Oddech a spontanicznie radosne tu-i-teraz

psycho3

Oddech to nie tylko oddech, i to nie jest trywialne zdanie. Oddech daje spokój, oddech sprawia, że mózg jest dotleniony, a przez co głowa nie boli, oddech daje natchnienie, gdy mózg dobrze pracuje, a serce jest szczęśliwe.  Spokojny i kontrolowany oddech osadza umysł w jego naturze i pozwala przejawić się niezwykle użytecznym i pełnym kreatywnej mocy zasobom umysłu. Można nawet powiedzieć, że oddech i umysł to dwie strony tego samego – niespokojny oddech, to niespokojny umysł, opanowany oddech to opanowany umysł, i vice versa.

Za przemęczenie, brak motywacji do działania oraz brak wytrwałości w osiągnięciu celu odpowiada często niewłaściwa gospodarka tzw. wewnętrznymi zasobami energii. A ten wewnętrzny potencjał energetyczny to nic innego, jak panowanie nad wzburzeniami umysłu, czyli:

  • stresem przejawiającym się w uczuciu niepokoju, w rozwydrzonej wyobraźni, niekiedy nadaktywnie podsuwającej różne złe scenariusze (a im bardziej czarne, tym bardziej atrakcyjne dla wyobraźni), w poczuciu niepokoju i braku koncentracji, czyli rozkojarzeniu i czarnej pustce w głowie oraz zdenerwowaniu;
  • niemożnością osadzenia umysłu w obecnej sytuacji, która się właśnie dzieje, nieważne, czy to spokojna lektura w domu z herbatką w ręce, czy czekanie na przystanku na autobus, czy rozmowa biznesowa, wystąpienie publiczne, rozmowa o pracę, rozmowa z kontrahentem, rozmowa z partnerem, rozmowa z przyjacielem – myśli zawsze są gdzieś tam, gdzieś lecą, a im bardziej sytuacja jest stresogenna, tym mocniej umysł traci ugruntowanie w swojej pierwotnej naturze;
  • chronicznym zmęczeniem psychicznym i fizycznym, które jest niczym innym niż złą gospodarką zasobami energii mentalnej: zmuszaniem siebie, działaniem wbrew sobie, negatywnymi myślami… (o tym niedługo).

A czym jest ta pierwotna natura umysłu? Nie chodzi tutaj o przybliżanie tajników jogi tybetańskiej czy indyjskiej, lecz o pewne cechy i właściwości umysłu, które świetnie sprawdzają się w codziennych sytuacjach, tym profesjonalnych, jak i intymnych. Naturą umysłu jest:

  • spokój, świetlista przejrzystość i spontaniczna radość, która nie potrzebuje żadnego ugruntowania z zewnątrz, by być obecną
  • przenikliwość i wgląd w naturę rzeczywistości, czyli tego wszystkiego, co się dzieje, ale bynajmniej nie chodzi tu o doznanie mistyczne, które odkrywa przed nami tajemnice wszechświata, ludzkiej duszy i boskiego plany stworzenia Smile ! – tak daleko nie ma potrzeby się zapuszczać (chyba, że filozofia jest sensem naszego życia)
  • absolutna koncentracja i skupienie umysłu na tym, co się dzieje tu-i-teraz, bez zbędnego nurzania się w tworach wyobraźni; dla przykładu mamy wygłosić przemówienie, a w głowie rozgrywa się niezwykle obfity w szczegóły, zwłaszcza te nie za bardzo pozytywne, pokaz tego, jak będzie źle, jak nas widownia oceni, jaki gafy strzelę itp. – spektakl, czyli twór wyobraźni, który z obecnym momentem wyjścia na scenę i przemawiania nie ma nic wspólnego; prawdą jest bowiem to, że stroję i mówię… tylko i aż to, i albo pokocham ten moment-tu-i-teraz, albo pozwolę wyobraźni pętać mnie potęgą czarnych myśli
  • skuteczne i pełne błogostanu wykorzystywanie momentu-tu-i-teraz, bo – w gruncie rzeczy – innego momentu nie mamy, a niezwykle twórcze, pełne energii i mocy jest osadzenie siebie w momencie-tu-i-teraz, a nie w scenariuszach mentalnych, które niemal zawsze przejmują kontrolę nad czystym doświadczaniem świata

A tym, co pomaga utrzymywać umysł w stanie koncentracji i w błogostanie momentu-tu-i-teraz jest np. oddech. A oto prosta technika: sekwencja oddechów.

psycho5

Niedawno dodałam do niej coś jeszcze. Jest zima, więc korzystam z dobrodziejstwa zimna i wychodzę w krótkim rękawku na patio, by zmusić umysł do odcięcia się o impulsywnego reagowania, w tym wypadku oczywiście na mróz. Dzięki temu powoli, ale niezwykle szybko, obejmuję umysł kontrolą. Umysł bowiem bardzo szybko musi zareagować na brak ucieczki z mrozu: najpierw nawykowo wysyła rozkazy do ogrzania się w pomieszczeniu, ale w momencie, gdy nie dostaje pozytywnego feedbacku ze strony mojej woli, to… szuka innego wyjścia ratowania mnie z tej niezwykle nieprzyjemnej sytuacji, a mianowicie… reaguje mniej na nią negatywnie. A to jest bardzo cenna rzecz. Spróbujcie Smile Z początku może być boleśnie nieprzyjemnie, ale chusta na szyję (żadne choroba Was nie złapie) i walczymy z umysłem, bo znamy to słynne buddyjskie powiedzenie, że zwycięzcą nie jest ten, który pokonał tysiące wrogów w czasie tysięcy wojen, lecz ten, kto pokonał samego siebie!

Reklamy

Pierwsze odsłony insightu, czyli wychodzenie poza własne ego

Niedawno usłyszałam – Świat jest taki, jakim o nim myślę, że jest. I to zdanie trafiło do mojej istoty. Zresztą już od dawna przebłyski zrozumienia podpowiadały mi, że buddyzm jogaczara (czittamatra, zwany także widżniaptiwadą) słusznie uczy, że świat jest wytworem umysłu. Nie o to chodzi, że umysł kreuje fizyczne przedmioty w świecie, jakby mocą jakiejś magicznej sztuczki, nie o to chodzi, że gdy umysł idzie spać, to świat fizyczny zanika. Czitta-matra oznacza “tylko umysł” (czitta), tylko myśl – myśl, jej treść, sprawia, że pojawia się taka, a nie inna emocja (reakcja fizyczna). Pojawia się ślad, impresja w umyśle, a zbiór tych śladów rodzi odpowiednią postawę mentalno-uczuciową, która staje się filtrem, pryzmatem, poprzez który patrzę na świat. Umysł nigdy nie widzi świata czystego, widzi swoje modele interpretacji, schematy mentalno-uczuciowe. Tyle że ten ciąg wydaje się nie mieć początku, jakby był od razu wpisany w naturę umysłu – w postaci skłonności ku pewnym postawom, modelom emocjonalno-mentalnym.

A te modele emocjonalno-mentalne to zestaw emocji, z którym istota czująca przychodzi na świat: strach, gniew, smutek, zachłanność, czyli nakierowanie na siebie i własną korzyść oraz głupota, czyli rozproszenie jako brak koncentracji uwagi. Tak, dokładnie, głupota jako emocjonalny stan, gdy przeróżne emocje i podniecenie jakąś rzeczą lub sytuacją nie pozwala zachować uwagi na tym, co się dzieje. Za tym idzie już konkretna myśl, nastawienie mentalne do danej sytuacji – “boję się, wstydzę się (bo coś oczernia moje ja), denerwuję się i stresuję, to jest złe i trzeba coś z tym zrobić”. A zrobić można wiele: uciec, walczyć, zrezygnować, podjąć wysiłek poprawy siebie i/lub sytuacji. A to wszystko jest już schematem mentalnym, a ściślej – emocjonalno-mentalnym, bo żadna myśl nie jest myślą wyzbytą uczuć.

Świat jest dokładnie taki, jakim go tworzę we własnych myślach, w jaki sposób go interpretuję, odczuwam, słyszę, dotykam i smakuję – czyli jakimi schematami emocjonalno-mentalnymi go doświadczam. A za doświadczeniem idzie odpowiednia reakcja, która również jest wyuczonym, latami ćwiczonym schematem działania: utrwalony zestaw schematów interpretujących doświadczenie oraz zestaw schematycznych reakcji somatycznych (spięcie, grymas, trzęsące się ręce, jąkanie, pąs na twarzy itp.) i emocjonalnych (stres, strach, wstyd, podekscytowanie, niecierpliwość itp.) na daną sytuację. Schematy emocjonalno-mentalne nie są wspólne istotom czującym. Są to indywidualne zbiory, skupiska interpretacji, reakcji i emocji, które tworzymy w ciągu życia. Do percepcji czystej świata raczej nigdy nie dochodzi, bo zawsze jakiś filtr jest nakładany na doświadczenie.

Raczej, ponieważ bywają ekstra-mentalne momenty czystego, niczym niezapośredniczonego doświadczenia, gdy uścisk ego się rozluźnia. Ten uniemożliwiający swobodne doświadczanie świata uścisk ego to interpretacja i wyćwiczona, zakodowana podprogowo (czyli pod poziomem uświadomienia) somatyczna i emocjonalno-mentalna reakcja. A wraz z tym poluzowanym ego słabnie zespół nabywanych, tworzonych i latami pielęgnowanych przekonań na swój własny temat i na temat świata, słabną schematy emocjonalno-mentalne. Głęboka medytacja jogiczna to insight w głębię rzeczywistości własnego wnętrza i w świat. Wgląd   rozświetla umysł i ukazuje nowe możliwości interpretacyjne i uczuciowe, na nowo definiuje to, za kogo się uważamy, pojawia się nowa podręczna definicja siebie. Można powiedzieć, że wychodzimy z domu i spoglądamy na przestwór oceanu. Co prawda, zaraz do domu wrócimy, ale być może zapach rześkości, wspomnienie morskiej bryzy i błękitu oceanu zlewającego się na horyzoncie z bielą chmur na równie niebieskim niebie, jest na tyle silny, by lekka świeżość emocjonalno-mentalna została na dłużej.

 atelier3

 

Praktycznie oznacza to wiele:

tasmān maitraṁ samāsthāya śīlam āpadya bhārata damas tyāgo ’pramādaś ca te trayo brahmaṇo hayāḥ (Mahābhārata XI.007.019)  

Dlatego, o Bharato, utwierdziwszy się w przyjaźni [do każdego stworzenia], działaj właściwie! Samoopanowanie, porzucenie i brak rozproszenia mentalnego – te trzy [są] rumakami brahmana.

  1. W momencie, kiedy chcę zmienić świat to zrobić mogę tylko jedno – zmienić siebie. Innymi słowy, każda gruntowna zmiana w życiu, wymaga zmiany przekonań na własny temat oraz na temat świata. W istocie, nie reagujemy na dane doświadczenie, ale na nasze myśli, odczucia – czyli wzorce interpretacyjne – które pojawiają się w nas, gdy wchodzimy z czymś w kontakt (z jakąś właśnie spotkaną osoba, wydarzenie, rzecz, wspomnienie). Zmiana świata wymaga zmodyfikowania własnej interpretacji tego, kim jestem, czyli: tego, co uważam, że mogę, co uważam, że oznaczam, jakie według mnie są moją zdolności, i mankamenty, kiedy czuję wstyd, a kiedy najbardziej się boję i stresuję, jak realizuję swój upór i determinację w osiąganiu marzeń, jak uważam, że mogę realizować siebie, jest to tzw. podręczna definicji siebie.
  2. Wewnętrzny Iśwara, czyli jasność i świetlistość obecna w sercu każdej świadomej istoty. O Iśwarze Indie wypowiadają się dość enigmatycznie (zwłaszcza w Jogasutrach Patańdżalego), a zarazem bardzo obszernie – całą mitologia i filozofia poświęcona jednemu z dwóch najważniejszych bogów hinduizmu – Śiwie. W Jogasutrach, czyli podstawowym traktacie jogicznym, czytamy, że Iśwara jest guru pradawnych guru, że jest tzw. purusza-wiśesza, czyli szczególnościa puruszy (najwyższej świadomości), że żaden karman (poprawna forma niepoprawnego karmy), żaden czyn i jego skutek, a także brud mentalny do niego nie przylega. Można zatem powiedzieć, że jest to wewnętrzny świetlisty przewodnik, który podpowiada ważne i ciekawe rady. A zarazem jest to zewnętrzna Istota, którą można wielbić, oddawać pudze (codzienne drobne ofiary z kwiatów, kadzidełek, jedzenia),prosić o pomoc, wsparcie i ochronę, a także o przewodnictwo. Innymi słowy, jest to wewnętrzne i doskonałe światło, obecne w sercu czującej istoty, a poprzez koncentrację na nim można dokonywać zdumiewających rzeczy w swoim życiu. Wewnętrzny Przewodnik, który dochodzi do głosu, gdy zawierucha mentalna zostaje uspokojona i wyciszona…
  3. Jak się powiedziało A, urodziło na tym świecie, to trzeba powiedzieć B i realizować siebie w świecie, w którym można siebie realizować… To kwestia pratjaji (sanskrycki i jogiczny termin) – umysł zawsze działa na bazie określonej myślo-emocji, zgodnie z którą buduje swój świat. Wystarczy więc jedną pratjaję podmienić na drugą. I to wcale nie jest tak skomplikowane, jakim się wydaje.  Czasem może jedynie wymagać więcej czasu i bardziej wytężonej praktyki. Za Twój sukces odpowiadasz tylko Ty, nikt inny. Prosty przykład, gdy pojawiają się porażki, to albo traktujesz je jako koniec, zaniechanie marzenia, albo jako cenną naukę i skuteczniejsze sposób osiągania celu. Jak ktoś mówi Ci, że jesteś głupi(a), biedna/y i brzydka/y , to albo to weźmiesz to do siebie i zamkniesz się w swojej jaskinie zakompleksionego i zlęknionego „ja”, albo nie wierzysz tym słowom i działasz dalej, a na kłodach (złych słowach, złych sytuacjach) budujesz mięśnie mentalno-cielesne. To proste, trudne, wymagające pracy nad sobą, ale proste, i koniec końców przyjemne, gdy po czasie spojrzymy na siebie z perspektywy i docenimy nasze starania. Zatem – tak, za swój sukces odpowiadasz jedynie Ty!
  4. Insighty emocjonalno-mentalne kuszą powiewem swej świeżości i są godne jak najczęstszego poszukiwania i utrwalania. A znajdować mogą się praktycznie wszędzie: w muzyce, w górach, nad morzem, w smaku nowej potrawy, w herbacie na patio – w tym wszystkim, co wydobywa nas z głębi przyzwyczajeń i zastałych, blokujących schematów emocjonalno-mentalnych.
  5. I chyba najważniejsze – pielęgnowanie, wykształcanie co raz to bardziej intensywnej i głębszej postawy jogicznej, czyli praktyka doskonałości emocjonalno-mentalnych: samokontrola (w sanskrycie: dama), która wyraża się w wachlarzu etycznych starań (absolutne niekrzywdzenie, czyli ahinsa, szczerość, szczodrość, gościnność, życzliwość, brak gniewu i ospałości, zadowolenie, satysfakcja itp.), uwaga jako brak rozproszenia mentalnego (apramada) i porzucenie (tjaga)  przywiązania do rezultatów naszych starań i do tego, co się dzieje zarówno w nas, jak i w świecie. Do tego dochodzą jeszcze dwie sine qua non cechy: przyjacielskość (maitri) i współczucie (karunja lub karuna), które wynikają z samokontroli, a dokładniej ahinsy. Gdy nie pragniemy kogoś krzywdzić, a ta intencja obejmuje sobą niekrzywdzenie w myśli, słowie i czynie, to zarazem wzrasta uczucie przyjacielskiej postawy wobec każdego stworzenia (maitri), jak i ciepła i łagodna troska o niego (karuna).