokolwiek, co koncentruje, przykuwa uwagę do jednego miejsca/przedmiotu myśli
  • czas (kala): odpowiednie proporcje czasowe między częściami pranajamy, tj. między: wdechem (puraka), zatrzymaniem (wewnętrzna kumbhaka), wydechem (reczaka) i niekiedy powtórnym zatrzymaniem powietrza (zewnętrzna kumbhaka); przeważnie jest to sekwencja 1:4:2(:1), czyli np. dla 5 sekund: 5:20:10(:5).
  • liczbę (sankhja): ilość powtórzeń danej sekwencji/serii (wprawny jogin zgodnie z JogaTattwa Upaniszadą powtarza 80 razy 4 razy dziennie).

Js. II.51 बाह्याभ्यन्तरविषयाक्षेपी चतुर्थः

bahja-abahjantara-wiszaja-akszepi ćaturthah:

Czwarta [pranajama] przekracza [przenika, obala, rozprasza] przedmiot świadomościowy [wiszaja], który występuje przy zewnętrznym i wewnętrznym [stanie pranajamy].

Do trzech pranajam dochodzi jeszcze czwarta, która niszczy wszelki przedmiot świadomościowy. Następuje bezwysiłkowa koncentracja uwagi… Niezwykle ważny i wymykający się wszelkiej kategoryzacji mentalnej stan. Tutaj bowiem jogin przekracza zwykły poziom mentalny, który zawsze potrzebuje przedmiotu (zawsze myśli o czymś). Bieg prany zanika. Pojawia się stan zwany jedynie kumbhaką (kewala kumbhaka), cel praktyki pranajamy, a zarazem pranajama w pełni tego słowa znaczeniu.

Js. II.52 ततः क्षीयते प्रकाशावरणम्

tatah kszijate prakaśa-awaranam:

Dzięki tym [pranajamom] znika zasłona [awarana] przejrzystości [prakaśa].

Wtenczas opada zasłona niewiedzy, a jogin może dokonać najważniejszego aktu – rozpoznać naturę rzeczywistości, a co za tym idzie właściwie utożsamić siebie nie z ja-codziennym, lecz z ja, które przekracza świat sansary (przemijania, śmierci, rozproszenia mentalnego…). Takie rozpoznanie w jodze nosi nazwę wiweka – poznanie rozróżniające – i dokonywane jest mocą wiedzy-świadomości właściwej, zwanej dżnianą, która uaktywnia się mocą jogą, a przede wszystkim pranajamy! Ginie wielkie omamienie (moha), a karman gaśnie.

Nie ma wyższej ascezy [tapas] od pranajamy; za jej pomocą usuwa się całkowicie zanieczyszczenie i osiąga światło poznania.

Js. II.53 धारणासु च योग्यता मनसः

dharanasu ća jogjata manasah

Dzięki pranajamie osiąga się zdolność umysłu [manas] do dharan [aktów przykucia uwagi].

Poprzez doskonała pranajamę jogin może od razu wznieść się na poziom ujednopunktowionej uwagi, zwanej dharaną.

green

Klasyfikacja pranajam jest różnorodna i zależna od tradycji i jogicznej linii przekazu, ale wdech i wydech klasycznie odbywa się jedynie poprzez nozdrza (usta nie są angażowane). Bardzo często stosuje się też kontrolę nozdrzy. Rozpowszechniony podział pranajam jest taki (L = lewa nozdrze, P = prawe nozdrze, L+P = lewe i prawe nozdrze zarazem):

  • udżdżaji (उज्जायी): powietrze mocno i głośno przepływa przez krtań (zwężoną głośnię), przez co oddech jest słyszalny
      • bez kontroli nozdrzy
      • anuloma (अनुलोम): wdech udżdżaji L+P, wydech raz L, raz P
      • wiloma (विलोम): wdech raz L, raz P, wydech udżdżaji przez L+P
      • pratiloma (प्रतिलोम): wdech udżdżaji L+P, wydech L, wdech L, wydech udżdżaji L+P, wdech udżdżaji L+P, wydech P, wdech P, wydech udżdżaji L+P
  • ćandra bheda(na) (चन्द्रभेद(न)): wdech L, wydech P
  • surja bheda(na) (सूर्यभेद(न)): wdech P, wydech L
  • nadi śodhana (नाडिशोधन): wdech L, wydech P, wdech P, wydech L
  • kapalabhati (कपालभाति): bardzo silne wydechu brzuszne
  • bhastrika (भस्त्रिका): silne wdechy i wydechy
  • bhramari (भ्रामरी): wdech techniką udżdżiji, sanmukhi mudra (obie dłonie położone na twarzy: palce wskazujące zasłaniają oczy, kciuki zamykają dziurki uszne, a reszta palców spoczywa na policzkach), przy wydechu dźwięk przypominający pszczołę czy trzmiele
  • śitali (शीतली): cechą charakterystyczną jest tutaj wdech przez otwarte usta, gdzie zęby obejmują język, dżalandhara bandha, wydech udżdżaji raz L, raz P
  • sitkari (सीत्कारी): zrolowany język na wdechu, dżalandhara bandha, wydech udżdżaji raz L, raz P dziurką
  • murćcha (मूर्च्छा): wdech techniką udżdżaji, wydech również udżdżaji, ale wydłużany i spokojny; niekiedy dodawane bardzo długie wstrzymanie oddechu zdarza się, że prowadzące do omdlenia
  • plawini (प्लाविनी): oprócz oddechu jogicznego stosuje się także połykanie powietrza do brzucha, do tego stopnia, że jogin może unosić się (na wodzie)

Opieram się tutaj w większości na prześwietnej książce o pranajamie, dostępnej w języku polskim, Ranjit Sen Gupty Joga oddechu. Pranajama (recenzja tutaj). Pod tym linkiem można zobaczyć poszczególne pranajamy pokazane przez Babę Ramdeva. Wkrótce opiszę dokładniej każdą z technik.

Pranajama – klasyczna sekwencja z JogaTattwaUpaniszady

Marek Aureliusz, jeden z najsłynniejszych stoików, tak oto pisał w swoich Rozmyślaniach:

Wszystko jest nawzajem powiązane, a węzeł to święty.  A zgoła nic nie ma, co by nawzajem było sobie obce.  Ułożone to bowiem zostało we wspólny ład  i współtworzy porządek w porządku tego samego świata.  Jeden bowiem jest świat, a składa się nań wszystko,  i bóg jeden we wszystkim, i jedna istota, i jedno prawo,  jeden rozum wspólny wszystkich stworzeń rozumnych  i prawda jedna. I jeden wreszcie ideał doskonałości stworzeń  o wspólnym pochodzeniu i wspólnym rozumie. (Ks. VII, ak. 10).

Madzia

U stoików pojawiał się termin pneuma, by opisywać tchnienie życiowe czy też ogółem tchnienie przenikające cały świat i nadając jemu ruchliwość, żywotność i dynamizm. Pneuma jest wspólna wszystkiemu, co jest obecne we wszechświecie, to także rozumna zasada lub – inaczej – wszystko przenikający rozum, wszystkiemu nadający cel i prawo. Indie w bardzo podobnym znaczeniu używają słowo prana (प्राण). W sanskrycie, klasycznym języku Indii, a zarazem języku jogi, prana dosłownie znaczy: życie, oddech, energia, wigor, a nawet duch (w sensie – to, co jest żywe i – często – świadome).

Prana nie jest jednak oddechem – oddech jest jedynie jej grubomaterialnym przejawem, prana to sama zasada oddechu i życie, obecna w dynamice świata. Prana to powiem wiatru, to huragan, to ruch fali, to elektryczność, energia i wszelki inny ruch, który istnieje w świecie (zarówno tym makro- jak i mikroskopowym). A ruch, zwłaszcza u istot żywych, zawsze utożsamiany jest z życiem. W człowieku prana jest odpowiedzialna nie tylko za funkcje motoryczne i odżywcze organizmu, ale także za ruch mentalny, czyli aktywność neuronalną, a także jej świadomościowy (czy tez umysłowy) korelat – aktywność mentalną, ukazującą się w postaci: myśli, emocji, pragnień, strachów, woli itp. – tego wszystkiego, co dzieje się w ludzkiej głowie, i co często z powodu swojego nieuporządkowania i nadaktywności nie daje człowiekowi spokoju.

Pranajama (प्राणायाम) dosłownie oznacza: objęcie kontrolą prany, dyscyplina prany, kontrola prany, ale to trochę nazbyt skąpe tłumaczenie. Nie chcę w tym momencie analizować to, czym jest pranajama (o tym już bardzo wkrótce Uśmiech ), jedynie podkreślić, że pranajama to coś więcej niż technika oddechowa, która wpływa na dobre samopoczucie, czy jest jednym ze stopniu do osiągnięcia stanu jogicznego oświecenia czy też urzeczywistnienia (samadhi) lub wyzwolenia (moksza). Prana to zasada świadomości i oddechu, a mówiąc w skrócie – to sama świadomość w swoim czystym stanie, który ma swój aspekt fizyczny (biologiczny) jako oddech, subtelny jako wiatr przepływający poprzez subtelny system wielu tysięcy subtelnych kanałów (nadi) w ciele (o czakrach i subtelnych kanałach energii/prany także wkrótce). Z tego względu, joga indyjska twierdzi, że obejmując kontrolą oddech, to znaczy wyznaczając mu zharmonizowany i usystematyzowany ruch możemy ostatecznie z jednej strony kontrolować aktywność mentalną (świadomość/umysł), a z drugiej – oczyścić subtelne kanały w ciele.

Na sam początek pierwsza z serii kilku pranajam, które w najbliższych dniach opiszę. Jest to dość prosta technika, a zarazem klasyczna – zasadza się na podstawowej sekwencji:

  • oddech-wtrzymanie(kumbhaka)-wydech w proporcji 1:4:2
  • niekiedy dodawane jest także wstrzymanie po wydechu, wtenczas mamy 1:4:2:1

Naukę o tej pranajamie z ust samego Wisznu, jednego z 3 głównych bogów, tzw. trimurti, indyjskiego panteonu, zdobywa Brahma (drugi z bogów trimurti), który przychodzi do Wisznu celem zdobycia tajemnej wiedzy i umiejętności, które zapewniają wyzwolenie z cierpienia i braku satysfakcji. Wisznu ochoczo przystępuje do nauki, od razu zaznaczając, że joga bez właściwej wiedzy (dżniany) jest niczym, podobnie jak dżniana bez właściwej siły i praktyki, czyli jogi, jest bezużyteczna. Istnieją cztery rodzaje jogi, jedne bardziej doskonałe, drugie mniej, istnieją różne stopnie wiedzy, istnieją mniej lub bardziej skuteczne techniki panowania nad ciałem oraz umysłem – o tym wszystkim możemy przeczytać w jednej z tzw. Upaniszad Jogicznych, zwanej Joga-tattwa Upaniszadą, czyli Tajemnym pouczeniem o naturze jogi, tajemnym, ponieważ przekazywanym z ust mistrza do swojego ucznia (a niekiedy nawet dostępnej bezpośrednio z umysłu mistrza wprost w umysł ucznia). A naukę o pranajamie z fragmentów 36-67 można streścić w taki oto sposób:

Niech jogin:

  • siedzi w pozycji z wyprostowanym kręgosłupem
  • złoży hołd wybranemu bóstwu i obierze dobrą intencję
  • a następnie kciukiem prawej (P) ręki zatka prawe nozdrze
  • weźmie wdech lewym (L) nozdrzem
  • wstrzymuje wdech
  • potem spokojnie wydycha przez P nozdrze
  • następnie bierze wdech P nozdrzem
  • wstrzymuje oddech
  • potem spokojnie wydycha L nozdrzem
  • bierze wdech L nozdrzem…
  • i tak ciągle robi na przemian raz jedną dziurką, raz drugą
  • 4 razy dziennie, najlepiej po 80 powtórzeń
  • a jak już się dobrze wprawi w sekwencji 1:4:2 (choć w tekście mamy 16:64:32), to niech wstrzymuje oddech, jak najdłużej potrafi, wtedy osiągnie kewala kumbhakę  

Kewala kumbhaka zwana jest idealną pranajamą, jak i jej celem – całkowitym zatrzymaniem oddechu, a zarazem absolutną kontrolą nad umysłem i ciałem (tym grubomaterialnym, jak i subtelnym)…

IMG_20151215_0001

Wisznu jako Nathji (Udaipur), jedno z piękniejszych choć mniej popularnych wizerunków Wisznu

To ile jest tych części jogi… w końcu?

Zrozumiałam, że świątynia jest wewnątrz mnie i nie może być dostrzeżona poprzez nos, język, dotyk, ucho ani oko. Dostęp do niej odbywa się jedynie poprzez umysł (manas). – Mahabharata XIV.020.009-020

x-mas1

Oczywiście nie jest to dosłowne tłumaczenie pewnego, raczej mało znanego, fragmentu Anugity, która znajduje się w Mahabharacie, największym  eposie świata, redagowanym w Indiach między IV w. p.n.e. – IV w. n.e. (mniej więcej). Mahabharata jest ogromna, ale nie tylko w sensie ilościowym (ponad 100 000 dwuwersów), ale także dydaktycznym i jogicznym. Zawiera w sobie opasłe, długie, wyczerpujące i bardzo ciekawe opisy joginów, ich praktyk, zasad etycznych, którymi dobry jogin (i dobry człowiek) winien się kierować, opisy struktury człowieka skorelowanej ze strukturą całego wszechświata, a jednocześnie poza widzialny wszechświat wychodzącej. Gdzieś pomiędzy ciałem a świadomością, pomiędzy oddechem a myślą znajduje się jakby subtelniejsza przestrzeń, punkt styku tego, co cielesne, z tym, co mentalne/duchowe, tego, co ludzkie, z tym, co ponadludzkie…Jednak co z tym czymś zrobić i czym to coś jest? Przestrzenią, która wykracza poza cierpienie, przemijanie, śmierć, doświadczeniem tej czystej i bezustannie twórczej szczęśliwości, która wyraża siebie w bezustannej aktywności tworzącej świat i wszystko to, co nim jest. A tak bardziej jasno – doświadczeniem podstawowej natury umysłu, który w swym najczystszym stanie jest absolutnie wolny, szczęśliwy, mądry, dobry i spełniony.

Joga indyjska proponuje różne drogi dotarcia do tej przestrzeni i wprowadzenia swojego umysłu w stan czystości i spontaniczności działania. Zagłębiając się bardziej w temat, odnajdujemy różne podziały stopni w jodze:

Sześciostopniowa joga:

U samych swoich początków, choć trudno wskazać precyzyjnie początek jogi w Indiach, była ona kojarzona z 6 etapami. O takiej jodze możemy przeczytać na przykład w DhjanaBindu Upaniszadzie (Upaniszady są traktami filozoficzno-ascetycznymi, które powstawały w Indiach od VIII w. p.n.e.). DhjanaBindi Upaniszada 41 ta wspomina o: asanach (postawach: kontroli ciała poprzez specyficzną postawę), pranajamie (harmonizowaniu oddechu), pratjaharze (wycofanie uwagi z narządów zmysłów), dharanie (koncentracji uwagi na jednym przedmiocie), dhjanie (wysoce zaawansowanej medytacji) oraz samadhi, czyli stanie wchłonięcia, jedności z samą podstawą i naturą umysłu. Tutaj mamy też kilka słów o systemie czakr i subtelnych kanałach w ciele, zwanych nadi.

Troszkę inaczej ten sześcio-stopniowy podział opisany jest w starszej od DhjanBindu Upaniszadzie – w Maitri Upaniszadzie 18: tutaj mamy: pranajamę, pratjaharę, dharanę, dhyanę, tarkę  (wytężone poszukiwanie, badanie umysłu) oraz samadhi.

Ośmiostopniowa joga (asztanga joga):

W klasycznym okresie praktyki i teorii jogicznej doszły jeszcze dwa bardzo ważne człony i w ten sposób powstała najbardziej znana, kanoniczna ośmiostopniowa joga, zwana asztanga jogą oraz jogą królewską (bo jest najszlachetniejsza). Traktatem jogicznym, który mówi o tej jodze, jest kanoniczny podręcznik jogi indyjskiej, który każdy jogin musi mieć w małym paluszku (najlepiej czytać w sanskrycie Smile ), są oczywiście Jogasutry autorstwa Patańdżalego (ok. II w. n.e.). Tym, co doszło, są bardzo silne zakazy i nakazy etyczne, warunek sine qua non – niezbędny, by prowadzić życie dobrego jogina. A jest to pięć jam: ahinsa (niekrzywdzenie), satja (prawdomówność), asteja (nie-kradzenie), brahmaczarja (wstrzemięźliwość płciowa) i aparigraha (brak chęci posiadania coraz więcej), oraz 5 nijam: santosza (zadowolenie i radość), śaucza (czystość), tapas, swadhjaja i Iśwarapranidhana

Dopiero po utwierdzeniu umysłu w tych 10 etycznych wskazaniach można przejść do pozostałych pięciu stopni: asana, pranajama, pratjahara, dharana, dhjana oraz samadhi.

Trzystopniowa joga (krija joga):

Jogasutry wspominają jednak i o troszkę innej praktyce jogi, tak zwanej krija jodze, składającej się tylko z 3 członów: tapas, swadhjaja i Iśwarapranidhana. Może i stopni jest mniej, ale nie znaczy to, że jogin nie przechodzi podobnych stadiów mentalno-emocjonalnych, jakie odczuwa przy asztanga jodze. Tapas dosłownie znaczy ciepło, żar, które powstaje w czasie zmożonej praktyki jogicznej, głownie podczas pranajamy, czyli harmonizowaniem oddechu (i subtelnej energii), a przez to obejmowaniem kontrolną umysłu. Swadhjaja jest studiami nad mądrymi i świętymi pouczeniami. A Iśwarapranidhana koncentrowaniem uwagi na rzeczywiści wychodzącej ponad świat doświadczalny zmysłami (tutaj co nieco więcej napisałam na portalu joga-abc).

pic6.1

Ważne jest jednak, by pamiętać, że joga (a w tym także pranajama) jest czymś więcej niż tylko obejmowaniem kontrolą ciała, umysłu i oddechu. Joga to przede wszystkim wejście w doświadczenie głęboko medytacyjne, które stoi u podstaw normalnego życiowego doświadczenia człowieka, jest jakby źródłem i przestrzenią, w której rozgrywa się życie… Celem jogi jest bowiem z jednej strony zapanowanie nad aktywnością umysłu (jogaś czitta-writti-nirodhah, Jogasutry I.2), ale także stan wejście i utwierdzenie się w stanie absolutnej wolności i szczęścia, będącym ponad umysłem, jego kategoriami, a nawet ponad uczuciem jednostkowego ja (asampradżniata lub nirbidża samadhi, Yogasutry I.51); nie jest to jednak w żadnym razie stan pustki czy bezrozumności rośliny!

Pranajama to utwierdzenie emocji, myśli i aktywności w oddechu, by w ten sposób objąć kontrolą umysł.

Pranajama to tworzenie przestrzeni dla naturalnej i spontanicznej aktywności (umysłu).

Pranajama to wdech-wstrzymanie-wydech(-wstrzymanie), by utwierdzić uwagę w tu-i-teraz, które…

Yoga mate

yoga mate

Co ma wspólnego joga i yerba mate? – odpowiedź będzie oczywiście jak najbardziej subiektywna, wielokrotnie sprawdzona, a przez to indywidualnie skuteczna Smile

Jako wzorowy jogin nie jem, czego nie należy, nie pijam, czego wzorowy jogin pijać nie powinien, zdarza mi się nie robić tego, czego jogin robić nie powinien. Jogi się nie ćwiczy, joga to styl życia, to wręcz sztuka życia i stan bycia. Jednym z celów jogi jest panowanie nad myślami i emocjami, by… być sobą, autentycznym sobą. To naturalne, spontaniczne i autentyczne doświadczanie świata i siebie – bez strachu, ciągłej gonitwy za czymś-co-kusi-by-już-je-mieć, za dekoncentrującym dialogami wewnętrznymi. To niekiedy walka ze sobą, gdy medytacja i koncentracja nie chce przyjść naturalnie, przecież inne rzeczy w tym trakcie bardziej chciałoby się robić.

Wracam wieczorem, spać się chce, a joga snu tej nocy nie wyjdzie, bo jestem nazbyt nieprzytomna i nieobecna w obecnej chwili, ale… chciałoby się pomedytować, poćwiczyć oddech, chciałoby się potłumaczyć troszkę sanskryckich tekstów. Umysł jednak bardzo oponuje. Zielona pyszna herbata nie pomaga, kawa to samo zło… Yerba!

Starożytna nauka indyjska, w tym wypadku ta obecna w Mokszadharmie (kiedyś się rozpiszę), tak oto mówi o joginie:  wolny od pragnienia czegokolwiek, szczęśliwy, pełni wewnętrznej ciszy i spokoju, wolny od choroby, cierpliwy, szczery, otwarty, samoopanowany, zdyscyplinowany. Charakteryzuje go: wybaczenie, zadowolenie, niekrzywdzenie (ahinsa), bezstronność, prawdomówność, uczciwość i prostota, panowanie nad zmysłami, mądrość              i spryt, uprzejmość, skromność, stałość, siła woli, wolność od kurczowego trzymania czegokolwiek, nieprzywiązanie do niczego (poza dobrem), zadowolenie, miła mowa oraz brak zazdrości i złej woli. W trakcie praktyki samoopanowania należy unikać: pragnienia, gniewu, żądzy, dumy, arogancji, wychwalania siebie, zazdrości, pogardy i oszołomienia mentalnego (moha!). Innymi słowy są to cechy idealnego yogin mate Winking smile Bo co tak doskonale radzi sobie z oszołomieniem mentalnym, jak właśnie nie yerba mate?!

Dlaczego oddech jest tak ważny?

jesień2

Oddech jest czymś więcej niż tylko automatyczną czynnością. Oddech to przede wszystkim nośnik świadomości-umysłu, nośnik emocji, ich regulator i kontroler. Nauki indyjskie i tybetański poświęcają oddechowi wiele uwagi, ponieważ znają jego nieprzecenioną w medytacji, jodze i spokojnym życiu rolę. Sanskrycka prana, tybetański lung, chińskie chi (qi) to nic innego jak wewnętrzny wiatr, zewnętrznie doświadczany jako powietrze. Wewnątrz ciała oddech niesie nie tylko życie, ale także umysł, metaforycznie mówiąc – jest rumakiem, na którym po ciele porusza się umysł. Jak mówi znakomity tybetański mistrz pracy z oddechem i świadomym snem Tenzin Wangjal Rinpocze:

Dzięki pracy z wewnętrznym “wiatrem” możemy poprawić dobrostan naszego ciała i umysłu oraz dokonać zmian w życiu prywatnym i społecznym, a ostatecznie wyzwalając się z cierpienia cyklicznej egzystencji, czyli samsary.

I nie ma tutaj żadnej głębokiej tajemnicy, a jedynie silne, wielowiekowe, otoczone długotrwałą praktyką przekonanie, że umysł w swej naturze jest zawsze czysty, niezmącony, szczęśliwy i zawsze w takim stanie znajduje się u podstawy zwykłego umysłu codziennie doświadczanego w postaci miliona niepokojów mentalnych: myśli, emocji, wątpliwości, pragnień, niechęci… Jeden i drugi poziom umysłu związany jest z oddechem, tyle że w przypadku umysłu zmąconego oddech pozostaje poza kontrolą jogina, a powściągnięty (kontrolowany) oddech jest idealnym rumakiem panowania nad umysłem.

jesień

Dochodzi tutaj kolejne starożytne jogiczne przekonanie: każdą zła emocję można przekształcić w dobrą. Gniew, smutek, żal, strach… to zawsze pewien nośnik energii, pewne natężenie wiatru, które pozostawione samemu sobie roztapia się w czystej naturze umysłu. Pozostawienie samych sobie przeszkadzających emocji oznacza, że nie przywiązujemy do nich naszej uwagi, nie podążamy za nimi, nie lgniemy do ich nawykowych reakcji: gdy się złoszczę, to nie idę za naturalna ekspresją tej złości, gdy ogarnia mnie smutek, to nie daję mu upustowi itp. Oczywiście, odwracanie nawykowych reakcji najlepiej wzmacniać i praktykować w trakcie medytacji, w czasie której trenuje się także kontrolę oddechu.

jesień3

Oto jedno z dość prostych ćwiczeń, które najlepiej starać się wykonywać dwa razy dziennie, rano i wieczorem, w ustronnym miejscu, w którym nikt nie będzie nam przeszkadzał:

  • siadamy po arabsku (skrzyżowane kolana), prostujemy plecy, zamykamy oczy i chwilę po prostu oddychamy, bez wysiłku, bez specjalnie przygotowanych myśli i intencji;
  • potem przez 15 minut wykonujemy prostą sekwencję oddechową wdech-wstrzymanie-wydech-wstrzymanie –  1:2:2:1  liczone w sekundach, dla 5 sekund będzie to sekwencja: 5 sekund wdech – 10 sekund wstrzymanie – 5 wydech – 10 wstrzymanie;
  • po tej krótkiej pranajamie (kontroli oddechu) kilka minut spoczywamy w spokojnej medytacji.

Myśli i wrażenia mogą i będą się pojawiać, ważne, by nie podążać za nimi…A najistotniejsza w tej krótkiej i łatwej technice oddechowej połączonej z medytacją rozluźniającą są te momenty, kiedy oddech jest wstrzymany, bo to one są luką, spoczynkiem, zwolnieniem tempa myśli. To one – koniec końców – odpowiadają za coraz lepszą kontrolę oddechu. Są lejcami w dłoniach wytrawnego jeźdźca.

Kiedy dobro jest fundamentem świata…

k10

Czy duchowość może być fundamentem i główną zasadą funkcjonowania wszechświata? Oczywiście! I to nawet nie tyle może, ile jest.  Umysł kreuje ludzkie życie: to, w jaki sposób postrzegamy świat, jak na niego reagujemy, jak go interpretujemy i jak w nim działamy, jest bowiem ufundowane na umyśle i jego działaniach. A umysł dąży do jednego – do poczucia szczęścia, wolności, spełnienia oraz radosnej i naturalnej ekspresji siebie. Działa poprzez zasadę czynienia dobra – sobie oraz innym.

k1

Platon, najbardziej indyjski z nieindyjskich mędrców, na piedestał ludzkich doskonałości wyciągnął Prawdę i Piękno, a Dobro uczynił doskonałością najwyższą. Nie inaczej i w Indiach, w praktyce jogicznej. Nic lepiej nie przejmuje skutecznie kontroli nad umysłem, jak dobra motywacja, dobre zachowanie, dobre dążenie, dobry cel i dobre wykorzystanie każdej sytuacji. Sytuacja jest zawsze,jaka jest, ani dobra, ani zła, sztuka panowania nad umysłem i sytuacją polega właśnie na dobrym i energetycznym przekształcaniu każdej sytuacji, tak zewnętrznej, jak i wewnętrznej, w wymarzony efekt. Warto jednak pamiętać, że choć ten efekt jest wymarzony, to nie zawsze dokładnie w takim wyglądzie, w jakim go pierwotnie umyśleliśmy. Ważne, by doraźny efekt był właściwą cegiełką w pokaźnym efekcie końcowym.

Podstawą sukcesu, powodzenia i biznesu jest inteligentny, cwany, zdeterminowany, logiczny i kreatywny, otwarty umysł. Ale patrząc na to poprzez platoński pryzmat, energią, która zasila aktywność mentalną, jest dobro. Dlaczego? Ponieważ to ono, jak nic innego, odkaża umysł, przegania złe, ponieważ niszczące i dobijające, podcinające skrzydła, emocje i myśli. Kiedy nie myślimy źle o sobie, nie interpretujemy w czarnych zarysach sytuacji, nie wychodzimy z negatywna i roszczeniową postawą do rzeczywistości, to otwiera się przed nami przeogromna przestrzeń doraźnych możliwości, spośród których możemy wybrać te adekwatne do naszego zamiaru-marzenia.

A ponadto, hołdując postawie życzliwej, otwartej, pomocnej, hojnej i przyjacielskiej postawie w stosunku do drugiego człowieka (stworzenia), usprawniamy aktywność umysłu. Pozwalamy mu bowiem działać swobodnie – bez utraty drogocennej energii na różne zbędne czynności, przejawiającej się w postaci negatywnych emocji, w jodze zwanych mentalnymi truciznami (zawiść, strach, gniew, rozproszenie uwagi, smutek itp.). Kontrola nad umysłem to nic innego jak:

  • trzymanie umysłu w ryzach uwagi, która zapewnia pełną obecność w danej sytuacji życiowej, co skutkuje przejęciem kontroli nad wydarzeniami i przekształceniem ich zgodnie z naszym marzeniem; zasada jest prosta – nierozproszony umysł jest w pełni obecny w tu-i-teraz, dzięki czemu adekwatnie reaguje na bodźce, a zarazem spokojnie wprowadza w życie swoje intencje i nie poddaje się wewnętrznemu dialogowi dekoncentrujących myśli i emocji
  • spokojny błogostan, bo umysł objęty kontrolą, to spokojny umysł, którego nie gnębi żadna zła (bo rozpraszająca) myśl, to umysł w pełni radosny w każdej sytuacji – bo czym człowiek ma się martwić, denerwować i przejmować, jak coś z zewnątrz może go rozpraszać, skoro jego umysł jest ufundowany w sile dobra?

Czystość myśli, i intencji, szczerość, upór i delikatność w sile, życzliwość i hojność (ta to dopiero rozbija ego, które w nawykowym działaniu chce dla siebie jak najwięcej zagarnąć i zatrzymać) – oto poszczególne cechy składowe Dobra, tak po platońsku i po indyjsku. Bo przecież Platon wielkim nieindyjskim joginem był, podobnie jak i Adam Mickiewicz, ale o tym kiedy indziej.

k9

Współczucie i radość – natura czystego umysłu

To będzie krótki wpis, treściwie i na temat:

varanasi

Być może to lekko przereklamowany banał, który ostatnio staje się bardzo modny, zwłaszcza w kręgach samorozwojowych: zamiast koncentrować się na zdobywaniu pieniędzy i pozycji, skup się na rozwoju duchowym i pomocy innym (oczywiście jedno nie wyklucza drugiego). Co jednak sprawia, że ten banał mimo wszystko oddziałuje na podświadomość i kusi swoim przekazem, tym bardziej w ustach Dalai Lamy XIV?

Odpowiedź jest dość prosta – bo współczucie, radość z pomocy innym, dzielenie się swoimi dobrami, w tym także wiedzą, sprawia, że człowiek zaczyna czuć pewien rodzaj spełnienia życiowego. Tym samym znajduje wytchnienie i mentalną przystań w pogoni za dobrami materialnymi.

%d blogerów lubi to: