Kiedy dobro jest fundamentem świata…

k10

Czy duchowość może być fundamentem i główną zasadą funkcjonowania wszechświata? Oczywiście! I to nawet nie tyle może, ile jest.  Umysł kreuje ludzkie życie: to, w jaki sposób postrzegamy świat, jak na niego reagujemy, jak go interpretujemy i jak w nim działamy, jest bowiem ufundowane na umyśle i jego działaniach. A umysł dąży do jednego – do poczucia szczęścia, wolności, spełnienia oraz radosnej i naturalnej ekspresji siebie. Działa poprzez zasadę czynienia dobra – sobie oraz innym.

k1

Platon, najbardziej indyjski z nieindyjskich mędrców, na piedestał ludzkich doskonałości wyciągnął Prawdę i Piękno, a Dobro uczynił doskonałością najwyższą. Nie inaczej i w Indiach, w praktyce jogicznej. Nic lepiej nie przejmuje skutecznie kontroli nad umysłem, jak dobra motywacja, dobre zachowanie, dobre dążenie, dobry cel i dobre wykorzystanie każdej sytuacji. Sytuacja jest zawsze,jaka jest, ani dobra, ani zła, sztuka panowania nad umysłem i sytuacją polega właśnie na dobrym i energetycznym przekształcaniu każdej sytuacji, tak zewnętrznej, jak i wewnętrznej, w wymarzony efekt. Warto jednak pamiętać, że choć ten efekt jest wymarzony, to nie zawsze dokładnie w takim wyglądzie, w jakim go pierwotnie umyśleliśmy. Ważne, by doraźny efekt był właściwą cegiełką w pokaźnym efekcie końcowym.

Podstawą sukcesu, powodzenia i biznesu jest inteligentny, cwany, zdeterminowany, logiczny i kreatywny, otwarty umysł. Ale patrząc na to poprzez platoński pryzmat, energią, która zasila aktywność mentalną, jest dobro. Dlaczego? Ponieważ to ono, jak nic innego, odkaża umysł, przegania złe, ponieważ niszczące i dobijające, podcinające skrzydła, emocje i myśli. Kiedy nie myślimy źle o sobie, nie interpretujemy w czarnych zarysach sytuacji, nie wychodzimy z negatywna i roszczeniową postawą do rzeczywistości, to otwiera się przed nami przeogromna przestrzeń doraźnych możliwości, spośród których możemy wybrać te adekwatne do naszego zamiaru-marzenia.

A ponadto, hołdując postawie życzliwej, otwartej, pomocnej, hojnej i przyjacielskiej postawie w stosunku do drugiego człowieka (stworzenia), usprawniamy aktywność umysłu. Pozwalamy mu bowiem działać swobodnie – bez utraty drogocennej energii na różne zbędne czynności, przejawiającej się w postaci negatywnych emocji, w jodze zwanych mentalnymi truciznami (zawiść, strach, gniew, rozproszenie uwagi, smutek itp.). Kontrola nad umysłem to nic innego jak:

  • trzymanie umysłu w ryzach uwagi, która zapewnia pełną obecność w danej sytuacji życiowej, co skutkuje przejęciem kontroli nad wydarzeniami i przekształceniem ich zgodnie z naszym marzeniem; zasada jest prosta – nierozproszony umysł jest w pełni obecny w tu-i-teraz, dzięki czemu adekwatnie reaguje na bodźce, a zarazem spokojnie wprowadza w życie swoje intencje i nie poddaje się wewnętrznemu dialogowi dekoncentrujących myśli i emocji
  • spokojny błogostan, bo umysł objęty kontrolą, to spokojny umysł, którego nie gnębi żadna zła (bo rozpraszająca) myśl, to umysł w pełni radosny w każdej sytuacji – bo czym człowiek ma się martwić, denerwować i przejmować, jak coś z zewnątrz może go rozpraszać, skoro jego umysł jest ufundowany w sile dobra?

Czystość myśli, i intencji, szczerość, upór i delikatność w sile, życzliwość i hojność (ta to dopiero rozbija ego, które w nawykowym działaniu chce dla siebie jak najwięcej zagarnąć i zatrzymać) – oto poszczególne cechy składowe Dobra, tak po platońsku i po indyjsku. Bo przecież Platon wielkim nieindyjskim joginem był, podobnie jak i Adam Mickiewicz, ale o tym kiedy indziej.

k9

Reklamy

Pierwsze odsłony insightu, czyli wychodzenie poza własne ego

Niedawno usłyszałam – Świat jest taki, jakim o nim myślę, że jest. I to zdanie trafiło do mojej istoty. Zresztą już od dawna przebłyski zrozumienia podpowiadały mi, że buddyzm jogaczara (czittamatra, zwany także widżniaptiwadą) słusznie uczy, że świat jest wytworem umysłu. Nie o to chodzi, że umysł kreuje fizyczne przedmioty w świecie, jakby mocą jakiejś magicznej sztuczki, nie o to chodzi, że gdy umysł idzie spać, to świat fizyczny zanika. Czitta-matra oznacza “tylko umysł” (czitta), tylko myśl – myśl, jej treść, sprawia, że pojawia się taka, a nie inna emocja (reakcja fizyczna). Pojawia się ślad, impresja w umyśle, a zbiór tych śladów rodzi odpowiednią postawę mentalno-uczuciową, która staje się filtrem, pryzmatem, poprzez który patrzę na świat. Umysł nigdy nie widzi świata czystego, widzi swoje modele interpretacji, schematy mentalno-uczuciowe. Tyle że ten ciąg wydaje się nie mieć początku, jakby był od razu wpisany w naturę umysłu – w postaci skłonności ku pewnym postawom, modelom emocjonalno-mentalnym.

A te modele emocjonalno-mentalne to zestaw emocji, z którym istota czująca przychodzi na świat: strach, gniew, smutek, zachłanność, czyli nakierowanie na siebie i własną korzyść oraz głupota, czyli rozproszenie jako brak koncentracji uwagi. Tak, dokładnie, głupota jako emocjonalny stan, gdy przeróżne emocje i podniecenie jakąś rzeczą lub sytuacją nie pozwala zachować uwagi na tym, co się dzieje. Za tym idzie już konkretna myśl, nastawienie mentalne do danej sytuacji – “boję się, wstydzę się (bo coś oczernia moje ja), denerwuję się i stresuję, to jest złe i trzeba coś z tym zrobić”. A zrobić można wiele: uciec, walczyć, zrezygnować, podjąć wysiłek poprawy siebie i/lub sytuacji. A to wszystko jest już schematem mentalnym, a ściślej – emocjonalno-mentalnym, bo żadna myśl nie jest myślą wyzbytą uczuć.

Świat jest dokładnie taki, jakim go tworzę we własnych myślach, w jaki sposób go interpretuję, odczuwam, słyszę, dotykam i smakuję – czyli jakimi schematami emocjonalno-mentalnymi go doświadczam. A za doświadczeniem idzie odpowiednia reakcja, która również jest wyuczonym, latami ćwiczonym schematem działania: utrwalony zestaw schematów interpretujących doświadczenie oraz zestaw schematycznych reakcji somatycznych (spięcie, grymas, trzęsące się ręce, jąkanie, pąs na twarzy itp.) i emocjonalnych (stres, strach, wstyd, podekscytowanie, niecierpliwość itp.) na daną sytuację. Schematy emocjonalno-mentalne nie są wspólne istotom czującym. Są to indywidualne zbiory, skupiska interpretacji, reakcji i emocji, które tworzymy w ciągu życia. Do percepcji czystej świata raczej nigdy nie dochodzi, bo zawsze jakiś filtr jest nakładany na doświadczenie.

Raczej, ponieważ bywają ekstra-mentalne momenty czystego, niczym niezapośredniczonego doświadczenia, gdy uścisk ego się rozluźnia. Ten uniemożliwiający swobodne doświadczanie świata uścisk ego to interpretacja i wyćwiczona, zakodowana podprogowo (czyli pod poziomem uświadomienia) somatyczna i emocjonalno-mentalna reakcja. A wraz z tym poluzowanym ego słabnie zespół nabywanych, tworzonych i latami pielęgnowanych przekonań na swój własny temat i na temat świata, słabną schematy emocjonalno-mentalne. Głęboka medytacja jogiczna to insight w głębię rzeczywistości własnego wnętrza i w świat. Wgląd   rozświetla umysł i ukazuje nowe możliwości interpretacyjne i uczuciowe, na nowo definiuje to, za kogo się uważamy, pojawia się nowa podręczna definicja siebie. Można powiedzieć, że wychodzimy z domu i spoglądamy na przestwór oceanu. Co prawda, zaraz do domu wrócimy, ale być może zapach rześkości, wspomnienie morskiej bryzy i błękitu oceanu zlewającego się na horyzoncie z bielą chmur na równie niebieskim niebie, jest na tyle silny, by lekka świeżość emocjonalno-mentalna została na dłużej.

 atelier3

 

Praktycznie oznacza to wiele:

tasmān maitraṁ samāsthāya śīlam āpadya bhārata damas tyāgo ’pramādaś ca te trayo brahmaṇo hayāḥ (Mahābhārata XI.007.019)  

Dlatego, o Bharato, utwierdziwszy się w przyjaźni [do każdego stworzenia], działaj właściwie! Samoopanowanie, porzucenie i brak rozproszenia mentalnego – te trzy [są] rumakami brahmana.

  1. W momencie, kiedy chcę zmienić świat to zrobić mogę tylko jedno – zmienić siebie. Innymi słowy, każda gruntowna zmiana w życiu, wymaga zmiany przekonań na własny temat oraz na temat świata. W istocie, nie reagujemy na dane doświadczenie, ale na nasze myśli, odczucia – czyli wzorce interpretacyjne – które pojawiają się w nas, gdy wchodzimy z czymś w kontakt (z jakąś właśnie spotkaną osoba, wydarzenie, rzecz, wspomnienie). Zmiana świata wymaga zmodyfikowania własnej interpretacji tego, kim jestem, czyli: tego, co uważam, że mogę, co uważam, że oznaczam, jakie według mnie są moją zdolności, i mankamenty, kiedy czuję wstyd, a kiedy najbardziej się boję i stresuję, jak realizuję swój upór i determinację w osiąganiu marzeń, jak uważam, że mogę realizować siebie, jest to tzw. podręczna definicji siebie.
  2. Wewnętrzny Iśwara, czyli jasność i świetlistość obecna w sercu każdej świadomej istoty. O Iśwarze Indie wypowiadają się dość enigmatycznie (zwłaszcza w Jogasutrach Patańdżalego), a zarazem bardzo obszernie – całą mitologia i filozofia poświęcona jednemu z dwóch najważniejszych bogów hinduizmu – Śiwie. W Jogasutrach, czyli podstawowym traktacie jogicznym, czytamy, że Iśwara jest guru pradawnych guru, że jest tzw. purusza-wiśesza, czyli szczególnościa puruszy (najwyższej świadomości), że żaden karman (poprawna forma niepoprawnego karmy), żaden czyn i jego skutek, a także brud mentalny do niego nie przylega. Można zatem powiedzieć, że jest to wewnętrzny świetlisty przewodnik, który podpowiada ważne i ciekawe rady. A zarazem jest to zewnętrzna Istota, którą można wielbić, oddawać pudze (codzienne drobne ofiary z kwiatów, kadzidełek, jedzenia),prosić o pomoc, wsparcie i ochronę, a także o przewodnictwo. Innymi słowy, jest to wewnętrzne i doskonałe światło, obecne w sercu czującej istoty, a poprzez koncentrację na nim można dokonywać zdumiewających rzeczy w swoim życiu. Wewnętrzny Przewodnik, który dochodzi do głosu, gdy zawierucha mentalna zostaje uspokojona i wyciszona…
  3. Jak się powiedziało A, urodziło na tym świecie, to trzeba powiedzieć B i realizować siebie w świecie, w którym można siebie realizować… To kwestia pratjaji (sanskrycki i jogiczny termin) – umysł zawsze działa na bazie określonej myślo-emocji, zgodnie z którą buduje swój świat. Wystarczy więc jedną pratjaję podmienić na drugą. I to wcale nie jest tak skomplikowane, jakim się wydaje.  Czasem może jedynie wymagać więcej czasu i bardziej wytężonej praktyki. Za Twój sukces odpowiadasz tylko Ty, nikt inny. Prosty przykład, gdy pojawiają się porażki, to albo traktujesz je jako koniec, zaniechanie marzenia, albo jako cenną naukę i skuteczniejsze sposób osiągania celu. Jak ktoś mówi Ci, że jesteś głupi(a), biedna/y i brzydka/y , to albo to weźmiesz to do siebie i zamkniesz się w swojej jaskinie zakompleksionego i zlęknionego „ja”, albo nie wierzysz tym słowom i działasz dalej, a na kłodach (złych słowach, złych sytuacjach) budujesz mięśnie mentalno-cielesne. To proste, trudne, wymagające pracy nad sobą, ale proste, i koniec końców przyjemne, gdy po czasie spojrzymy na siebie z perspektywy i docenimy nasze starania. Zatem – tak, za swój sukces odpowiadasz jedynie Ty!
  4. Insighty emocjonalno-mentalne kuszą powiewem swej świeżości i są godne jak najczęstszego poszukiwania i utrwalania. A znajdować mogą się praktycznie wszędzie: w muzyce, w górach, nad morzem, w smaku nowej potrawy, w herbacie na patio – w tym wszystkim, co wydobywa nas z głębi przyzwyczajeń i zastałych, blokujących schematów emocjonalno-mentalnych.
  5. I chyba najważniejsze – pielęgnowanie, wykształcanie co raz to bardziej intensywnej i głębszej postawy jogicznej, czyli praktyka doskonałości emocjonalno-mentalnych: samokontrola (w sanskrycie: dama), która wyraża się w wachlarzu etycznych starań (absolutne niekrzywdzenie, czyli ahinsa, szczerość, szczodrość, gościnność, życzliwość, brak gniewu i ospałości, zadowolenie, satysfakcja itp.), uwaga jako brak rozproszenia mentalnego (apramada) i porzucenie (tjaga)  przywiązania do rezultatów naszych starań i do tego, co się dzieje zarówno w nas, jak i w świecie. Do tego dochodzą jeszcze dwie sine qua non cechy: przyjacielskość (maitri) i współczucie (karunja lub karuna), które wynikają z samokontroli, a dokładniej ahinsy. Gdy nie pragniemy kogoś krzywdzić, a ta intencja obejmuje sobą niekrzywdzenie w myśli, słowie i czynie, to zarazem wzrasta uczucie przyjacielskiej postawy wobec każdego stworzenia (maitri), jak i ciepła i łagodna troska o niego (karuna).