Moja praktyka własna jogi

Przyszedł czas na podsumowanie mojej już trochę ponad 4-letniej praktyki jogi. Zaczęło się niewinnie – chciałam poznać asany, a dokładniej, jak się czujemy, wykonując asany. Filozofie Indii i sanskryt poznawałam już od 10 lat, a naczytawszy się tyle o mocy medytacji i dharmicznego (etycznego) działania, zapragnęłam poznać te „siedziska” do medytacji, czyli asany. Nie było łatwo, bo coś w środku mówiło mi, że nie jestem ani zwinna, ani wysportowana, ani giętka, ale – z drugiej strony – to właśnie było powodem, ze względu na który przemogłam lenistwo i wyruszyłam do szkoły jogi Manomani we Wrocławiu. I mogę powiedzieć tylko jedno – pokochałam badanie siebie i studiowanie jogi także poprzez medium ciała. Ciało to nie tylko ozdoba, nośnik, to część nas – nasz nauczyciel, który często wskazuje na te przestrzenie w nas, do których bezpośrednio nie mamy świadomego dostępu.

kailash

Na przykład zahamowania…

… czy różne niemożliwości, które w sobie odczuwamy – szybko zorientowałam się, że one są mocno osadzone w ciele. Gdy jestem rozdrażniona, zdenerwowana, gdy nie mogę się skoncentrować, bo czuję rodzaj ucisku, to… wykonuję uttana-asanę. Długo w niej trwam na prostych plecach schodząc coraz głębiej. Schodzi napięcie z mięśni ud, mięśni pośladkowych, prostownika grzbietu…

Poznałam różne style jogi…

… i za wszystkie jestem wdzięczna: Iyengar, hathajoga, yin joga, i mój wymysł drążek-joga 😊 – ćwiczenia na profesjonalnym drążku stały się dla mnie prawie codzienną praktyką (5 razy na tydzień bywałam na siłowni), pojawił się taniec smoka oraz ashtanga joga, która stała się dla mnie fascynacją. Tyle w temacie asan, czy też jogi posturalnej. Joga to oczywiście nie tylko asany. Joga styl życia, filozofia, sztuka życia o podstawie etycznej (jamy i nijamy) oraz dyscyplina cielesno-oddechowa przenosząca w silne stany koncentracyjno-medytacyjne. Joga to sposób istnienia w świecie i czynienie tego świata lepszym dla istot go zamieszkujących.

Czego uczy mnie mata?

Są dni gorsze i lepsze, gdy mamy zły humor, jesteśmy zmęczeni, wszystko jest nie tak – ale to nic, bo nie ma to znaczenia. Ważna jest regularność, coś w rodzaju uporu i poddanie się temu momentowi tu-i-teraz. Asana to nie zawody gimnastyczne, to oddech i coraz głębsze schodzenie w… błogość. Sthira-sukham asanam – asana ma być stała (pewna/utwierdzona/niechwiejna) i szczęśliwa/wygodna we właściwej przestrzeni – tak uczy Patańdźali, tak uczy mnie mata. Pamiętajcie – nikt Was nie rozumie tak, jak rozumie Was mata. 😊😋

Asany… kiedy pojawiły się w jodze

Asany nie od zawsze były w jodze praktykowane. Jeśli bliżej przyjrzeć się historii filozofii jogi, joga-darśanie, to asany początkowo nie były wzmiankowane. Ich różnorodność natomiast jest tworem późnym, bo pojawiającym się wraz z rozkwitem tradycji hathajogi*. Literatura starożytna powstająca u początku naszej ery wspomina asany, ale rozumie je jako pozycje siedzące, mające służyć medytacji, dhjanie. Zresztą termin „āsana” pochodzi o sanskryckiego pierwiastka czasownikowego „ās”, czyli siedzieć. Najstarsza (chyba) definicja jogi obecna w Maitrjupaniszadzie VI,18 asan w ogóle nie wymienia. 

tea-plantation

Zgodnie z Maitrjupaniszadą VI,18, datowaną na pierwsze wieki przed naszą erą, zasady jogi są następujące:
.
🔥dyscyplina oddechowa (prāṇāyāma),
🔥panowanie nad zmysłami (pratyāhāra),
🔥medytacja (dhyāna),
🔥koncentracja (dhāraṇā),
🔥właściwy pogląd (tarka),
🔥wchłonięcie medytacyjne (samādhi).
Oto jest sześć stopni zwanych jogą.
.
Jaką mądrość skrywają w sobie asany poza inteligencją ciała?

Nazwy nie pochodzą tylko od podobieństwa do zwierząt czy figur, często niosą w sobie jakiś przekaz mądrościowy, przywołując opowieść mitologiczną, co jest szczególnie widoczne w asanach mędrców (marići-asana, wasisztha-asana…) i stworów (garuda-asana, hanumana-asana…). By omawiać asany, najpierw trzeba dokonać wstępnego podziału na: asany współczesne (gimnastyczne) oraz asany historyczne (Patańdźali i hathajoga). Kiedyś bowiem asany były tym, czym są z nazwy – siedziskiem utworzonym z ciała i przeznaczonym do: medytacji, pranajamy, mantrowania, a od czasów hathajogi stały się narzędziem zmiany ciała, czasem o terapeutycznych właściwościach (James Mallinson, Roots of Yoga, 2017). Dopiero wiek XX przyniósł wzrost ich liczby… w wieku XXI obserwuje dalszy rozwój asan – albo powstają nowe, albo pojawiają się modyfikacje już obecnych. Daniel Lacerda w 2015 opublikował przewodnik 2,100 Asanas: The Complete Yoga Positions (gorąco polecam).

asanaAsany w literaturze jogicznej
Proces wyłaniania się asan z pozycji siedzących do coraz bardziej złożonych oraz, co jest istotne, układania ich w sekwencje, jest złożony, a badania nad manuskryptami hathajogi ciągle trwają. Tutaj ograniczam się jedynie do trzech przykładów zaczerpniętych – pierwszy z tradycji Patańdźalego (pierwsze wieki po naszej erze, przeważnie II w.) oraz dwa kolejne z hathajogi (około wieku XV):
.
🎋 Patańdźalijogaśastra 2,46
– sutra: asana [jest] stała i wygodna (sthīra-sukham-āsanam) – i tyle
– bhaszja (komentarz) podaje następujące asany:
padma, bhadra, wira, swastika, danda, sopaśraja, paryanka, krauńćaniszadana, hastiniszadana, usztraniszadana.
.
🎋 Hathajogapradipika 1,19-1,54
Pojawia się 15 asan, w tym 4 asany należą do Śiwy – tak są szlachetne:
swastika, gomukha, wira, kurma, kukkuta, uttanakurma, dhanu, matsjendra, paścimatana, majura; siddha, padma, sinha, bhadra
.
🎋 Gherandasanhita 2,3-2,32
W tym świecie istnieją 84 asany, ale 32 przeznaczonych zostało dla ludzi, a są to:
siddha, padma, bhadra, mukta, wadźra, swastika, sinha, gomukha, dhanu, wina, mryta, gupta, matsjendra, goraksza, paśćimottana, uttkata, sankata, majura, kukkuta, kurma, uttana-manduka, uttana-kurma, wriksza, sanduka, garuda, wrisza, salabha, makara, usztra, bhudźanga, joga.
.
Asana nie jest figurą gimnastyczną…
… nie służy sama sobie i nie jest celem jogi. Asana służy koncentracji, odblokowaniu napięć, wzmocnieniu siły ciała i ducha. Niekiedy staje się medytacją samą w sobie… Warto o tym pamiętać, gdy wchodzimy na matę, a gdy z niej schodzimy warto wnieść ten stan ducha – wzbudzony praktyką asan – w dalsze czynności dnia.

Literatura:
🎋J. BIRCH, Unpublished Manuscript Evidence for the Practice of Numerous Āsanas in the 17-18th Centuries, at the „Yoga in Transformation” International Conference, University of Vienna, 19-21/09/2013.
🎋J. BIRCH, „The Proliferation of the Āsanas’s n Late-Medieval Yoga Texts”, Yoga in Transformation. Historical and Contemporary Perspectives, Vienna University Press, 2018, pp. 103-179.
🎋N.E. SJOMAN, The Yoga Tradition of the Mysore Palace, Abhinav Publications, 1999.
🎋A. van der KOOIJ, A. KAIVALYA, Myths of the Asanas, Mandala Publishing, 2011.

* Zgodnie z zasadami gramatycznymi sanskrytu „hathajoga” piszemy łącznie – haṭhayoga (हठयोग). Czytamy razem z „h” w „tha”, bez tego „h” bowiem zamiast „jogi siły/mocy/potęgi/wysiłku”, mamy „zabitą/pobitą/umęczoną jogę”, a przecież nie o to chodzi. 🔥

 

Trening ciała i umysłu poprzez jogę

Każdy z nas oczywiście w mniejszym lub większym stopniu zgadza się ze zdaniem, że joga to nie tylko asany (ćwiczenia), ale także: 🔥 pranajama (dyscyplina oddechowa) 🔥 medytacja 🔥 specyficzna postawa życiowa (etyka, dieta, życzliwa obecność w świecie i wystrzeganie się wielu złych zachowań: kłamstwa, pozoranctwa, głupoty, wykorzystywania innych, złodziejstwa, negatywnych emocje i słów) – tout court joga to sztuka życia wyrażana od starożytności w filozoficznych pismach indyjskich. Dla mnie  joga jest joga-darśaną, czyli filozofią, do której kluczem jest sanskryt, ale… uwielbiam tę jej część, która dotyczy dbałości o nasze ciało pod względem jego sprawności: wytrzymałości, motoryki, siły i gibkości (fleksybilności). Nie nazwę jogi sportem (choć bardzo go szanuję), ale ćwiczenia asan (złączone z pranajamą) nazwę treningiem, a nawet neurotreningiem.

kailash

Neurotrening jogą w dwóch podejściach

Neurotrening jogą angażuje bowiem całość naszej struktury psycho-biologicznej: strukturę mięśniowo-powięziową oraz świadomość-uważność przy użyciu oddechu oraz medytacyjnego wyciszania. Możliwe są dwa podstawowe podejścia treningowe.

🔥 W pierwszym podejściu oddech angażujemy w trakcie praktyki na macie: odpowiednio kontrolując oddech (wdech-wydech), wchodzimy w asany, utrzymujemy je i przechodzimy do kolejnych, wszystko pod kontrolą uważności – świadomej kontroli ruchów i oddechu. Tu nie odbywa się nic z przymusu – ponieważ tak każe instruktor lub ponieważ osoby z boku „robią lepiej”. Tutaj jesteśmy tylko my: nasze ciało, mądrość, spokojne przechodzenie z jednego ruchu w drugi. Jeśli chodzi o mnie, to nie zawsze wykonuję dynamiczne układy (np. powitania słońca) w takim rytmie, jaki proponuje osoba prowadząca zajęcia, czasem wolniej, czasem szybciej „płynę”. I to właśnie o to chodzi – naturalne, swobodne, dbające o nasze ciało i poczucie swobody i satysfakcji płynięcie.

🔥 W drugim podejściu nie kończymy praktyki, schodząc z maty, lecz przenosimy trening w inną przestrzeń. W ten sposób mamy do czynienia z neurotreningiem: wyznaczamy czas na rano lub wieczór (czy jakąkolwiek dogodną dla nas porę), by zasiąść w wygodnej pozycji i pogrążyć się medytacji (dhjanie), połączonej z pranajamą. Technik pranajamy jest wiele i trudno zalecić jedną dobrą sekwencję.

lis

Moja pranajama otwierająca medytację – propozycja techniki

🔥 Zaczynam od naturalnego uspokojenia oddechu, przez ok. 2 minuty. Potem wykonuję intensywną nadi śodhanę – naprzemienne czyszczenie dziurek nosa poprzez zatkanie palcem przeciwnej dziurki do tej czyszczonej. 😃

🔥 Potem wykonuję sekwencję wdech-zatrzymanie-wydech-zatrzymanie w proporcji 1:4:2:1 (dla przykładu: 8 sekund wdech, 32 sekundy zatrzymanie, 16 sekund wydech, 8 sekund zatrzymanie; można tę proporcję zmniejszyć o połowę: 4 sekundy wdech – 16 sekund wstrzymanie – 8 sekund wydech – 4 sekundy zatrzymanie, itp.) powtarzane 18 razy (pomyślą indyjska liczba).

🔥 Następnie przechodzę czynności oczyszczającej umysł, czyli do (pranajamy) kapalabhati (50-100 razy), a potem do pranajamy bhastrika (8-18 razy).

🔥 I zatrzymuję się w stanie błogości, który naturalnie wyłonił się z meandrów świadomości… tutaj zaczyna się medytacja. Nie ma ustalonego czasu w niej trwania.

I teraz, naładowawszy baterię mego umysłu, mogę wracać do życia – pracy, siłowni i… 🥰

🔥 🔥 🔥  

Medytacja w czystej świadomości

ocean

Czasem zastanawiam się, co jeśli nasze życie, nasz stan świadomości, jest czymś jakby treningiem, czymś w rodzaju czasowego wchodzenia na matę? Odcinamy się od nieskończoności, od naszej – powiedzmy – esencji (czystej świadomości), i wchodzimy na pewien czas na ograniczony przestrzennie teren. Nie myślimy już o tym, co jest poza nim. Działamy zgodnie z tym, co aktualnie mamy do zrobienia. Wykonujemy z pozoru bezsensowne ruchy (asany i przejścia między nimi), świadomie odcinając świadomość od dnia codziennego, pracy, obowiązków i marzeń. Godzina mija, a my wracamy do życia, ale jacyś tacy inni…

Efemeryczność świadomości

Podobnie rzecz wygląda z naszym życiem – na pewien okres czasu (ok. 100 lat), na określonej przestrzeni (Ziemia, szerzej Droga Mleczna, jeszcze szerzej czasoprzestrzeń postrzegana zmysłowo), zapominając o potencjalnym źródle naszego pochodzenia, wypełniamy zadania z punktu widzenia wieczności zbyteczne. W oczach wieczności konsumpcjonizm jest nieważny, nasze codzienne walki w pracy również zdają się nieistotne. To, co teraz robimy, zaraz przestanie istnieć, podobnie przyjemności, radości i smutki. A jednak do czegoś ta efemeryczność naszego istnienia jest potrzebna… na macie.

Uświadamiająca moc efemeryczności (na macie)

Doznanie przyjemności wywołane pięknym zapachem, Matka Natura, spacer w parku malowanym kolorami jesieni, zapach liści, promienie słońca przebijające się przez chmury, smak jedzenia, film, katharsis wywołane muzyką, magiczne rozmowy, pisanie, malowanie, taniec, dzieci, miłość, filozofia… z punktu widzenia wieczności są nicością. Ale wieczność nie jest odizolowanym bytem, nicość (pustość) w medytacji jest ważna, nasza wieczność przejawia się poprzez przemijalność ulotnych, efemerycznych momentów zanurzonych w czasoprzestrzeni wyboru. Nie nazwę tego świata terenem walki dobra ze złem, terenem przyjemności i cierpienia, depresji i satysfakcji. Postrzegam nasz wszechświat jako czasoprzestrzeń wyborów, czasoprzestrzeń fenomenalizacji wieczności w efemerycznych momentach, takich jak: myśli, oddechy, doznania, ruchy ciała, uderzenia serca – czynności podlegające naszej kontroli, jak i te, które wymykają się jej, tak w naszym intymnym świecie wewnętrznym (naszej psychice), jak i otoczeniu (ciało, natura, społeczeństwo, a szerzej: kultura i cywilizacja).

Droga Mleczna i góry

To jest jak przechodzenie z pozycji do pozycji na macie, wdech-wydech lub wdech-zatrzymanie-wydech(-zatrzymanie), czasem wysiłek walki z oporem cielesnym, czasem przyjemność trwania w asanę i przebywania w niej… Za chwilę to i tak nie będzie mieć znaczenia, ale w tym teraz momencie jest bardzo ważne. I czy rzeczywiście to znaczenie zaraz utraci? Nie… Bez tego nas nie ma, nie takich, jakimi się czujemy – na macie tworzymy siebie poprzez całościowy proces autoanalizy i doświadczania siebie takimi, jakimi jesteśmy na danym etapie naszego życia. Doświadczamy naszych blokad (anatomicznych i emocjonalnych), wprowadzamy w nie oddech (dajemy przestrzeń), uwalniamy ich zablokowaną energię, doświadczamy tego, co kryło się „za” blokadą. Wydarzenia może i są nieważne, ale proces doświadczania jest konstytutywny.

Jak trafnie zauważył Tomasz Stawiszyński (Nauka o nieistnieniu ja):

Medytacja, a zarazem w każdym razie regularna, uważna obserwacja wszystkich myśli, emocji i postrzeżeń, które pojawiają się w umyśle, prędzej czy później pozwala takiej świadomości bezpośrednio doświadczyć.

Medytacja w czystej świadomości

Efemeryczność naszego istnienia może wydawać się czymś przygnębiającym, ale jeśli poddać ją głębszemu namysłowi, to ukazuje nam swoje drugie oblicze. Częste są przecież doświadczenia medytacyjne, gdy czujemy się – w pewien sposób – wolni od naszego „ja”, czujemy się kimś jakby-z-boku, obserwatorem, czystym doznaniem, które nie identyfikuje się już z wydarzeniami codzienności. I sam powrót z medytacji do codzienności jest niejako doznaniem przebudzenia, olśnienia. Wracamy inny, szczęśliwsi, naładowani nową mocą i energią do życia. Wracając do artykułu Tomasza Stawiszyńskiego czytamy, iż:

nasze osobowe „ja” jest swoistym… złudzeniem. Czy raczej – jak mówił mi rok temu wybitny amerykański filozof Daniel Dennett w wywiadzie opublikowanym na stronie internetowej „Przekroju” – czymś na kształt komputerowego interfejsu użytkownika. Na ekranach laptopów widzimy wprawdzie rozmaite ikony i narzędzia, ale wiemy zarazem, że jest to wyłącznie produkt aktywności różnych podzespołów. I że tak naprawdę żaden folder – w takiej postaci, w jakiej się nam jawi, nie istnieje. 

Otóż podobnie rzecz się ma z naszym indywidualnym „ja”, które choć wydaje się czymś najintymniejszym i najbardziej realnym spośród tego, co nam dostępne – w gruncie rzeczy jest tylko wypadkową bardzo wielu procesów rozgrywających się w różnych obszarach mózgu. Tłem, na którym i dzięki któremu może pojawić się ono jako osobna struktura, jest czysta, niedualna, czyli pozbawiona podziału na podmiot i przedmiot, obserwatora i obserwującego, świadomość. (…) 

Coś w tym jest – nasza czysta świadomość, czyli doświadczenie bliżej niedefiniowanej metafizycznej wolności i szczęścia, wyłania się, przebija przez luki kurczowego trzymaniu się swoich pragnień, utożsamień, smutków, dążeń. Warto na chwilę puścić siebie i zanurzyć się w doświadczeniu medytacyjnym. Już 30 minut rano i 30 minut medytacji wystarcza. Medytacja nie tylko nas oczyszcza, ale i naładowuje energetycznie. 

Regularna praktyka asan wymaga medytacji

yoga-1971545_1920

Już 25-minutowa praktyka hathajogi i medytacji uważnościowej poprawia aktywność mózgu i podnosi poziom energii organizmu, zgodnie z badaniami opublikowanymi w 2017 przez Uniwersytet w Waterloo (Ontario).

31 kobiet w przedziale wieku 18-48 lat, rekrutowanych przez ogłoszenia umieszczane w szkołach jogi, kawiarniach i kampusie uniwersyteckim, posiadających doświadczenie w praktyce jogi od 4 miesięcy do 5 lat, wzięło udział w badaniu na Uniwersytecie w Waterloo. [1] Badanie nad połączeniem praktyki hathajogi z praktyką medytacji (np. mindfulness) zostało podjęte ze względu na dotychczasowe obiecujące rezultaty poprzednich badań, w których joga i medytacja wykazały duży potencjał poprawy funkcji poznawczych (uwaga, pamięć i funkcje wykonawcze). Funkcje wykonawcze są zbiorem zdolności pozwalających na autoregulację emocji, myśli i zachowania, często wymagających mentalnej elastyczności i dobrej kontroli emocjonalnej. [2]

Badani praktykujący hathajogę w połączeniu z medytacją wykonywali kontrolowaną praktykę w następujący sposób [3]:

  1. medytacja mindfulness przez 9 początkowych minut (nieoceniająca obserwacja, koncentracja na oddechu, obserwacja emocji, obserwacja myśli, obserwacja ciała)
  2. hathajoga od 9 do 25 minuty (z zaznaczeniem, iż badani mają unikać nadmiernego wysiłku i niewygody w asanach: kot, powitania słońca A podwójnie wykonane, powitania słońca B, wojownik II, drzewo, mostek, skręt, śawasana)
Wyniki badań

Zgodnie z wynikiem badań, 25-minutowa praktyka hathajogi wpływa korzystnie na wzrost koncentracji i redukuje proces tzw. szumu informacyjnego. Mózg uczy się koncentrować uwagę na jednym zadaniu, nie reagując na rozpraszające bodźce. Ponadto spowodowane hathajogą wzrost poziomu endorfin i wzmożony przepływ krwi do mózgu wpływają korzystnie na podniesienie ogólnego poziomu energii, skoro nie jest ona wydatkowana na zbędne aktywności (np. towarzyszące nam na codzień rozproszenie uwagi).

avenue.jpg

Hathajoga

Joga jest starożytną indyjską praktyką, nakierowaną na utrzymywanie uważności ciało-umysł w celu urzeczywistnienia wyższych stanów świadomości. [4] Hathajoga jest najczęściej ćwiczonym stylem jogi, łączy w sobie świadome wchodzenie i utrzymywanie asany, praktyki oddechowe oraz medytację. [5] Oprócz hathajogi popularne są obecnie style ashtanga jogi, jogi Iyengara, winjasy i Śivanandy. Problem z hathą jest jednak taki, że właściwie oznaczać może wszystko, a przez to może być nauczana przez zupełnie do tego nieprzygotowane osoby. Historycznie nazwa „hathajoga” odnosi się do nowożytnej postaci jogi spisywanej od XV wieku, kładącej nacisk na integrację asan z pranajamą, mudrami, bandhami i technikami oczyszczającymi, krijami. Literatura hathajogi zwie ją dopełnieniem radźajogi, jogi królewskiej, obecnej w Jogasutrach Patańdźalego (ok. II w.). Obecnie jednak mało który hathajogin odwołuje się do wykładu nauk obecnego w Hathajogapradipice Swatmaramy i Gherandasanhicie. Często taki samozwańczy hathajogin wypracowuje sobie pewien zestaw asan i przejść między nimi, by następnie nazwać ten zestaw ćwiczeń hathajogą. Nie ma nic złego w samodzielnym konstruowaniu praktyki jogicznej, w Indiach jest podobnie, ale w ojczyźnie jogi to nie asany uchodzą za jogę. Tradycyjnie joga to połączenie praktyki cielesnej z oddechową i medytacyjną w celu uwolnienia zablokowanej wewnętrznej energii mentalno-emocjonalnej, uwolnienia blokad cielesnych (skurczy) i wprowadzenia harmonii do ducha/serca jogina. Zestaw opracowanych ćwiczeń bez zrozumienia filozoficznej głębi przesłania jogi oraz bez regularnej praktyki medytacji jest tylko kolejną postacią gimnastyki. Regularna praktyka jest dosłownie taka – codzienna.

Nie jestem jednak pewna, czy 25 minut połączonej praktyki jogi i medytacji jest wystarczające, by poczuć się lepiej na ciele i umyśle. Według mnie godzina stanowi minimum, bo dopiero po kilkunastu minutach ciało się otwiera, umysł koncentruje, serce nabiera ochoty na praktykę. Najlepiej jeśli ta godzina jest wygospodarowana codziennie, bo wtedy energia się oczyszcza, umysł łagodnieje (uspokaja się), a ciało – zwłaszcza na poziomie powięziowym – zaczyna reagować. Oczywiście nie zawsze mamy godzinę w ciągu dnia, ale warto czasem specjalnie tak zaplanować weekend (czy inny czas wolny), by przeznaczyć godzinę na medytację. To działa – nasz mózg, ba! – całe nasze ciało, pokocha nas za ten czas sam na sam z naszą uwagą. 🥰

Medytacja

Medytacja staje się coraz popularniejszym narzędziem uspokajania siebie [6]. Można ją zdefiniować jako trening mentalny, w którym narzędziem jest uważna regulacja emocji poprzez koncentrację uwagi na wybranym przedmiocie (intencji, zewnętrznym lub wewnętrznym krajobrazie itp.). [7] Medytacja mindfulness ogniskuje się przede wszystkim na nieoceniającej obserwacji aktualnych myśli, emocji i doznań cielesnych, co wykształca otwartość oraz akceptację. [8] Generuje wdzięczność i zdolność szybkiej adaptacji do zmieniających się warunków. Pusty umysł i puste ręce złożone w geście medytacyjnej otwartości i współczucia stwarzają przestrzeń, oczyszczają ducha, dodają ciału siły…

meditation


1. Yoga, meditation improve brain function and energy levels, study shows (tutaj) na bazie: Luu Kimberley, Hall Peter A., “Examining the Acute Effects of Hatha Yoga and Mindulness Meditation on Executive Function and Mood”, Mindfulness 8/2017, pp. 873-880. (tutaj)

2. Miyake A. and Friedman N.P. et al., “The unity and diversity of executive functions and their contributons to complex frontal lobe task: a latent variable analysis”, Cognitive Psychology, 41/2012, pp. 49-100; Luu K. and Hall P.A., “Hatha yoga and executive function: a systematic review”, Journal of Alternative and Complementary Medicine, 22/2016, pp. 125-133; Chiesa A. et al., “Does mindfulness training iprove cognitive abilitie? A systematic review of neuropsychological findings”, Clinical Psychology Review, 31/2011, pp. 449-464.

3. Luu K., Hall P., Examining the Acute Effects of Hatha Yoga and Mindulness…, p. 875.

4. Bryant E.F., The Yogasutras of Patañjali: a new edition, translation, and commentary, North Point Press, New York 2009.

5. Swami Muktubodhananda, Hatha Yoga Pradipika, Sri Satguru Publications, New Delhi 2012.

6. Clarke H. et al., “Trends in the use of complementary health approaches among adults”, National health Statistic Reports, 79/2015, pp. 1-15.

7. Raffone A. and Srinivasan N., “The exploration of meditation in the neuroscience of attention and consciousness”, Cognitive Processing, 11/2010, pp. 1-7; Tang Y. et al., “The neuroscience of mindfulness meditation”, Nature Review Neuroscience, 16/2015, pp. 213-225.

8. Bishop S.R. et al., “Mindfulness: a proposed operational definition”, Clinical Psychology: Science and Practice, 11/2004, pp. 230-241.

Joga jako przykład terapii komplementarnej

Chociaż u swego początku, sięgającego indyjskiej starożytności, joga nie była sztuką lecznictwa, będąc nakierowana na uśmierzenie cierpienia w jego absolutnym wymiarze (wyzwolenie ze świata przemijania), to z biegiem wielowiekowej praktyki zaczęła nabierać walorów terapii leczniczej. Obecnie zaliczana jest do grupy metod tzw. medycyny komplementarnej, poddającej się badaniom naukowym, towarzysząc tym samym terapiom medycyny konwencjonalnej.

61121155_342967856403229_6223669132462653440_n

Terapie niekonwencjonalne

Joga wchodzi w skład tzw. terapii niekonwencjonanych, stosowanych obok albo zamiast standardowego leczenia medycznego, opartego na badaniach naukowych (ang. evidence-based medicine). Coraz więcej popularności zdobywa podział lecznictwa na kategorie [1]:

Medycyna komplementarna (ang. Complementary Medicine): wspomaga konwencjonalne i tradycyjne, tj. naukowo sprawdzalne, metody leczenia; bardzo dobrym przykładem medycyny komplementarnej są wszelkie interwencje nakierowane na leczenie schorzeń stawów i kręgosłupa poprzez metodę MBI’s (wpływ umysł-ciało [4]), w których nie stosuje się środków przeciwbólowych, a jeśli już to jako środki pomocnicze; w jej ramach prowadzone są badania medyczne nad wpływem danej metody (np. jogi) na zdrowie, a przez to medycyna komplementarna nie jest tym samym, co medycyna alternatywna – i to jest istotna różnica!

Medycyna alternatywna (ang. Alternative Medicine) stosowana jest zamiast konwencjonalnego leczenia medycznego, tj. medycyny tradycyjnej. Jest niesprawdzalna w ramach badań naukowych, z tego względu należy do niej podchodzić z ostrożnością, bo czym innym są metody komplementarne (np. joga czy tai chi), a czym innym metody zastępcze, w żaden sposób nieweryfikowalne.

Medycyna integracyjna (funkcjonalna) (ang. Integrative Medicine): podejście integrujące medycynę konwencjonalną (tradycyjną) z komplementarną; często zwana medycyną holistyczną, a nawet wschodnią – metody terapii oparte są na założeniu, że umysł i ciało wzajemnie na siebie oddziałują, a leczenie obejmuje całość struktury ludzkiej, a nie tylko chory organ.

CAM (ang. Complementary & Alternative Medicine)

Zgodnie z informacjami podawanymi przez National Cancer Institute (USA) [1] oraz National Center for Complementary and Integrative Health (USA) różnorodność leczniczych terapii została podzielona na pięć metod wliczanych w ramy komplementarnej i alternatywnej medycyny (ang. CAM) [2]: 1. joga (tutaj rozumiana wąsko: jako rozciąganie i ćwiczenia posturalne przy uwadze nakierowanej na oddech); 2. medytacja (koncentracja uwagi na oddechu i powtarzaniu słów/formuł w celu wyciszenia umysłu); 3. biofeedback; 4. hipnoza (stan zrelaksowanej i skoncentrowanej uwagi na danej myśli, wrażeniu czy uczuciu); 5. wyobraźnia/twórcza ekspresja (ang. creative outlets), np. sztuka, taniec i muzyka.

Praktyki CAM oparte są na:

  • biologicznych substancjach, takich jak: witaminy, zioła, aromaty, przyprawy,
  • narzędziach terapeutycznych, np. rytuały parzenia herbaty, specjalna dieta,
  • cielesnych praktykach: masaż, refleksologia i akupunktura itp.
  • tzw. „medycynie energetycznej”: tai chi, reiki itp.

Przykładem medycyny naturalnej jest medycyna chińska i medycyna indyjska, ajurweda. Indyjskie Ministerstwo Zdrowia AYUSH (Ayurveda, Yoga & Naturopathy, Unani, Siddha and Homeopathy) obok ajurwedy wymienia inne rdzenne medycyny naturalne [3]: unani – arabską sztukę leczenia, siddhę – tamilską medycynę, tj. bazującą na naturalnym leczeniu powstających na południu Indii, oraz rigpę – tybetańską medycynę. Obok specyficznej farmakologii, chirurgii, wiedzy anatomicznej itp. stosowane są tutaj także pewne metody podobne szamańskiemu podejściu, o czym należy wiedzieć, poddając się ich działaniu.

67522340_645374465941024_5930526353106403328_n

MBI’s jako podrodzaj medycyny komplementarnej

Chociaż MBI’s (ang. mind-body interventions, oddziaływania umysł-ciało [4]) wpisywane są w szeroki kontekst CAM, przynajmniej ze względu na jogę w ostatnich latach coraz częściej poddawaną badaniom medycznym ja skłaniam się ku zaliczeniu MBI’s do medycyny komplementarnej, przy wyłączeniu alternatywnej. Jogę rozumiem tutaj kompleksowo [5], tj. jako całość praktyki mentalno-cielesnej (metody koncentracji, relaksacji, medytacji, oddechowe oraz pozycje cielesne, tj. asany), bazującej na tekstach indyjskiej literatury jogicznej, spisanych w sanskrycie, oraz intersubiektywnych metodach praktyki na poziomie ciało-umysł, poddających się mierzalnym badaniom.

Zgodnie z badaniami opublikowanymi we Frontiers in Human Neuroscience w 2017 roku [6] praktyka jogi (w metodzie Isha Yoga [7]) przyniosła zmiany w postaci:

  • podniesienia poziomu BDNF i CAR (kortyzolowa odpowiedź na przebudzenie, część osi HPA, tj. oś podwzgórze-przysadka-nadnercza [4]), co sugeruje obniżony poziom stresu i większą rezyliencję,
  • podniesienia cytokiny interleukiny-10
  • spadek prozapalnej interleukiny-12
  • jak zaznaczają naukowcy, wbrew początkowym oczekiwaniom podniósł się także poziom: interleukin IL-1β, IL-6, IL-8, interferonu gamma oraz czynnika martwicy nowotworów TNF-α.

3-miesięczne odosobnienie 38 badanych, w którego skład wchodziły praktyki posturalne, medytacja „Shoonya”, mantry, kontrola oddechu oraz dieta wegetariańska, przyczyniło się do spadku indywidualnie odczuwanego poczuciu lęku i depresji. „Medytacja pustki” (skr. śunjata), a dokładniej „pusta medytacja” (skr. śunja), stosowana w Instytucie Isha, jest praktyką polegającą na utrzymywaniu świadomości-uważności nakierowanej na nie-czynienie. Polega ona na pozostawieniu umysłu w stanie nielgnięcia ku żadnemu obiektowi uwagi, pozwoleniu myślom i emocjom swobodnie przepływać, aż po moment zwolnienia aktywności mentalno-emocjonalnej, która w końcowej fazie przeradza się w stan spokoju i nieruchomości.

O ile badania te dobrze rokują, to z uwagi na to, iż zostały przeprowadzone w sterylnych warunkach (odosobnienie) i zgodnie z jedynie jedną metodą jogiczną (opracowaną przez Instytut Isha), wymagają sprawdzenia ich w ramach innej metody, a także w warunkach normalnej aktywności codziennej. Warto bowiem zauważyć, iż:

Joga jest starożytną tradycją i uwagą skierowaną na fizyczne pozycje, techniki oddechowe, relaksację i medytację, i jako taka może być postrzegana jako zapowiedź podejścia biopsychologicznego. (5) (…) [Na przykład] Ból kręgosłupa ma złożone podłoże: biologiczne, psychologiczne i społeczne, co określa przyczynę, objawy i sposób terapii.

– Josephine Key Freedom to Move Movement (2018: 5 i 12) [8]

Co za tym idzie, joga z powodzeniem może być stosowana w codziennych sytuacjach stresu i pobudzenia, a nie jedynie podczas odosobnienia:

Badania sugerują, iż w czasie praktyki jogi informacja wysyłana z ciała do mózgu poprzez nerw błędny, wywołując neurologiczne zmiany, skutkujące stanem relaksacji/odprężenia, co [w perspektywie regularnej praktyki] wzmacnia dobre samopoczucie [9]. Na tej podstawie można wnioskować, iż joga redukuje aktywność współczulnego układu nerwowego, a przez to praktykujący może nawiązać głębsze relacje społeczne.

Heather Mason, Kelly Birch (ed.) Yoga for Mental Health (2018: 15) [10]

Początkowo joga nie była nakierowana na prozdrowotne cele, aczkolwiek Jogasutry 1,30-32 niewydolność cielesną i choroby uznają za przeszkody w duchowej praktyce, to dopiero literatura hatha jogi, powstająca od XIII wieku, zaczęła kłaść nacisk na terapeutyczny wpływ jogi (Hathajogapradipika 2,13):

Asana, stanowiąc wstęp do praktyki hathy, prowadzi do zdrowia, stałości oraz jasności ciała.

Dopiero na początku XX wieku nastąpiło usystematyzowanie asan i technik oddechowych, stanowiące wstępny projekt jogi jako sztuki uzdrawiania i dobrego samopoczucia. Pionierami prób badań medycznych nad jogą są Swami Kuvalayananda oraz Shri Yogendra. Jednak to wraz z osobą Krishnamacharyi i jego uczniów (T.K.V. Desikachar, B.K.S. Iyengar, P. Jois i Indra Devi) prozdrowotna praktyka jogi została wstępnie opracowana i dostosowana do wymogów współczesności. Swami Sivananda i jego uczniowie (Vishnudevananda i Satyananda) zaproponowali swoje podejście do jogi (określające właściwe ćwiczenia, oddech, relaksację, dietę i medytację), nadal podkreślając dobroczynny wpływ jogi na zdrowie biologiczne oraz dobre samopoczucie.

Post scriptum: Trening umysłu

Na koniec warto przytoczyć fragment rozmowy między J. Św. Dalajlamą XIV a Howardem Cutlerem dotyczący niezwykłej praktyki mentalnej. Co prawda nie padają tutaj słowa o jodze, lecz pojawia się metoda stosowana w niektórych szczegółowych technikach przetwarzania doświadczenia emocjonalnego:

W tym przypadku trudności można postrzegać jako przeszkody, które pojawiają się w naszym życiu. A w sensie stoją one w opozycji do naszych wysiłków mających na celu osiągnięcie pomyślności, uzyskania źródeł szczęścia i zadowolenia. To ta opozycja kształtuje naszą siłę, a prawo opozycji stanowi część świata natury. Na przykład, jeśli chcemy mieć silniejsze ciało, większe mięśnie, potrzebny jest opór – przeciwna siła. Wcześniej mówiliśmy o tym, że przeciwstawne siły są konieczne dla utrzymania równowagi w organizmie. (…)

Przypomina mi to duchową zasadę tybetańskiej tradycji, ogólnie znaną pod nazwą lodziong, czyli „trening umysłu”. Zgodnie z tym poglądem bardziej zaawansowani praktykujący duchową ścieżkę nie tylko potrafią przetrwać przeciwności, ale wręcz twórczo przekształcić je w możliwości. (…)

Kluczowe jest tutaj znowu przyjęcie szerszej perspektywy. Tak więc na przykład jeżeli cierpimy na jakąś chorobę, zamiast mieć poczucie przytłoczenia i zniechęcenia, zamiast zastanawiać się „Dlaczego ja?”, możemy to wykorzystać jako podstawę głębszego docenienia wszystkich tych rzeczy, które są dla nas w życiu najcenniejsze i najbardziej drogie. Wówczas trudne doświadczenie może nas otworzyć na prawdziwą możliwość rozpoznania, co jest naprawdę ważne w życiu. [11]

I to jest właśnie clou praktyki jogi – rozpoznanie (skr. wiwekakhjati), tj. wiedza wyzwalająca (skr. dżniana), otwierająca bramy do najszerszej perspektywy doświadczania świata, zanurzenia w błogości…

Więcej:

  1. Oddziaływanie umysł-ciało (MBIs) na poziomie komórkowym
  2. Pierwsze medyczne wzmianki o jodze w Polsce
  3. Joga terapeutyczna o profilu medycznym

________

Przypisy:

1. https://www.cancer.gov/publications/patient-education/thinking-about-cam

2. http://nccam.nih.gov/health

3. http://ayush.gov.in

4. https://ateliermysli.com/2019/07/29/oddzialywanie-umysl-cialo-mbis-na-poziomie-komorkowym/

5. Yoga: What You Need To Know: https://nccih.nih.gov/health/yoga/introduction.htm

6. Yoga and meditation improve mind-body health and stress resilience: https://www.sciencedaily.com/releases/2017/08/170822104855.htm; na bazie: B. Rael Cahn, Matthew S. Goodman, Christine T. Peterson, Raj Maturi, Paul J. Mills, “Yoga, Meditation and Mind-Body Health: Increased BDNF, Cortisol Awakening Response, and Altered Inflammatory Marker Expression after a 3-Month Yoga and Meditation Retreat”, Frontiers in Human Neuroscience, 2017: https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/28694775

7. http://www.ishayoga.org/

8.https://www.handspringpublishing.com/product/freedom-to-move-movement-therapy-for-spinal-pain-and-injuries/

9. R. Brown, P. Gerbarg, The Healing Power of the Breath, Simple Techniques to Reduce Stress and Anxiety, Enhance Concentration, and Balance Your Emotions, Shambala, 2012.

10. https://www.handspringpublishing.com/product/yoga-for-mental-health/

11. Jego Świątobliwość Dalajlama, Howard C. Cutler, Sztuka szczęścia w trudnych czasach, Rebis 2012, s. 272.

Joga jako forma neurotreningu

Często słyszymy, że dzięki jodze możemy poczuć się zrelaksowani i odprężeni, lecz czy rzeczywiście tak jest? Tak, ale wbrew pozorom nie dokonuje się to dzięki ćwiczeniom rozciągającym – te bowiem uaktywniają układ współczulny, wyzwalający stres. Dopiero relaksacja następująca po ćwiczeniu uruchamia układ przywspółczulny, odpowiadający za uczucie relaksu. Czy jednak nagły, krótkotrwały stres i napięcie wywołane aktywnością układu współczulnego niosą dla nas negatywne skutki? Nie, wprost przeciwnie, tym bardziej w trakcie praktyki jogi interakcja „stres ↔ odprężenie” jest pożądana i dobra.

mata

Dr Mithu Storoni, posiadająca doktorat w dziedzinie okulistyki na Uniwersytecie w Cambridge, obecnie zajmująca się badaniami między innymi nad stresem i wpływem jogi na działanie układu nerwowego podczas wywiadu radiowego (How to Stress Proof Your Body and Brain [1] zauważa, iż:

Nasze mózgi zdają się nieprzystosowane do radzenia sobie z prędkością i złożonością współczesnego świata. (…) Różnica między ostrym stresem a stresem chronicznym jest ogromna. Ostry i krótkotrwały [nagły] stres jest dla nas dobry – kortyzol pobudza, poszerza spektrum widzenia, aktywuje do działania.

Ze stresem chronicznym jest zupełnie inaczej. Zaburzając „ustawienia wyjściowe” autonomicznego układu nerwowego (układów: współczulnego i przywspółczulnego), wpływa destrukcyjnie na nasze zdolności poznawcze, percepcję, neuroplastyczność, rozregulowuje poziom kortyzolu i zegar biologiczny, powoduje stany zapalne, insulinooporność i ogólny spadek motywacji oraz samopoczucia. W swej książce Wolni od stresu. Jak nauka pomaga uodpornić się na stress (2019) [2] dr Mithu Storoni wyjaśnia tę różnicę.

Kora przedczołowa

Organem kierującym w naszym ciele jest kora przedczołowa, uważnie badająca każdą sytuację i budująca strategię, decydując o tym, na czym mamy skupić uwagę. Odpowiada za pamięć operacyjną i rozpoznawczą, funkcje poznawcze, takie ja planowanie czy choćby samokontrola. Poza aktualnie dostarczanymi dany zmysłowymi kora przedczołowa korzysta także z materiału zawartego w pamięci długotrwałej – z hipokampu.

Uczy się metodą prób i błędów (…) bez przerwy, próbując udoskonalić swoją inteligencję. To wszystko sprawia, że kora przedczołowa jest w stanie ciągłej, intensywnej pracy, tworzą się nowe sieci, zmieniają obecne oraz pojawiają się i znikają połączenia pomiędzy komórkami mózgu (synapsy). (…) Stopniowe zmiany siły i aktywności synaps nazywamy neuroplastycznością. [3]

Stres

W momencie stresu nasz mózg reaguje podwójnie [4]:

– zwiększa się działanie współczulne a spada przywspółczulne, kulminacja następuje, gdy zostaje uwolniona epinefryna (adrenalina): oddech przyspiesza, puls się zwiększa, podwyższa się czujność

– wskutek ciągu zdarzeń na osi podwzgórze–przysadka–nadnercza (ang. HPA: hypothalamic–pituitary–adrenal) następuje uwolnienie kortyzolu, hormony stresu.

(…) w samym mózgu obszar zwany ciałem sinawym zmienia swój układ wyładowań elektrycznych, co prowadzi do wydzielenia norepinefryny (noradrenaliny). Substancja rozchodzi się po różnych częściach mózgu, w tym także w korze przedczołowej i ciele migdałowatym, wpływając na nasze funkcje poznawcze i reaktywność emocjonalną. Podwzgórze wysyła przekaźnik zwany kortykoliberyną (CRH), która pobudza przysadkę mózgową do wydzielania hormonu adrenokortykotropowego (ACTH), a ten stymuluje nadnercza do uwalniania kortyzolu. [5]

Ciało migdałowate, dokonujące wstępnej selekcji informacji z otoczenia, wysyłające następnie sygnały do mózgu i odbierające odpowiedź od kory przedczołowej, i układ limbiczny łączą się w sieć, w której zachodzi reakcja stresowa. [6]

FB_cytaty_HIMAJO_08

Rezyliencja podczas praktyki jogi

Badania nad wpływem jogi i medytacji prowadzone na 38 osobach podczas 3-miesięcznej praktyki jogi (medytacja, praca z oddechem, koncentracja poprzez mantry, dieta wegetariańska, asany) wykazały między innymi wzrost odporności na stres, a dokładniej rezyliencję (biologiczną zdolność szybkiej adaptacji do nowych sytuacji, szczególnie powrotu do stanu wyjściowego po trudnym przeżyciu) wskutek kortyzolowej odpowiedzi na pobudzenie zachodzącej w HPA. [7]

Dr Ewa Ferensztajn wyjaśnia, iż:

kortyzolowa  odpowiedź  na  przebudzenie  (CAR – cortisol awakening  response),  opisująca  reaktywność  osi  stresowej.  Wartość  CAR  została  po  raz pierwszy opisana w 1995 roku (Pruessner i wsp. 1995) i dotyczy nagłego wzrostu (o 50-160% od poziomu  wyjściowego)  stężeń  kortyzolu  we  krwi,  w  ciągu  pierwszych  30  minut  po przebudzeniu. (…) Wartość  CAR  wykazuje  istotny  związek  z  zaburzeniami  psychicznymi  i somatycznymi.  Stwierdzono  podwyższone  wartości  CAR  u  osób  z  depresją  (Bhagwagari wsp.  2005),  u  pacjentów  z  ChAD  w  okresie  eutymii  (Deshauer  i  wsp.  2003),  w  grupie potomstwa osób z ChAD (Ellenboegen i wsp. 2004) i u kobiet z osobowością typu borderline (Lieb  i  wsp.  2004).  Obniżone  stężenia  CAR  wykazano  w  zespole  stresu  pourazowego, zespole przewlekłego zmęczenia, w zaburzeniach snu i przy przewlekłym bólu (Fries  i  wsp. 2009), natomiast zmienione wartości CAR obserwowano w związku z chorobami sercowo-naczyniowymi,  autoimmunologicznymi  oraz  alergicznymi  (Kudielka  i  Kirschbaum  2003). [8]

Stres psychospołeczny a samokontrola

Obecnie główną formą stresu w zurbanizowanym świecie jest stres psychospołeczny: trudne spotkanie w pracy, na ulicy, sprawa urzędowa, kłótnia, korek uliczny itp. [9] Gdy doświadczamy stresu psychospołecznego, mózg uruchamia szereg reakcji łańcuchowych opisanych powyżej [10]. Natomiast grzbietowo-boczna kora przedczołowa (ang. dlPFC: dorsolateral prefrontal cortex) odgrywa istotną rolę w procesie samoregulacji, która jest ważny składnikiem samokontroli. Długotrwały stres ma związek ze zmniejszoną dlPFC, co może zwiększać podatność na depresje. Na ratunek przychodzi… umiejętność odwracania uwagi od czynnika stresogennego i koncentracja uwagi na czymś innym – przyjemnym lub po prostu rozpraszającym.

Samokontrola jest jak mięsień. [12]

Podejmowanie wyzwań, które wymagają samodyscypliny, cierpliwości i dostosowania emocji, to świetny sposób na trening samoregulacji: nauka gry na nowym instrumencie, nauka nowej umiejętności, języka obcego czy sport. [13]

Istnieje teoria, że jest możliwe udoskonalenie samoregulacji przez ćwiczenia. Obszar dlPFC [grzbietowo-bocznej kory przedczołowej] uważa się za jeden z kluczowych w mózgu racjonalnym, zaangażowanym w autoregulację. [14]

FB_cytaty_HIMAJO_04

I tutaj wchodzi joga!

Praktyka jogi wymaga koncentracji, tj. skupienia uwagi na jednym przedmiocie, np. oddechu, i samoregulacji. Joga podobna jest do neurotreningu [15] i jest pomocna w osiąganiu i utrzymywaniu równowagi między aktywnością układów współczulnego i przywspółczulnego.

W trakcie praktyki ćwiczeń (…) Twoja rola polega na utrzymaniu nieruchomej pozycji i koncentracji. (…) Podczas gdy autonomiczny układ nerwowy najwyraźniej dobrze się bawi, kora mózgowa musi dbać o kontrolę. To z kolei zmusza do medytacji uważności i samokontroli.

Utrzymanie odpowiedniej postawy jest możliwe tylko wtedy, gdy masz kontrolę nad sobą samym. Jeśli stracisz kontrolę, zaczniesz się bać czy denerwować, to nie dasz rady. Dzięki temu otrzymujemy pewien rodzaj neurotreningu (…), początkowo nie umiemy kontrolować reaktywności emocjonalnej ani modulować reakcji stresowej. Dopiero powtarzając wysiłki, nauczymy się, co tak naprawdę działa. [16]

Jeszcze lepszy treningiem dla kontroli przedczołowej będzie dobór pozycji, które są niewygodne i wymagają większego skupienia. [17]

Mózg-umysł esencją jogi

Fundamentem jogi jest mózg – zapanowanie nad stresem poprzez kontrolę oddechu. Nerw przeponowy, wychodzący ze splotu szyjnego, oraz układ współczulny, centrala stresu, znajdują się bardzo blisko siebie. Modyfikując zatem jeden z nich, modyfikujemy drugi: „oddech ↔ mózg”. Wydłużenie interwału między fazami oddechu oraz zwiększenie pojemności oddechu odpowiadają za obniżenie poziomu stresu oraz uczucie zrelaksowania. „Uspokojenie” układu współczulnego sprawia, że decyzje są bardziej racjonalne, a umysł spokojny. [18]

Istotą jogi jest utrzymywanie stałości emocjonalno-cielesnej w stresującym momencie. W tym celu kora przedczołowa ma za zadanie przeorientować nasze myśli: kiedy w trakcie zmagania się z utrzymaniem równowagi w asanie, nagle zaczynamy się rozpraszać i myśleć, że jest nam za gorąco, rozważać problemy z pracy, myśleć, że na pewno nam się nie uda, a mimo to nadal próbujemy utrzymać balans w pozycji – w tym momencie kora przedczołowa jest silnie aktywowana. Jeśli do praktyki asan dołączone zostają: medytacja z praktyką oddechową (pranajamą) oraz etyczne zalecenia jogi, w naszym mózgu (i życiu) zachodzą ogromne zmiany. [19]

Lekarze, myśliciele, sportowcy i jogini

Dr Mithu Storoni opowiada o sobie, iż:

Urodziłam się w rodzinie lekarzy, myślicieli, sportowców oraz joginów i dorastałam wśród opowieści o dziwnych i niezwykłych dokonaniach: ludziach, który dobrowolnie znikali w mroźnych Himalajach, gdzie mieszkali w chłodzie i mało jedli, a wszystko po to, aby ćwiczyć umysł (…). Mówiono mi, że mózg potrafi odwrócić decyzje podejmowane w niższych partiach łańcucha decyzyjnego. [20]

I podaje trzy sposoby na stałe odprężenie [21]:

Ćwicz rano.

Regularnie korzystaj z sauny.

Unikaj negatywnych osób, historii i sytuacji.

Zaiste!

______

Przypisy:

  1. https://www.artofmanliness.com/articles/podcast-525-how-to-stress-proof-your-body-and-brain/?fbclid=IwAR1cIL8LU9nPcIvzNaPDKja23N_nvgUu_lMUyVK9cuMHviCFb5bHm2V1Q2o
  2. Tytuł w oryginale: Stress-Proof: The Scientific Solution to Protect Your Brain and Body and Be More Resilient Every Day (2018).
  3. Mithu Storoni, Wolni od stresu. Jak nauka pomaga uodpornić się na stres, Czarna Owca, 2019, s. 25.
  4. Tamże, s. 28.
  5. Tamże, s. 71.
  6. Tamże, s. 29.
  7. Yoga and meditation improve mind-body health and stress resilience: https://www.sciencedaily.com/releases/2017/08/170822104855.htm, na podstawie: B. Rael Cahn, Matthew S. Goodman, Christine T. Peterson, Raj Maturi, Paul J. Mills. “Yoga, Meditation and Mind-Body Health: Increased BDNF, Cortisol Awakening Response, and Altered Inflammatory Marker Expression after a 3-Month Yoga and Meditation Retreat”, Frontiers in Human Neuroscience, 2017: https://www.frontiersin.org/articles/10.3389/fnhum.2017.00315/full
  8. Ocena czynników neurobiologicznych i psychopatologicznych u potomstwa pacjentów z chorobą afektywną dwubiegunową leczonych profilaktycznie litem, rozprawa doktorska, UAM, 2014, ss. 19-20.
  9. Mithu Storoni, Wolni…, s. 42
  10. Tamże, s. 71.
  11. Tamże, s. 42.
  12. Tamże, s. 91.
  13. Tamże, s. 53.
  14. Tamże.
  15. Tamże, s. 58.
  16. Tamże, s. 59.
  17. Tamże, ss. 59-60.
  18. The Science of Breathing: https://uplift.tv/2018/the-science-of-breathing/
  19. The Science Behind Yoga and Stress: https://uplift.tv/2018/science-behind-yoga-stress /
  20. Mithu Storoni, Wolni…, s. 13.
  21. Tamże, s. 92.
%d blogerów lubi to: